Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7413 miejsce

Czas Apokalipsy

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-03-04 07:36

Po zmasakrowaniu dziecka siekierą, poszedł do sąsiadki i powiedział „zabiłem diabła”. I to jedno zdanie sprawiło, że poczułem niepojętą grozę. Jak wszyscy.

zdjęcie małej Ani
- FOT. Radoslaw Salacinski / pressagency.pl Ten mord wstrząsnął całą Polską. To, co wydarzyło się w nocy z pierwszego na drugiego marca we Włocławku, do ostatniego wtorku znane było tylko widzom najkrwawszych horrorów. Kiedy po raz pierwszy dowiedziałem się o tym zdarzeniu pomyślałem, że musi być w nim jakaś mroczna tajemnica. Być może odsłoniła się nam ciemna karta ludzkiej psychiki, która pod wpływem alkoholu zamienia człowieka w bestię. A może przebieg tego mordu potwierdza zadziwiające słowa, które usłyszałem wiele lat temu od egzorcystki? Zanim wyjaśnię, w czym rzecz, najpierw spróbuję odtworzyć przebieg wypadków tego tragicznego wieczoru.

Jest czwartek, 1 marca. Dramat rozegrał się w jednopiętrowej kamienicy we za tymi drzwiami rozegrał się dramat
- FOT. Radoslaw Salacinski / pressagency.pl Włocławku przy ulicy Królewieckiej. Tam mieszka małżeństwo, 58-letni Bogusław T. i jego 45-letnia żona Grażyna. Nie mają dobrej opinii u sąsiadów. Wiadomo, że nie stronią od kieliszka, ale nigdy nie zdarzyło się nic takiego, co mogłoby wzbudzić podejrzenia, że są to psychopatyczni mordercy... Wyraźnie darzą ich zaufaniem rodzice czteroletniej Ani, którzy przyprowadzają do nich swoją córkę. Powód jest prosty – następnego dnia mają podjąć dorywczą pracę i muszą z kimś „zostawić małą”. O tym, co wydarzyło się tego wieczoru w kamienicy przy Królewieckiej - możemy się tylko domyślać. Na pewno był alkohol i to w ogromnych ilościach. Do dramatycznych wydarzeń doszło tuż przed północą. Mężczyzna z jakiegoś niepojętego powodu zaczyna uderzać siekierą 4-letnią Anię. Zadaje jej ciosy w głowę i tułów. Tej masakrze przygląda się żona mordercy, która – na razie wszystko na to wskazuje – nie próbowała go przed tym powstrzymać. Kiedy dziewczynka jest martwa, Bogusław T. postanawia o wszystkim poinformować sąsiadów. „Zabiłem diabła” – oświadcza przerażonym ludziom. Ci ostatni zawiadamiają policję. Według relacji jednego z mieszkańców tej kamienicy, po przybyciu policji Grażyna T. siedziała obok zwłok dziewczynki i... potwierdziła wersję męża! Bez najmniejszych emocji powiedziała wskazując na narzędzie zbrodni „tą siekierą się z nim rozprawił”. Zdumiewa mnie to, że oboje małżonkowie zgodnie twierdzili, że mord dokonał się na „nim”, czyli na diable, a nie na niewinnej, czteroletniej dziewczynce. Po prostu brakuje słów! W tej sprawie jest kilka elementów, które oprócz tego, że wywołują grozę, to także wprawiają w bezgraniczne zdumienie.

Jak to możliwe?

