Facebook Google+ Twitter

Czarna magia dźwięków: Czarny "Niedopowiedzenia"

Od czasu, kiedy chłopaki z HiFi Bandy zrobili sobie przerwę od wspólnego tworzenia muzyki, żaden z nich solowo nie próżnował. Albumy Dioxa i Hadesa zostały świetnie przyjęte przez krytyków. Swoje trzy grosze postanowił teraz dodać Czarny.

 / Fot. okładka płytyI trzeba przyznać, że uderzył. Uderzył mocno i niespodziewanie pod koniec roku. W okresie, kiedy rankingi najlepszych krążków ostatnich dwunastu miesięcy już tylko czekają na prostą komendę "opublikuj". A on najzwyczajniej w świecie, nikim się nie przejmując, zdecydował się tymi listami zamieszać. Jak nieoczekiwany gość podczas ślubu, który niemalże wyważając drzwi kościelne donośnym krzykiem "nie zgadzam się" burzy całą harmonię weselnego nastroju. I to wtedy, kiedy wszystko wydawało się być już postanowione. "Niedopowiedzenia" mają w sobie nietuzinkowość, wyjątkowość i oryginalne brzmienie. Ale czy razem z tym wszystkim niosą ze sobą jakość?

Mamy o to przed oczami i na słuchawkach kolejny producencki album tego roku. Kolejny, jednak inny od poprzednich. Czarny nie decyduje się wydać krążka, który stanie się wielkim jeszcze przed wydaniem. Nie rzuca nazwiskami wielkich artystów, którzy pojawią się gościnnie w utworach. Bo i nie ma ich zresztą wielu. Czarny pomału, kawałek po kawałeczku buduje niesamowicie klimatyczną płytę, której największą zaletą jest chyba prostota. I nie mylmy prostoty z brakiem urozmaiceń. Tych mamy na płycie aż nadmiar. Niesamowite dźwięki na jakich budowane są bity pozwalają odpłynąć. A rozrzut z jakim spotykamy się na "Niedopowiedzeniach" również zaskakuje. Bo zaczynając oldschoolowym kawałkiem z Pezetem, Czarny przechodzi w dubstep i reggae, by później znów uraczyć nas magią dźwięków w całkowicie autorskich instrumentalach. Które w moim odczuciu są najlepszym, co na tej płycie znajdziemy.

Jak wypadają jednak goście, od których powodzenie projektu tak bardzo zależy? Ze zmiennym szczęściem. Mamy spore zróżnicowanie targetu, bo jest Pezet, o którym było ostatnio chyba głośniej niż o katastrofie smoleńskiej. I w tytułowym kawałku "Niedopowiedzenia" spisał się lirycznie świetnie. Na drugim biegunie mamy VNM’a, którego chyba przerósł najlepszy bit z płyty, czyli "Nie ściągniesz mnie na dół". Starzy znajomi z HiFi Bandy czyli Diox i Hades trzymają poziom, ale nie prezentują nic wybitnego. A mniej znani goście jak Grizzulah i Cheeba oraz Boxi, nie zrobili w zasadzie nic, by po tym krążku ich rozpoznawalność jakoś specjalnie wzrosła. Esencją tej płyty są bowiem bity i instrumentale Czarnego. Próżno gdzie indziej szukać takiej muzycznej uczty. Utwory rozwijają się spokojnie, nie zaskakują nagłymi zmianami rytmu a pozwalają się swoimi dźwiękami delektować. Bo kto posłucha "Walter Erviti", "Niedopowiedzenia II" czy "Karmazyn" od razu zrozumie o co mi chodzi.

Ciężko w zasadzie mówić o "Niedopowiedzeniach" jako o kolejnej producenckiej płycie tego roku, wsadzając je wszystkie do jednej kategorii. Bo jest zupełnie inna. Czarny emanuje minimalizmem, zamiast uderzać przepychem. Czaruje niczym Apollo Brown, a nie w stylu Dr Dre. To nie jest "Równonoc" Donatana czy nowy Kodex. To zupełnie inna produkcja. Produkcja, która parafrazując biblię "nie szuka poklasku, nie unosi się pychą". Która daje nam kilkadziesiąt minut muzycznej ekstazy, bez zastanawiania się czy na płycie wypadł lepiej Gural, czy Sobota. I w związku z tym na pewno nie zostanie okrzyknięta największą producencką płytą roku. Dla mnie będzie za to tą najlepszą.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.