Facebook Google+ Twitter

Czarno-biały widok z oblężonej twierdzy

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-06-22 10:05

Z masochistycznym uporem, po każdych wyborach czytam komentarze na forum Frondy, które są egzemplifikacją i esencją nastrojów panujących na antypodach prawicowego elektoratu.

"Komorowski groźny wróg i niszczyciel rodziny - HAŃBA ZDRAJCY" czy "Komorowski bezkonkurencyjny... w więzieniach" - to tylko dwa tytuły licznych powyborczych wpisów na wspomnianym forum. Gdy zaczniemy się zagłębiać w ich treść, zobaczymy jeszcze większe emocje. Od lat próbuję zrozumieć motywacje użytkowników tego i podobnych środowisk i za każdym razem, jako skojarzenie przychodzi mi jedno słowo: fundamentalizm. Nie jest to oczywiście żadne odkrycie, nawet semantyczne.

Sięgnijmy do Słownika Języka Polskiego, który mianem fundamentalizmu - oprócz jego znaczenia religijnego - określa "radykalizm w wyznawaniu jakiejś idei, odmawiający innym racjom prawa istnienia". Ta definicja doskonale określa świat użytkowników nie tylko Frondy, ale też wielu innych miejsc w sieci, w których ponad chłodnym osądem sytuacji, górują skrajne emocje, mogące być materiałem badawczym nie tylko dla psychologów, ale i psychiatrów. Gdy dodamy do tego "bogoojczyźnianą" retorykę i percepcję rzeczywistości w czarno-białych barwach, dochodzimy do wniosku, że postawy, które można zaobserwować w opisywanych wyżej środowiskach, zbliżają się nawet do granic wolności słowa, charakterystycznej dla demokracji. Pewnym paradoksem jest fakt, że fundamentaliści dają upust swoim fobiom i lękom, korzystając ze środków, które demokracja niesie. Stawiając na ostrzu noża kwestię polskości i patriotyzmu elektoratu Komorowskiego czy Napieralskiego zapominają, że wyrzucają poza nawias ponad 8 milionów obywateli. Oczywiście wszystko to dzieje się de facto bez szkody dla tych ostatnich, jak i kogokolwiek, niemniej sam sposób myślenia zamkniętych w tym oblężonym bastionie Polaków i Patriotów przez duże "P", zmusza do refleksji nad tym zjawiskiem.

Daleki jestem od defetyzmu, czarnowidztwa i tym podobnych. Demokracja świetnie się broni przed tego typu skrajnościami i kanalizuje je, dając im możliwość korzystania z wolności wypowiedzi. I całe szczęście. Tyle że ten sielankowy obraz mąci jednak kilka przykładów z krajów europejskich, w których skrajna prawica zaczyna oddziaływać coraz bardziej, póki co na poziomie odpowiednika naszych samorządów. W każdym państwie istnieją spore połacie ugorów, które potrafią zaorać fundamentaliści i każdy z nich w warunkach w demokracji ma pewien negatywny potencjał. Jeśli zastanowimy się oprócz tego, jaki wpływ mają na naszym gruncie media o. Rydzyka z ich wszechobecnymi spiskowymi teoriami (Smoleńsk - zamach; powódź - PO), zjawisko nabierać zacznie konkretnego kształtu, choć nadal nie można go uznać za zagrożenie.

Należy pamiętać, że opisywane środowiska stanowią margines, co dobitnie pokazała czerwona kartka dla LPR w ostatnich wyborach parlamentarnych. Spora część poglądów reprezentowanych przez skrajną prawicę przyjmuje się jednak całkiem dobrze. Liczne rozmowy i dyskusje, w jakich uczestniczyłem przed 20 czerwca pokazują, że ten sposób opisu rzeczywistości ma mocną reprezentację w społeczeństwie. Poglądy ludzi nie zmieniają się z dnia na dzień, szczególnie gdy są zbudowane na mocnych stereotypach. Elektorat LPR nie wyparował do atmosfery lecz zasilił inne partie. Zmiana pokoleniowa będzie dziesiątkować jednak jego szeregi. Obyczajowo Polacy ewoluują w kierunku centrum, z lekkim przechyłem na lewo (stosunek do in vitro etc.)

Jaka jest więc przyszłość skrajnie prawicowych środowisk? Całkowita marginalizacja lub złapanie wiatru w żagle, przy pierwszym podmuchu niezadowolenia społecznego. Ten drugi może być spowodowany np. radykalnym zwiększeniem napływu imigrantów, przy jednoczesnym wzroście bezrobocia. Póki co jednak ekspansja radykalnych postaw nam nie grozi, podobnie jak recydywa IV RP, która w swej istocie była wersją light tego, co proponują dla Polski użytkownicy forum Frondy.

Gdybym opublikował ten tekst na FF, zostałbym nazwany lemingiem spod znaku "Wyborczej", parobkiem Michnika, a może nawet Żydem (widziałem tam i taki sposób prowadzenia dyskusji). W czarno-białym świecie widocznym z oblężonej twierdzy jest bowiem miejsce tylko na jeden zbiór postaw i poglądów choć, o ironio to wspomniana już wcześniej kilkakrotnie wolność słowa, pozwala mu wyjść na światło dzienne.

Tekst pierwotnie opublikowany na stronie Newsweek.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Artykuł znakomity.Komentarz celny.A ja już nawet nie mam chęci do komentowania typowych zachowań społecznych.Wypalenie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fanatyzm (każdy), szczególnie religijny, zawęża możliwości samodzielnego myślenia, prowdząc ostatecznie do kompletnego wyjałowienia i skostnienia umysłowego. Dla tak zaprogramowanych ludzi wszelkie pytania i wątpliwości sa zamachem na kokon, w ktorym żyją. Bo kokon daje im poczucie bezpieczeństwa w świecie, w którym należy zmagać sie z normalnymi przejawami życia, ideologiami i zachowaniami. Zamyka sie błędne kółko - są to ubogie umysły, zaprogramowane na "spisek". Tylko obrona przed "spiskiem" stwarza im namiastkę wolności; inaczej nie potrafią się samookreslić. Są podatni na manipulację, czego jaskrawnym przykładem była obecna tu swego czasu respondentka z Frondy - "przechrzta" z równie gorliwie wyznawanego urzednio komunizmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.