Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9289 miejsce

Czarnobyl - 25 lat później

Katastrofa w Czarnobylu z perspektywy czasu. W Teatrze Telewizji i w ocenach naukowych.

Prypeć - wymarłe miasto. / Fot. Piotr WojnarowiczZwrócił moją uwagę ciekawy artykuł prof. Zbigniewa Jaworowskiego, który powstał w 2006 r., w 20 rocznicę katastrofy w Czarnobylu. Prof. Jaworowski był głównym bohaterem spektaklu o Czarnobylu, wyemitowanego niedawno w Teatrze Telewizji przy rekordowej widowni, więc warto przeczytać, co na temat tej tragedii ma do powiedzenia sam zainteresowany. Dziś przypada 25 rocznica tej katastrofy.

Prof. Jaworowski był inicjatorem największej i najszybszej w historii medycyny akcji profilaktycznej (podawanie polskim dzieciom płynu Lugola), wziął też na siebie obowiązek poinformowania władz w Warszawie o katastrofie w Związku Radzieckim, w sytuacji, gdy nie chciał tego zrobić partyjny kierownik Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej, a prezes Państwowej Agencji Atomistyki po otrzymaniu pierwszych sygnałów stał się nieuchwytny.

W spektaklu Teatru Telewizji przedstawiono prof. Jaworowskiego jak bohatera i jest w tym sporo racji, ale zabrakło informacji, jak on to ocenia z perspektywy czasu:

- Dziś, w podobnej sytuacji, nie doradzałbym rządowi stosowania takiej profilaktyki, chociaż świat podziwia nas za to, co wtedy zrobiliśmy, i wiele państw (m.in. USA, Francja i Wielka Brytania) powołuje się na polskie doświadczenie w swoich planach działań ochronnych. Ale wtedy, wróciwszy koło pierwszej w nocy do domu, powiedziałem żonie: „Myślę, że powinniśmy podać jod wszystkim dzieciom w Polsce”.

Źródło: Z. Jaworowski: "Demony Czarnobyla", Świat Nauki 4/2006
http://portalwiedzy.onet.pl/4868,17280,1330816,3,czasopisma.html

W spektaklu Teatru Telewizji frazę o profesorach, którzy "chcą błyszczeć" wypowiada minister obrony Florian Siwicki już po rozpoczęciu obrad komisji, a nie wiceminister obrony narodowej, więc rozmija się to trochę z relacją prof. Jaworowskiego. Pochwaliłbym jednak twórców spektaklu za uświadomienie wielu widzom, że wybuch w Czarnobylu nie był wybuchem jądrowym, ale chemicznym, z czego wiele osób do dziś nie zdaje sobie sprawy.

Budynek czwartego reaktora zniszczyła eksplozja wodoru i tlenu, a nie wybuch jądrowy, co prof. Jaworowskiemu było o tyle trudno przekazać opinii publicznej, że równocześnie z utyskiwaniami towarzyszy partyjnych musiał znosić nieuprawnione w stosunku do niego oskarżenia Radia Wolna Europa o minimalizację skutków katastrofy. Skutki zrzucenia bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki, które pochłonęły tysiące istnień ludzkich, były o wiele poważniejsze i wbrew temu, co sugerowali niektórzy ludzie nie znający się na fizyce jądrowej nic takiego w Czarnobylu nie groziło, gdyż wymagałoby np. ponad 90 proc., a nie 1,8 proc. wzbogacenia paliwa w izotop uranu-235.

Choroba popromienna obok pracowników elektrowni dotknęła wyłącznie strażaków i żołnierzy bezpośrednio pracujących w miejscu wypadku, choć i tego można by w znacznym stopniu uniknąć, gdyby podczas akcji ratunkowej lepiej zabezpieczono ich przez skutkami promieniowania jonizującego, a nie np. kazano początkowo gołymi rękami usuwać zniszczenia czy bez zabezpieczenia zrzucać z helikopterów piasek na płonący przez 9 dni reaktor.

W filmie pojawia się postać rosyjskiego fizyka - dysydenta (to on tłumaczy nieoficjalnie polskiemu korespondentowi w Moskwie mechanizm wybuchu), który mówi o wszystkich reaktorach typu RBMK w ZSRR jako tykających bombach; warto jednak podkreślić, że nawet tamte reaktory same nie wybuchały, a w Czarnobylu obok niuansów technicznych ogromną rolę odegrał czynnik ludzki. Do katastrofy by nie doszło, gdyby nie nieodpowiedzialny eksperyment ze świadomym wyłączeniem systemów bezpieczeństwa (chciano w ten sposób przyspieszyć prace, by zdążyć przed świętem 1 maja) i brak możliwości automatycznego wyłączenia reaktora na wypadek awarii.

W spektaklu pokazano również jak w 1986 r. wyglądały w Polsce obchody 1 maja i jak władza ludowa przemilczała temat Czarnobyla na pochodach pierwszomajowych, na zasadzie "A w Ameryce biją Murzynów" atakując Amerykanów za jakieś zamieszki sprzed 100 lat: http://www.youtube.com/watch?v=OoWSmBE8hxI. Ta sama władza, która była odpowiedzialna za ponad 100 ofiar śmiertelnych stanu wojennego czy zabitych i rannych robotników Grudnia'70.

"Czarnobyl. Cztery dni w kwietniu", w którym rolę prof. Jaworowskiego świetnie zagrał Zbigniew Zamachowski to zatem spektakl dekomunizacyjny, jakich mniej ostatnimi czasy w TVP. To duży walor tego filmu, gdyż pokazując jak mało władza ludowa liczyła się z dobrem obywateli daje wymowne świadectwo minionych czasów. Mam nadzieję, że produkcja ta zostanie za jakiś czas powtórzona, właśnie ze względów historycznych, co z pewnością warto byłoby połączyć z debatą z udziałem specjalistów na temat przyszłości energetyki jądrowej w Polsce, na której tak bardzo mimo zmiany ustroju przypadek Czarnobyla zaważył.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

różne rzeczy o Czarnobylu czytałem... np. to, że ten eksperyment wcale nie był taki głupi, bo chodziło o sprawdzenie automatycznego zatrzymywania pracy w obawie przed izraelskim atakiem
wtedy się sprawę rozdmuchiwało, a dziś się banalizuje - prawda jest taka, że _społeczeństwo nigdy nie będzie wiedziało, co się stało_ w przypadku takich awarii. za dużo ludzi ma w tym swoje cele.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.