Facebook Google+ Twitter

Czas na Mundial zmian!

Krótkie przemyślenia na temat zbliżających się mistrzostw świata w piłce nożnej.

Już wkrótce rozpoczną się kolejne piłkarskie mistrzostwa. Szykuje się zatem piłkarska uczta dla fanów futbolu na całym świecie. Tradycyjnie pada pytanie: Kto wygra? Faworytów jest jak zwykle wielu - od lat, ta lista się nie zmienia. A zatem: Brazylia, Argentyna, Hiszpania, Niemcy, Anglia, Francja, Włochy, Holandia... Znowu oczekujemy pojedynku Europa - Ameryka Południowa.
Tak jest od wielu lat. Nuda. Nic się nie zmienia. A świat, także ten piłkarski potrzebuje zmian, niespodzianek, sensacji!

Europejczycy nigdy nie wygrali światowego czempionatu poza swoim kontynentem. Tegoroczny mundial będzie pierwszym rozegranym w Afryce, zatem pierwsza zmiana już jest. Być może Europejczycy zmienią też trochę historię? Szczerze mówiąc, wcale tego nie chcę! Uważam, że "czarnym koniem" mogą być gracze USA, którzy zaskoczyli wszystkich na Pucharze Konfederacji, lub bardzo niedoceniana Australia, której teraz nikt nie daje większych szans.

Moim zdaniem obie wyjdą z grupy i może trafią na siebie w 1/8 finału. Tak więc jedna z nich, zagrałaby w ćwierćfinale, a patrząc na turniejową "drabinkę" mają realne szanse na grę w strefie medalowej. I to byłaby duża niespodzianka! Co najmniej w 1/4 finału chciałbym także zobaczyć przynajmniej jedną z drużyn afrykańskich. Mistrzostwa tylko zyskałyby na takim obrocie sprawy.

Indywidualności



Wszyscy komentatorzy mówią, że mundial będzie indywidualnym popisem Leo Messiego. Sam Messi całej drużyny rywala nie pokona. Tak samo jak Rooney, Ribery, Torres czy też CR9 lub Drogba. I znowu się powtórzę. Chcę czegoś nowego! Chcę, aby po World Cup 2010 mówiło się o zawodnikach wcześniej w ogóle nieznanych. Tak jak mówiło się o Ireneuszu Jeleniu po Weltmeisterschaft 2006. Jego obecność była nieoczekiwana, a okazał się jednym z najlepszych kopaczy, dzięki czemu przeniósł się z Wisły Płock do Auxerre, z którym osiągnął znakomity wynik w minionym sezonie.

Powstrzymać Maradonę



W sumie nie mogę sobie przypomnieć, dlaczego nie chcę zwycięstwa Argentyńczyków. Mają przecież świetnych zawodników, np. Messiego czy Higuaina... Już sobie przypominam. Świetny piłkarz nie musi być znakomitym szkoleniowcem. Maradona jest potwierdzeniem tych słów. Jeśli jego podopieczni wygrają, pewnie uzna, że to zasługa jego talentu (moim zadaniem znikomego), a nie umiejętności graczy. Dlatego apeluję do 31 drużyn, które mogą powstrzymać "boskiego" Diego przed triumfem: Nie dajcie mu powodu do biegania nago po ulicach Buenos Aires. Czego jak czego, ale takiego widoku nikt nie chciałby zobaczyć...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.