Facebook Google+ Twitter

"Czarnobylska modlitwa". Czy reportaż można wystawić na scenie?

W Teatrze Studio można oglądać spektakl "Czarnobylska modlitwa" na podstawie utworu Swietłany Aleksijewicz. Czy miejsce reportażu jest na scenie? Jak wygląda praca nad żywym tekstem i gdzie przebiega granica ingerencji reżysera w materiał, którego bohaterem jest prawdziwy człowiek?

 / Fot. Katarzyna OlczakCzy reportaż można wystawić na scenie? Zastanawiam się nad tym od dwóch dni, odkąd wróciłam z debaty, która odbyła się w Teatrze Studio. I po 48 godzinach nie jestem bliżej odpowiedzi na to pytanie, niż wcześniej. Reporter, rozmawiając z bohaterem i ogołacając go z historii, nawiązuje z nim kontakt. To m.in. dzięki temu kontaktowi jest zobligowany do opisania prawdy w tekście. Czy ta prawda jest wygodna, czy nie - to inna kwestia. Ale reporter nie mataczy, nie nagina faktów. Bo zna człowieka, którego dotyczy sprawa. Bo rozmawiał z nim, patrzył mu w oczy. Bo słuchał. Działa empatia.

Czy reżyser, który decyduje się na wystawienie spektaklu, czuje podobnie? Sądzę, że nie. Wie, że książka, którą bierze na warsztat, to żywa opowieść, ale nieuprzedmiotowiona. Nie zna bohaterów. To automatycznie tworzy dystans. I pokusę, żeby tekst interpretować, modyfikować, przekształcać. Żeby doklejać wątki, przesuwać je, kreować nowe sceny. Czy to jednak jest złe? Teatr przecież jest formą, a scena miejscem, w którym powstaje nowa rzeczywistość. Dodajmy - umowna rzeczywistość. To, co na niej widzimy, zawsze jest przetworzone, poddane obróbce. To kreacja.

I tu własnie rodzi się konflikt.

- Rzeczywiście, praca z literaturą faktu jest bardzo trudna - przyznała Joanna Szczepkowska. - Zarówno reżyser, jak i scenarzysta, zdają sobie sprawę, że muszą się odnosić z szacunkiem do tekstu. Praca z literaturą piękną jest zupełnie inna - to świat iluzji, w którym możemy się posługiwać swoją wyobraźnią.

Nie tylko gatunek rodzi trudność. Problemem jest także treść książek. O ile bez problemu wyobrazimy sobie na scenie starsze kobiety, które wspominają dramatyczne zdarzenia z czasów II wojny światowej (o tym traktuje inna książka Swietłany Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety), o tyle nie mam pojęcia jak wystawić reportaż Wojciecha Tochmana z Rwandy. Nie każdy tego typu utwór nadaje się na deski teatru, niektóre wręcz nie powinny na nie trafić. Uczynienie z bestialskiego mordu Hutu na współplemieńcach Tutsi formy sztuki, rodzi moralny sprzeciw.

- Z Czarnobylską modlitwą jest inaczej - to tekst, w którym wszystko jest do wykorzystania. Powinno z tego powstać kilka przedstawień, bo to naprawdę niezwykły materiał. Ja myślałam o tym wyzwaniu, jako o ciągu monologów - moje zadanie polegało tylko na tym, aby powyjmować odpowiednie, podzielić tekst na jakieś partie i stworzyć z tego opowieść - opowiadała Joanna Szczepkowska.

Czytaj więcej -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Czytałam książkę http://www.lekturyreportera.pl/ksiazki/czarnobyl-to-sie-nie-mialo-zdarzyc/ i ciekawa jestem spektaklu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.