To prawda - w czasie pijackich libacji często dochodzi do bójek, które czasami kończą się śmiercią. Wydaje zdjęcie małej Ani
- FOT. Radoslaw Salacinski / pressagency.pl się jednak, że nawet w środowisku lumpów i alkoholików zabójstwo 4-letniego dziecka jest czymś innym, wyjątkowym, co wykracza poza wszelkie normy człowieczeństwa. Nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, kiedy kobieta (nawet najbardziej pijana) ogląda beznamiętnie własnego męża masakrującego siekierą małe dziecko...W tej historii zdumiewa wszystko. Mężczyzna mimo wypitego alkoholu jest w stanie o własnych siłach dojść do mieszkania sąsiada i zawiadomić go, że „zabił diabła”. Widziałem wiele razy nieprzytomnie pijanych ludzi, dla których tego typu operacja byłaby niemożliwa, gdyż nie byliby w stanie nawet otworzyć drzwi. Moim zdaniem to oznacza, że Bogusław T. był w jakimś transie. To, co powiedziała jego żona może świadczyć o tym, że wizja „diabła, który wcielił się w dziecko” udzieliła się im obojgu. Pytań jest zresztą więcej, ale poznając szczegóły tragedii z Włocławka miałem wrażenie, że gdzieś już ten tekst o diable słyszałem... I nagle olśnienie - przypomniałem sobie moją rozmowę sprzed wielu lat.

Pijacki amok....

Tę historię opowiedział mi znany dziennikarz telewizyjny, mój przyjaciel, człowiek łagodny i pijący naprawdę umiarkowanie. Kilka lat temu przebywając z żoną na Mazurach uczestniczył w libacji alkoholowej, na którą namówił go brat jego żony. W jej trakcie doszło do zdumiewającego wydarzenia. Mój przyjaciel opisywał, jak to pod wpływem alkoholu zaszła w nim przemiana, której szczegółów do dziś nie pamięta, a o wszystkim dowiedział się od innych uczestników tej imprezy. W pewnym momencie zaczął zachowywać się bardzo dziwnie, zmienił mu się głos i miał zupełnie nieprzytomny wzrok. Pod adresem żony i najbliższej rodziny zaczął wykrzykiwać steki wyzwisk i nie reagował na wszelkie prośby i próby podejmowane przez brata żony, który starał się go powstrzymać. Jego zachowanie nie było typowym pijackim szałem, a raczej przypominało rodzaj upiornego transu. Jego żona opisywała tę sytuację słowami, że „chyba jakiś diabeł w niego wstąpił”. Od czasu tej historii (a minęło już kilka ładnych lat) kolega boi się alkoholu pamiętając o tym, co stało się z nim tamtego dnia. Psychiatrzy tłumaczą to mnie więcej tak: wódka spożywana w dużych ilościach może doprowadzić do halucynacji i całkowitej zmiany osobowości. Być może tak właśnie było w przypadku tragedii z Włocławka, ale ja muszę Wam opowiedzieć o rozmowie, którą odbyłem kiedyś ze znaną polską egzorcystką.

... czy opętanie?

Egzorcyzmy są oficjalnie uznawane przez Watykan, który udziela specjalnej zgody księżom na odprawianie modlitw wypędzających z człowieka demony. To powinno dać do myślenia wszystkim, którzy śmieją się z tego do rozpuku i są pewni, że opowieści o opętaniach to jedynie bajeczki dla naiwniaków. Kilka razy w życiu miałem okazję przekonać się, że jest to zjawisko całkiem realne, które czasami naprawdę przypomina horrory rodem z Holywood.

Kilka lat temu zbierając materiały do tekstu o opętaniach rozmawiałem z egzorcystami, w tym z autorką Okładka książki Izabeli Węgierskiej /archiwum autora/książki „Moje przygody z duchami i nie tylko” Izabelą K. Węgierską. W czasie wywiadu egzorcystka powiedziała ku mojemu bezgranicznemu zdumieniu, że ludzie nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa, na które narażają się spożywając w dużych ilościach alkohol lub biorąc narkotyki. Jej zdaniem w ten sposób wręcz zapraszają demony, które widząc słabego człowieka starają się zawładnąć jego umysłem. Jej zdaniem złe, inteligentne i niewidzialne energie potrafią przejąć kontrolę nad człowiekiem i wykreować w jego umyśle dowolną wizję. Dlaczego o tym piszę? Otóż dokładnie pamiętam, że Węgierska opisywała kilka przypadków, kiedy ktoś w pijackim widzie nagle zmienił się nie do poznania, po czym w bliskiej osobie dostrzegał... diabła!

