Facebook Google+ Twitter

"Czarny adept" - kryminał okultystyczny

"Czarny adept" Stanisława A. Wotowskiego to kryminał okultystyczny, który skupia się na pewnej sekcie. Jednak tym razem nie jest on oparty na faktach.

okładka / Fot. wydawnictwo CMStanisław A. Wotowski był jednym z najbardziej popularnych pisarzy przedwojennych. Cieszył się takim powodzeniem, że złośliwi mówili, że dla niego literatura to maszynka do zarabiania pieniędzy. Niestety po wojnie, z powodu zamiany ustroju, trafił na listę autorów zakazanych i na przeszło 60 lat popadł w zapomnienie. Dziś mało kto kojarzy to nazwisko. Sama odkryłam je całkiem niedawno, dzięki powieści "Upiorny dom". Potem poznałam "Sektę Diabła". Podobną tematykę ma "Czarny adept".

Głównym bohaterem jest bezimienny detektyw-amator, który interesuje się okultyzmem. Pewnego wieczoru zgłasza się do niego Irena Łomnicka, córka właściciela fabryki czekoladek. Podejrzewa, że jej siostra Mary wpadła w poważne kłopoty i prosi go o pomoc.

Niedawno znalazła przy niej kartkę z tajemniczym znakiem. Po jego lewej stronie znajdował się pięciokąt szpicami odwrócony do góry. Świadczył on, w myśl symboliki hermetycznej o kulcie zła, negacji, buncie, zaprzeczeniu wiecznym. Bohaterowie nie przypuszczają nawet, że będą musieli zmierzyć się z niebezpiecznym przeciwnikiem, który stoi na czele tajemniczej sekty... Czy uda im się wyjść cało z opresji?

"Czarny adept" to kryminał okultystyczny, który skupia się na pewnej sekcie. Akcja rozgrywa się w dwudziestoleciu międzywojennym, co widać nie tylko po dokładnych opisach miejsc, lecz także samym języku. Zdarzają się takie słowa jak m.in.: po tom, to się wi, adherent, sotern, kordelas. Nie jest to stylizacja, lecz ówczesny język, bowiem autor żył w tamtych czasach. Pod tym względem jest to istna perełka w dobie współczesnych kryminałów. Dobrze, że ocalały egzemplarze, dzięki którym powstało to wydanie - pierwsze powojenne. Niech nie zwiedzie Was okładka, wydanie jest współczesne.

Z książki można się dowiedzieć, na co narzekano w czasach przedwojennych. Podam dwa przykłady: Czyż dziś nieszczęsny inteligent, jeśli ma nawet cudem posadę, może sobie pozwolić na minimum jakiej takiej egzystencji, gdy niedostępnym luksusem stała się dla niego książka i teatr? Oraz Panienki udające kobiety z przeszłością i starsze panie w »młodym wieku«, wypierające się przeszłości. Dzięki modzie różnice się zacierają i babkę od wnuczki odróżnić trudno, aczkolwiek leciwe damy tańczą zapamiętalej, to im zastępuje Karlsbad. Jak widać, niewiele zmieniło się w tej materii, zarówno wśród nieszczęsnych inteligentów, jak i kobiet.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.