Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26613 miejsce

"Czas na miłość" wkrótce w kinach. Powtórzy sukces "To właśnie miłość"?

Zwykły chłopak, zwykła dziewczyna, zwykła rodzina. Niezwykła jest tylko możliwość podróżowania w przeszłość. „Czas na miłość” w reżyserii Richarda Curtisa wkrótce w kinach.

 / Fot. Materiały prasoweTim Lake od dzieciństwa mieszka z rodziną w Kornwalii. Wiedzie spokojne, zwyczajne życie angielskiego chłopaka o niezbyt dużym powodzeniu u płci przeciwnej. W 21 roku życia ojciec (w tej roli znakomity Bill Nighy) zdradza mu rodzinny sekret – otóż Tim (podobnie jak wszyscy mężczyźni w jego rodzinie) posiada umiejętnośc podróżowania w czasie. Wprawdzie tylko do sytuacji ze swojego przeszłego życia i nie bez określonych konsekwencji, ale i tak nadzwyczajna umiejętność całkowicie odmieniła jego życie.

Początkowo chłopach wykorzystuje niezwykły dar, by poprawić swoje relacje z dziewczynami (jego ojciec skupił się raczej na przeczytaniu nieprzeliczonej ilości książek, na lekturę których miał czas- mogąc bez końca przenosić się w przeszłość, zachowując pamięć i świadomość). Oto otrzymał unikalną możliwość „korekty” wszystkich sytuacji ze swojego życia, z których nie był zadowolony.

Trzeba przyznać, że pierwsza część filmu jest łudząco podobna do „Dnia świstaka” czy „Efektu motyla”. Pomysł na cofanie zegara i modyfikacje przeszłych decyzji i biegu zdarzeń jest zupełnie nieświeży i widz może poczuć się nieco rozczarowany i znudzony.

Na szczęście następuje zwrot w akcji, który ratuje nas przed wrażeniem, że oto podstępnie zwabiono nas do kina na zwykły remake obejrzanego już wcześniej filmu. A tu niespodzianka – po krótkiej fascynacji możliwościami, jakie rodzi niezwykły dar Tim dostrzega, że nie jest to lekarstwo na całe zło. Podroż w czasie w określonych sytuacjach rodzi nieodwracalne komplikacje i zmiany, których żaden człowiek nie jest w stanie zaakceptować.

Taka „inżynieria czasu i modyfikacja zdarzeń” przywodzi na myśl ciągłe dążenie ludzkości do panowania nad wszystkimi aspektami życia. Może to zabrzmi poważnie i patetycznie, ale nietrudno o skojarzenia z inżynierią genetyczną i podobnymi zjawiskami. Tim stosunkowo szybko pojmuje, że nie może i nie chce ciągle wprowadzać „poprawek” w swoje życie.

Jednak zanim stopniowo wycofał się z podróżowania w czasie znalazł dzięki tej umiejętności wspaniałą żonę i zbudował ciepła relację z Ojcem, pomógł wyjść „na prostą” swojej siostrze i odnieść sukces przyjacielowi (i „uratował” swoje wesele przed toastową klapą).

Twórcy filmu wspaniale pokazali piękno procesu poznawania drugiego człowieka, budowania bliskości i uczenia się prowadzenia dojrzałych, konstruktywnych rozmów oraz podejmowania decyzji bez oglądania się w przeszłość i lęku przed przyszłością…

Pokazali zwyczajne życie, zwyczajnych ludzi. Zaryzykowałabym twierdzenie, że „Czas na miłość” to film o normalności. O pięknie życia, docenianiu jego wartości „tu i teraz” i delektowaniu się pięknem każdej chwili osadzonej w prozaicznej codzienności.

Wszystko w normalnych wnętrzach, okraszone normalnymi emocjami, ubrane w twarze normalnych ludzi (obsada świetnie koresponduje z charakterem filmu). A przecież tak rzadko normalność jest dziś bohaterem filmów...

Od 20 września "Czas na miłość" można będzie oglądać na ekranach polskich kin.

Wcześniej przedpremierowo w kinach sieci:
- Multikino (14-15 września)
- Cinema City (13-14 września)
- Helios (14-15 września)

Dodatkowo w stolicy można będzie obejrzeć film w:
- Kinotece (13-14 września)
- kinie Atlantic (13-15 września)

Ponadto przedpremierowe pokazy zaplanowane są w:
- Siedlcach (Nowe Kino 13-15 września)
- Kaliszu (Cinema 3D 13-15 września)
- Suwałkach (Lumiere 13-15 września)

Chcesz obejrzeć dobry film wieczorem w telewizji, ale nie wiesz, co jest emitowane? Sprawdź program tv!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.