Facebook Google+ Twitter

Czarno-biały świat w żywych kolorach

W „Wyspie daltonistów i wyspie sagowców” Olivera Sacksa nie ma żadnych szaleństw, jeśli chodzi o formę, tak jak nie ma porywającej akcji. Jest sporą sztuką napisać książkę, która mimo tak oczywistych mankamentów, może się podobać.

Z pewnością nie jest to książka dla wielbicieli wciągającej fabuły. Nie jest to również idealna pozycja dla miłośników dobrego pióra. Sacks nie pisze w sposób porywający, jego styl można określić jako, co najwyżej, poprawny. Żeby opowieść Sacks’a odpowiednio “przyjąć”, należy skoncentrować się na tym, co jest w niej najważniejsze i co dla autora wydaje się być celem. Książka jest przede wszystkim reportażem z podróży. Z jednej strony jest to wyprawa na mikronezyjskie wyspy (wspomniane w tytule). Z drugiej zaś spojrzenie w przeszłość ludzi zamieszkujących te tereny, głównie zaś w historię gnębiących ich, charakterystycznych i rzadko występujących chorób. Ludzie ci rodzą się i umierają jako daltoniści w świecie pełnym barw i kolorów. Ich sposób widzenia świata jest dla Sacka równie ważny i fascynujący jak rzeczywistość sama w sobie. Taka tematyka nie może dziwić, wszak autor jest lekarzem-neurologiem. Opisuje swoje doświadczenia z pasją, nie bojąc się fachowego żargonu, nie tylko z zakresu medycyny, ale również botaniki i ewolucjonizmu. Może być to więc pozycja trudno przyswajalna dla osób, które nie posiadają choćby podstawowej wiedzy w tych dziedzinach. Mnie osobiście lektura zmusiła do pewnych przemyśleń natury ewolucyjnej, co bardzo sobie cenię.

Największym atutem książki jest swoisty duch podróży, który gości prawie na każdej stronie. Mimo nieco sztampowych opisów rzeczywistości i sztucznych czasami dialogów, czuje się, że autor jest podróżnikiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Takim, który pasjonuje się światem, lubi odkrywać jego najdalsze zakątki, poznawać nowe miejsca i ludzi. Co więcej, jest w jego przekazie coś prawdziwego, co powoduje, że czytelnik również pragnie ruszyć w świat, najlepiej z książką Sacka w plecaku.

Zwolennikom spędzania czasu w domu lub jego najbliższej okolicy, a także tym, których nieożywiony świat technologii interesuje bardziej niż życie, zdecydowanie bym tej książki nie polecał. Jeśli chodzi o pozostałych, chyba warto podjąć ten wysiłek, choć odczucia po lekturze mogą być różne, i to niekoniecznie pozytywne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.