Facebook Google+ Twitter

Czarodziej z Łodzi - wywiad z Filipem Piestrzeniewiczem

Jest wiele tysięcy ludzi, których fascynuje magia. Jest wiele trików, sztuczek, które zachwycają. Są także i tacy, którzy zafascynowani magią sami stali się iluzjonistami. Jednym z nich jest Filip Piestrzeniewicz.

 / Fot. Artur RadeckiFilip Piestrzeniewicz, 22-letni pasjonat sztuki iluzjonistycznej, członek Krajowego Klubu Iluzjonistów, student filozofii oraz prawa Uniwersytetu Łódzkiego, po raz pierwszy swoje nietuzinkowe umiejętności zaprezentował w wieku 4 lat w Filharmonii Łódzkiej. Na swoim artystycznym koncie ma udział w wielu programach telewizyjnych - w tym w programie pierwszym TVP oraz łódzkiej telewizji regionalnej - liczne inscenizacje w łódzkich teatrach oraz prywatne przedstawienia. Jednym z najistotniejszych osiągnięć Filipa jest udział w programie „Mam talent” w 2008 roku, emitowanym na antenie telewizji TVN. Wówczas, wzbudzając ogromne zainteresowanie widzów, doszedł do półfinału.

W 2006 brał udział w światowym kongresie sztuki iluzji w Sztokholmie, zorganizowanym przez Międzynarodową Federację Stowarzyszeń Magicznych. W tym samym roku wziął udział w spotkaniu w Londynie z polskim iluzjonistą mieszkającym w Paryżu - Michałem Vadinim oraz gościł w londyńskim klubie iluzjonistów Magic Circle, jednym z najbardziej prestiżowych klubów na świecie (jego członkiem jest między innymi książę Walii - Karol). W 2007 roku uczestniczył w Kongresie Iluzjonistów we Włoszech oraz kongresie iluzjonistów Modern Magic Club w Austrii.

Prywatnie interesuje się myślą Immanuela Kanta, św. Tomasza z Akwinu oraz estetyką muzyki. W 2006 i 2007 roku zdobył tytuł Mistrza Polski juniorów w narciarstwie wodnym oraz brązowy medal w międzynarodowych zawodach o Grand Prix Polski.

Rafał Tryścień: Filip, 4 lata to bardzo mało, a Ty w tym wieku po raz pierwszy pokazałeś swoje umiejętności. Ile w takim razie miałeś lat, kiedy zacząłeś ćwiczyć?
Filip Piestrzeniewicz: Trudno mówić o ćwiczeniu w sytuacji, w której człowiek dopiero co nauczył się rozpoznawać siebie samego w lustrze. Byłem wtedy małym dzieckiem i lubiłem się bawić zabawkami. Zabawki miałem różne… Klocki, elektryczną kolejkę… i kilka przedmiotów będącymi prostymi rekwizytami iluzjonistycznymi. Dawały możliwość zrobienia czegoś pozornie niemożliwego. Taka zdolność naturalnie sytuowała mnie w osobie czarodzieja, który w fabułach moich wyimaginowanych światów, w które się bawiłem, był kimś fascynującym. We właściwym sensie nie ćwiczyłem wówczas wcale.

R.T.: Czy jest to kwestia bardziej treningu, czy wrodzonego talentu?
F.P.: To, czyli co? Zresztą nieważne - chyba wszelka działalność człowieka wymaga jakiejś wprawy, którą nabywamy przez powtarzanie czynności, w wykonywaniu której chcemy dojść do większej lub mniejszej doskonałości. No a gdy łączy się ćwiczenie z talentem to może powstać coś wielkiego. Oczywiście nie musi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pięknie dziękuje za komentarze:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli uważasz tak jak ja:Kliknij gwiazdkę, to najsympatyczniejszy komentarz dla autora lub napisz, sfotografuj lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajna rozmowa. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.