Facebook Google+ Twitter

„Czarodziejski flet” w... szalecie

Freyer przemienił „Czarodziejski flet” w jarmarczne widowisko. Reżyser wybudował na scenie szkolną klasę, w której panuje terror, chciwość, karierowiczostwo. W ławkach zasiadł chór szyderców w wielkich maskach. Z boku sceny stoi szalet...

Po kilku dopiero miesiącach od premiery „Czarodziejskiego fletu” Mozarta udało mi się wybrać do Teatru Wielkiego w Warszawie. „Wieść niesie, że w Abydos pewien człowiek, który popadł w obłęd, przychodził przez wiele dni do teatru, oglądał jakoby jakichś aktorów i oklaskiwał ich. A gdy się wyleczył ze stanu szaleństwa, opowiadał, że on przeżył ten czas jako najprzyjemniejszy.” napisał Arystoteles w „Opowiadaniach zdumiewających”. Wizyty na „Czarodziejskim flecie” nie będę wspominał jako czasu najprzyjemniejszego.

Achim Freyer, uczeń Bertolta Brechta, berliński reżyser, scenograf, malarz, jeden z najbardziej cenionych artystów współczesnego teatru, a także inscenizatorów operowych, wystawił w warszawskim Teatrze Wielkim, po raz szósty w swej karierze, „Czarodziejski flet" Wolfganga Amadeusza Mozarta. Wielki niemiecki wizjoner opery najnowszą realizację mozartowskiego dzieła mógł sobie darować! Zamiast mozartowskiej "operone" otrzymaliśmy wątpliwej jakości przesłanie moralne. „Czarodziejski flet” to opera pełna baśniowych czarów, księżniczek, dam i zaczarowanych instrumentów.

Freyer przemienił tą wielką operę w jarmarczne widowisko. Reżyser wybudował na scenie szkolną klasę, w której panuje terror, chciwość, karierowiczostwo. W rzędach ławek zasiadł chór szyderców w wielkich maskach na głowach. Na ścianach wymalowano ptaszki, penisy, szubienice. Z boku sceny stoi szalet (!). Sarastro u Mozarta reprezentujący światło i dobroć u Freyera jest dyrektorem szkoły – sadystą. Królowa Nocy jest nauczycielką francuskiego. Pomocnice Królowej - Trzy Damy to też nauczycielki. Książę Tarnino jest Afroamerykaninem z dredami, zaś jego ukochana Pamina lalką w krynolinie. Towarzysz księcia ptasznik Papageno chodzi w żółtych gaciach i jak jego pan w adidasach, i za każdym razem wkracza na scenę z szaletu, co poprzedzane jest donośnym dźwiękiem spuszczanej wody. Próba ognia i wody dla Tarnino i Paminy to palenie książek przez Ku-Klux-Klan i utopienie kochanków. Sztylet Paminy to szwajcarski scyzoryk wielkości kosy. W finale Królowa Nocy pojawia się z potężną dwururką w garści, a na szkolnej tablicy widnieją walące się wieże World Trade Center. Z Monostatosa, Freyer uczynił nauczyciela WF-u, ubranego w koszulkę z napisem „MO" z przodu i „NO" z tyłu.

W dziwaczne pomysły Freyera wpisali się równie dziwacznie artyści. Nawet Kazimierz Kord był w gorszej niż zazwyczaj formie. Partie Królowej Nocy odśpiewywała debiutantka, przed którą jeszcze lata nauki. Wielka scena „O zittre nicht, mein lieber Sohn” („Nie drżyj mój ukochany synu”) zamiast entuzjazmu publiczności wywołała grymas niedowierzania i zniechęcenia. Na wysokości zadania stanął jedynie chów. „Czarodziejski flet” został odarty z „cudowności”, pozbawiony masońskich odniesień i symboliki. Przestał być bajkową przypowieścią o zmaganiach dobra ze złem. Czy to jest jeszcze opera Mozarta? Siedzę w fotelu, w swoim pokoju i słucham Koncertu na róg Nr 4 Es Dur, w wykonaniu Bernda Hessera I Vienna Mozart Ensemble. Wspaniała muzyka przenika całe moje ciało i podsuwa taką oto myśl: Freyer odejdzie, odejdą inny pseudo awangardziści, a genialne nutki Mozarta trwać będą wiecznie. "

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.