Facebook Google+ Twitter

Czas obcych władców. Mroczny kryminał z frontem wschodnim w tle

„Skoro żywi nic tu nie znaczą, cóż można powiedzieć o martwych?” To pierwsze słowa mrocznego kryminału Ignacio del Valle…

 / Fot. wydawnictwo noir sur blancZima 1943 roku. Ochotnicy hiszpańskiej Błękitnej Dywizji oblegają wygłodzony Leningrad. Pewnego dnia w okolicach rzeki Słowianki zostaje odnalezione ciało hiszpańskiego żołnierza. Niby na wojnie to zwykła rzecz, jednak ten człowiek stracił życie w dziwnych okolicznościach. Obrażenia wykluczają śmierć w walce, czy też z ręki radzieckiego partyzanta. Mordercą musi być towarzysz broni zabitego. Obawiający się o morale dowódcy powierzają śledztwo dawnemu inspektorowi policji, który służbą w Błękitnej Dywizji ma zmazać swe dawne grzechy.

Opisywana przez Ignacio del Valle Błękitna Dywizja jawi się jako zbieranina ludzi, których Hiszpania generała Franco nie potrzebuje. To więźniowie, którym dano szansę odkupienia win i przyszli przeciwnicy polityczni Franco, czyli falangiści. Franco przypuszczając, że Falanga może zagrozić jego reżimowi, postanowił rozwiązać jej problem wysyłając delikatne, hiszpańskie mięso armatnie do walk na mroźnym froncie wschodnim. Tak więc koło Leningradu stanęli ramię w ramię dawni wrogowie.

Załatwianie dawnych porachunków było więc nieuniknione. Inspektor policji Arturo Andrade zaliczał się do przeciwników Franco. On, dawny oficer, zdegradowany, więziony i skazany na karę śmierci uczepił się jedynej szansy przeżycia. Liczył, że wojna pozwoli zapomnieć o jego dawnych winach, sprawnie przeprowadzone śledztwo miało mu zapewnić powrót do wcześniejszego życia, odzyskania stopnia i dawnej pozycji.

Śledztwo prowadzone przez Arturo prowadzi do zaskakujących wniosków. Oto wielu z hiszpańskich żołnierzy żyje tylko pozornie. Pragnienie śmierci prowadzi ich do udziału w rosyjskiej ruletce. Żyją tylko dlatego, że śmierć ich nie chce. Marzenia bowiem nigdy się nie spełniają. Ci, którzy chcą umrzeć, żyją. Umierają ci, którzy chcą przeżyć...

Morderca nie poprzestaje na jednej ofierze. Szaleniec? Wampir? Te tropy prowadza donikąd. Wreszcie Arturo
trafia na właściwy ślad. Konwencja kryminału użyta przez del Valle pozwoliła na ukazanie spustoszeń, jakich w społeczeństwie hiszpańskim dokonała wojna domowa. Własne i cudze życie okazało się niewiele warte, wszystko się zmieniło, zmienił się pogląd na świat, odeszły ideały, pozostała wola prowadząca do poprawy własnego losu. Jednakże w ludziach tych pozostała jakaś iskierka człowieczeństwa. Każdy z nich postawił sobie granicę, której przekroczenie nie byłoby do zaakceptowania przez własne sumienie. Czarne charaktery nie są do końca czarne, a i białym brakuje wiele do śnieżnej bieli. Warto uświadomić sobie tą starą prawdę i dziś, obserwując naszą polską rzeczywistość.

Zarejestruj się i napisz artykuł[/b]
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.