Taka osoba za wszelką cenę próbowała wtedy owego diabła zabić nie mając świadomości, że właśnie próbuje pozbawić życia bliską osobę. Przypomniałem sobie ten fragment rozmowy sprzed lat natychmiast, kiedy tylko usłyszałem relację o mordzie we Włocławku. Nie wiem, jaka jest prawda i nie chcę w żaden sposób sugerować, że ta historia ma drugie, nieznane dno... Nie wykluczam, że całe zdarzenie to jedynie mroczna zagadka ludzkiej psychiki, która odsłania swoje potworne oblicze pod wpływem alkoholu. Muszę się jednak Wam przyznać, że od kilku dni prześladują mnie te słowa egzorcystki o „ludziach, którzy nagle w transie ujrzeli diabła w bliskiej osobie”. Po prostu nie mogę o nich zapomnieć i musiałem Wam o tym napisać...

 

Autor dziękuje R adosławowi Sałacińskiemu za udostępnienie zdjęć do tego tekstu


 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Nie zmienia to faktu,że wódka w nadmiernych ilościach powoduje tragedie. I nie obchodzi mnie w tym wypadku , jakie motywy miał morderca. Jest mordercą, takim samym jak SSman w KL. Ten był pod wpływem wódki, tamten pod wpływem doktryny, zatruwającej tak samo umysł jak alkohol.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus dla Autora, za podejście do problemu "od drugiej strony". Za chęć ukazania nie tylko tego, co jest widoczne i namacalne, ale także za próbę zgłębienia problemu. Myślę, ze w tej kwestii jeszcze wiele musimy się nauczyć i zobaczyć ( a o czym Autor pisze w swoim opisie), a mimo tego i tak będziemy o krok za ludzkim umysłem. Czy kiedyś nastąpi pełne zrozumienie - obawiam się że jeżeli to nastąpi, ludzkość będzie musiała "zaczynać się" od początku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pomimo, że w żaden sposób nie usprawiedliwia to morderców... to z własnej praktyki psychotronicznej wiem, że są sprawy, których do dzisiaj nie jesteśmy w stanie logicznie i naukowo wyjaśnić.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.03.2007 12:50

Ciekawy tekst,plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.03.2007 12:13

Mam wątpliwości, czy stosowne jest łącznie bajek o egzorcyzmach i opętaniu z brutalnym morderstwem dziecka. W dodatku te fotografie zamordowanej... Po jaką cholerę je zamieszczać?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.03.2007 11:26

Ja potwierdzam to co pisze autor.
Jeżeli ktoś przez dłuższy czas zażywa środki zmieniające świadomość staje się podatny na niskie energie.
Można pisać, że są to demony, bo przecież jakoś trzeba nazwać tą energię, ale to tylko nazwa.
Chodzi o to, że zażywając różne środki (nawet paląc papierosy) stajemy się mocniej zależni od czegoś z zewnątrz, w związku z tym "doklejają się" różne dziwne energie. Im bardziej kroczysz ku nieświadomości - tym większą kontrolę mają nad tobą zewnętrzne energie.
Wszystko co nas otacza to energia. Nasze ciała to energia, wszecświat to energia, alkohol to energia. Są tylko różne poziomy wibrowania tej energii.
W przypadku tych ludzi uważam, iż ich energia była na tyle zaniżona, że przylepiło się "coś do nich" - jakaś energia o niskich wibracjach, która w żywym organiźmie powoduje, że zmienia się on w "bestię" - mordercę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

mi sie wydaje, ze tymi demonami sa po prostu zepchniete w mroki podswiadomosc silne uczucia, jakich ten czlowiek kiedys doswiadczyl a alkohol po prostu daje mozliwosc dotarcia do tych rejonow psychiki przez wylaczenie jakiejkolwiek kontroli; mozemy nazwac to zla energia ale ona wg mnie nie pochodzi z zewnatrz tylko z samego czlowieka i jego chorej psychiki; podejrzewam, ze ten czlowiek nie mial pojecia co robi i dlaczego ale to nie znaczy jeszcze, ze cos go opetalo; moze raczej byla to psychoza po- alkoholowa? cala ta historia jest po prostu straszna i przerazajaca i potwornie smutna z uwagi na smierc malego dziecka i chyba nie ma sensu na sile doszukiwac sie w niej taniej sensacji...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.