Facebook Google+ Twitter

Czas megapartaczy

Obecny światowy kryzys finansowy jest największy od roku 1929 roku, pomijając załamanie wywołane II wojną światową. Co do tego nikt już nie ma wątpliwości,.

 / Fot. PAP/Tomasz Gzell"Świat już nigdy nie będzie taki sam” – takie banały można wyczytać lub usłyszeć w większości mediów. Trudno jednak się z nim nie zgodzić. Światowa gospodarka z roku na rok zmieniała swoje oblicze. Obserwowaliśmy spektakularne wzloty i dramatyczne upadki, lecz skala ich oddziaływania nie była w stanie załamać systemu ekonomicznego naszej planety.

Symptomy nadchodzącego krachu pojawiły się ze sporym wyprzedzeniem. Było to coś na kształt biblijnych znaków na niebie. Pęknięcie giełdowej bańki mydlanej firm internetowych lat 90., zaskakujący
upadek amerykańskich gigantów w 2001 roku jak Enron, WorldCom i Tyco oraz ekonomiczny skutek
ataku na WTC w Nowym Jorku. Wydawało się, że stały się one dostateczną nauczką na przyszłość.

Niestety, ubiegłoroczne załamanie na rynku kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych i jego tegoroczne dalsze konsekwencje obnażyły bolesną prawdę o kapitalizmie. Do ludzi dotarło, że
„chciwość nie jest dobra” , a więc coś dokładnie odwrotnego do hasła głoszonego przez drapieżnego rekina giełdowego Gordona Gekko w bardzo dobrym filmie „Wall Street” z 1987 roku. Gdy ze światowych giełd zaczęły wyparowywać miliardy dolarów, euro, jenów i wszystkich innych możliwych walut, a ludzie poczęli tracić oszczędności całego życia, przyszedł czas na szybką refleksję i pytanie "Co tak naprawdę się stało?”

Eksperci wzięli się ostro do pracy i natychmiast każdy kto chciał mógł dowiedzieć się o genezie kryzysu, poznać jego istotę i prognozy. Zalało nas morze analiz, liczb i zestawień. Rządy większości krajów uruchomiły wielomiliardowe narzędzia pomocowe dla chwiejących się gospodarek. Moim zamiarem nie jest powtarzanie tych informacji, lecz skupienie się na jeszcze innym aspekcie krachu, raczej skrzętnie pomijanym w eksperckich raportach. Gdzie bowiem byli ci dzisiejsi eksperci, gdy pojawiły się pierwsze rysy na globalnej ekonomii? Jak to możliwe, że nikt z nich, jak również nikt z nadzorów giełdowych i audytorów
nie zauważył wirtualnej kreacji pieniądza i przewartościowywania akcji?

Poznane obecnie przyczyny kryzysu obnażają bolesną prawdę, że światowymi finansami i giełdami rządzili zwykli partacze i oszuści. Problem w tym, że taka sama kategoria osób istniała wśród tych, których zadaniem było kontrolowanie, analizowanie i trzymanie w ryzach światowej ekonomii. Raporty audytorów i analityków giełdowych były uspokajające.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Panie Wojciechu, dzięki za linka.

Jestem w szoku! Tak świetny artykuł skomentowany tylko 1 raz?

Czyżby czytelników W24 nie interesowały sprawy finansów? Zajmowali się najwidoczniej bardziej lekkimi tematami w tamtym czasie. Zagadnienia poruszone w artykule były i są do dzisiaj jak najbardziej aktualne, solidnie przemyślane, podane na tacy. A tu taki brak zainteresowania...?

No tak, ale sam odkryłem W24 przecież też niedawno...

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Za poruszenie bardzo ważnego tematu.
Fakt, wiele pytań się rodzi. A odpowiedzi na nie, nawet jeśli są, to niekiedy przerażą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.