Facebook Google+ Twitter

"Czaropis", czyli o sile magicznych języków

Książek o czarodziejach jest wiele, w każdej powieści z fantastyki można trafić na maga, potwory, zaklęcia... Autor "Czaropisa" spojrzał na magię od innej strony. Wprowadził coś nowego i fascynującego. To magia bez różdżek.

Blake Charlton zabiera nas w świat magii. Magii nietypowej, bo bez różdżek, za to pełnej  / Fot. brakjęzykoznawczych odmian czarów, tworzonych dzięki runom na ciele maga. Główny bohater „Czaropis” to Nikodemus, 25-letni praktykant na uniwersytecie w Starhaven. Można zauważyć, że na takie zajęcie jest trochę za stary, w dodatku ma pewną wadę. Jest kakografem, więc może tworzyć tylko najprostsze zaklęcia bez dodania do nich błędu. Przez to bardzo ciężko dostać mu kaptur i zostać magiem. Wciąż jednak ciężko pracuje, a wszelkiej pomocy udziela mu jego nauczyciel – magister Shannon.

Spokój w akademii burzy morderstwo. W tym samym czasie w Starhaven pojawiają się goście z północy. Wszystko powinno zostać załatwione tak, by nie wzbudzić ich podejrzeń. Jednak sytuacja bardzo dotyka Nikodemusa; jego mistrz został oskarżony o zamordowanie swojej rywalki i ciągle jest obserwowany przez strażników. Oprócz tego ktoś poszukuje kakografa, nie wiadomo jednak kim on jest. Giną kolejne osoby. Dodatkowe zamieszanie wprowadzają frakcje wyznaniowe i wiara w przepowiednie i kontrprzepowiednie. Do wszystkiego mieszają się demony, dawne bóstwa, układny polityczne i wewnątrzakademickie... W akademii robi się naprawdę gorąco, a Nikodemus jest w środku całej sytuacji.

Autor daje nam prawdziwą mieszankę treści, w której można się momentami pogubić. Całość jednak fascynuje i wciąga. Stworzony świat jest niepodobny do żadnego innego, a sam sposób przedstawienia magii języków naprawdę godny pochwały. Książka pełna jest opisów ciekawych miejsc i stworzeń. Jeśli chodzi o magię, to jest to dla mnie coś zupełnie nowego i samo to już powinno być zachętą do czytania. Nie mam też zastrzeżeń do języka, dzięki któremu opowieść czytało się płynnie i przyjemnie. Momentami wydaje się, że już to gdzieś było, że gdzieś o tym czytaliśmy. Ja zabiłam w sobie to myślenie, ale ktoś może nie być w pełni usatysfakcjonowany pomysłami autora.

Jedyny minus to nieco kulawe zakończenie, a właściwie taki moment oczekiwania, spokoju przed następną częścią (która mam nadzieję, że powstanie) i okładka. Nie wiem kogo mogłaby ona przedstawiać, bo nie jest to ani Nikodemus, ani Shannon, ani ich przeciwnik. Bardziej widziałabym tam leciutkie światło lub słowa. Bardzo dużo słów...

Podsumowując, książka jak na debiut dobra. Już dawno nie czytałam nic z fantastyki, ale widzę, że jest i wciąż się rozwija. Mogę tylko czekać na kolejną część, a wydawnictwu Prószyński życzyć, by inne książki z tej serii były jeszcze lepsze.

"Czaropis" Blake Charlton
Wyd. Prószyński i S-ka
Warszawa 2010.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.