Facebook Google+ Twitter

Czas na "Pocałunek"

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2014-01-10 12:58

I to nie byle jaki, czas na pocałunek w pierś... Damską pierś. I to przy ludziach, w teatrze. Ale jeśli myślicie, że sztuka "Pocałunek" jest tania historyjką o miłości to się mylicie.

Krzysztof Tyniec, Marzena Trybała. Fot. Magda Hueckel / Fot. Magda HueckelSztuka "Pocałunek", wystawiona na małej scenie w teatrze Ateneum jest dziełem pokazującym wiele ważnych spraw na małej powierzchni. Można tak żartobliwie to ująć, gdyż scena jest bardzo ciasna, a przedstawienie momentami "wlewa się" na widownię. Daje to w sumie dosyć "przyjemny efekt" poczucia pewnej namacalności i współuczestnictwa. Zupełnie jakbyśmy siedzieli w centrum toczących się zdarzeń. Ponadto mamy możliwość obserwowania z bliska twarzy aktorów. Ja akurat lubię, kiedy aktorzy są na wyciągnięcie ręki, także bardzo to zaaranżowanie sceny przypadło mi do gustu. Podobnie zresztą jak gra Krzysztofa Tyńca, oraz Marzeny Trybały.

Krzysztof Tyniec zrobił na mnie wrażenie aktora bardzo dojrzałego, i nie mówię tu o wieku. Wykreował postać, grając zupełnie bez wysiłku, jakby od niechcenia. Tak jakby to było jego naturalne zachowanie. A taka gra bez żadnej maniery nie jest rzeczą łatwą, a tym bardziej często spotykaną. Na podstawie moich małych prywatnych obserwacji pokuszę się jednak o stwierdzenie, że aktorzy są jak wino - im starsi tym lepsi. Krzysztof Tyniec jest żywym potwierdzeniem tej teorii.

Efekt intymności dobrze współgra z tematem, gdyż sztuka opowiada o relacjach pomiędzy ludźmi. Oglądamy spotkanie dwóch nieznanych sobie wcześniej osób, i choć są tu konkretni bohaterowie - ludzie dojrzali -to każdy z nas mógłby się z nimi utożsamić. Zarówno Ona, jaki On robią dobrą minę do złej gry, kiedy koloryzują opowiadając o sobie, jednak wyraźnie widać, że w gruncie rzeczy są nieszczęśliwi, uwierają ich związki w których żyją, ich wybory zawodowe, wreszcie pozycja społeczna.

"Pocałunek" napisany przez mało znanego w Polsce holenderskiego autora Gera Thijsa jest opowieścią uniwersalną. Historią o zderzeniu tego jak prezentujemy samych siebie przed innymi (sami przed sobą zresztą także), a tym co później wychodzi na światło dzienne. Moment pocałunku jest takim punktem zwrotnym w narracji. Zanim do niego dojdzie bohaterowie droczą się, flirtują ze sobą, to się zbliżają, to odpychają. Prowadzą zupełnie zwyczajną grę jak to na początku prawie każdej męsko-damskiej znajomości. Kiedy On sprowokowany jej otwartością delikatnie całuje jej pierś, następuje wybuch emocji. Opada kurtyna iluzji i oboje wylewają gorzkie słowa. Obnażają słabości partnera, wywlekają na światło dzienne całą prawdę. Wytykają sobie nawzajem nieudane wybory życiowe. Mnie nasuwa się skojarzenie z bajka o królewnie zaklętej w żabę.

Wprawdzie tutaj oboje na skutek pocałunku zmieniają się w żaby, jednak trudno nie dostrzec pewnej analogii związanej z chwilą przemiany. Oglądając spektakl widzimy jak ten moment jest trudny i bolesny, a zarazem ciekawy. Jest to taka chwila kiedy oglądamy ją i jego nago (nie dosłownie oczywiście). Wiemy co ich w życiu boli, co się nie udało, co im przeszkadza, znamy ich porażki. Widzimy to wszystko do czego by się w życiu nie przyznali na facebooku. Sądząc po nietypowym i zabawnym "wpleceniu" w fabułę elementów związanych z nowinkami technicznymi, bohaterowie konta na facebooku posiadają. Szczegółów nie będę zdradzać, idźcie i też się pośmiejcie.

Ten punkt zwrotny w znajomości powoduje że bohaterowie stają przed wyborem. Czy zmienić swoje życie, czy tkwić w starych maskach. Czy dopuścić do siebie tą prawdę wypowiedzianą na głos, czy dalej udawać że wiodą życie takie o jakim zawsze marzyli? Co dalej robić. Jak funkcjonować w tej nowej znajomości, kiedy czar i flirt znikł, a pojawiła się cała prawda. Autorowi sztuki udało się w skondensowanej formie pokazać wiele zagadnień związanych z ludzka naturą. Uchwycił zjawisko zakładanie masek, lęk przed zmianami, ale także siłę spotkania z drugim człowiekiem. Widzimy proces w czasie którego rodzi się nowa jakość w relacji. Interesujące jest także to że wszystko co ukrywamy sami przed sobą jest często świetnie widoczne dla innych ludzi.

Myślę że siłą tej sztuki jest fakt, że każdy może zaobserwować w niej coś innego, coś ważnego dla siebie. Ponieważ "Pocałunek" ma wiele wymiarów, może inspirować do rozważań o różnych aspektach ludzkiej natury. Na pewno warto wybrać się chociażby po to, aby zatopić się w refleksji nad własnym życiem. Taka sztuka w sam raz na nowy rok, żeby być może wprowadzić jakieś zmiany.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Także byłam i polecam :) A recenzja bardzo trafna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po przeczytaniu Pani recenzji, na spektakl wybiorę się w najbliższym czasie. Dziękuję za zachętę. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.01.2014 09:59

Bardzo dziękuje za tak miłe komentarze :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Joanno zaskakujące, a może i trafne porównanie do zaklętej królewny, recenzja niezmiernie ciekawa; pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniały materiał, Pani Joanno, z przyjemnością się zapoznałem o sztuce, którą z chęcią obejrzę "na żywo". Serdecznie pozdrawiam i piąteczkę zostawiam...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.