Facebook Google+ Twitter

Czas Polaków

Z polemik toczonych ze studentami wynika, że mało ich interesuje zawartość „szafy Lesiaka”. Młodzi ludzie myślą trzeźwo i pragmatycznie. Interesuje ich budowa mieszkań i autostrad, szybkie koleje, koszty samolotowych połączeń i języki obce

Dyskutujemy, ale rezultatów jakby nie widać. Ktoś mądry kiedyś powiedział o narastającej inflacji słów. To określenie chyba warto teraz przypomnieć, gdyż z toczonej, wyjątkowo ostrej wojnie na słowa, między dwoma polskimi największymi partiami niewiele, dla Polski i Polaków, wynika.

Społeczeństwo polskie, używając koturnowych terminów, wymaga cywilizacyjnych programów i czytelnych projektów modernizacyjnych. Wczoraj, z informacji Radia Tok FM dowiedziałem się z przerażeniem, że w Polsce tylko 13,5 miliona osób płaci podatki, a ponad 7 milionów otrzymuje świadczenia społeczne.

Przyszłość w Polsce jest ciemnym tunelem


Druga wiadomość była jeszcze bardziej przygnębiająca. Okazuje się, że mimo piętnastoprocentowego poziomu bezrobocia w wielu częściach naszego pięknego kraju brakuje rąk do pracy. To jeden z mało zauważanych, ale bardzo ważnych skutków wyjazdów polskich pracowników na Zachód. Ten wielki społeczny eksperyment pokazał metodologiczną nędzę stosowanych wskaźników bezrobocia. Jest ono z pewnością zawyżone, gdyż nie jest w stanie uchwycić nawet małej części osób pracujących od wielu lat na „czarno”. Teraz są oni ze swojej sytuacji niezmiernie zadowoleni, gdyż chciwe i nigdy nienasycone państwo nie grabi ich zgodnie z przepisami, w dzień i w nocy. Ale to tylko dygresja, gdyż chcę pisać o czymś zupełnie innym.

Porządkując domową bibliotekę odnalazłem wreszcie niewielką, lecz nadzwyczaj bogatą w myśli, książkę mojej znakomitej koleżanki Elżbiety Tarkowskiej. Nosi ona niezmiernie intrygujący, szczególnie teraz, tytuł – „Czas w życiu Polaków”. Wydana została stosunkowo dawno, na samym początku wielkiej transformacji systemowej, bo w roku 1992. I, najpewniej ze względu na swoją problematykę, zachowała aktualność. W końcu stosunek narodu do czasu jest pochodną świadomości historycznej, tradycji i umiejętności rozliczania się z własną przeszłością. Ale obecnie w sposób dramatycznie staroświecki patrzymy za siebie, a zbyt rzadko spoglądamy w przyszłość. Co więcej, dyskusje polityczne, szczególnie toczone przez przywódców partii będących u władzy z opozycją, również przede wszystkim dotyczą przeszłości lub, co najwyżej, teraźniejszości. Przyszłość jest ciemnym tunelem, kosmicznym mrokiem, nicością.

Młodzi chcą wizji cywilizacyjnej, nie "szafy Lesiaka"


Odwołałem się do kosmologicznych metafor, by uświadomić tym, których zwoje mózgowe jeszcze pracują, że moje pokolenie, i to nieco młodsze, zaproponowało wielu milionom młodych Polaków rozmowę o kraju, która ich zupełnie nie dotyczy. Ich polityczna bezgrzeszność, wyznaczona również definicyjnymi ustaleniami uchwalonej niedawno ustawy lustracyjnej, sprawia, że czują się prawie zupełnie nieobecni w ważnej dyskusji o Polsce. Dotyczy to szczególnie ludzi dobrze wykształconych, dojrzewających społecznie w demokratycznym systemie. Z polemik toczonych ze studentami na rozmaitych zajęciach wynika, że mało ich interesuje zawartość „szafy Lesiaka”, inwigilacja prawicy i głęboki sens powiedzenia „prawda nas wyzwoli”. To z kolei odnosi się do wiary w moralne odrodzenie narodu w wyniku powszechnej lustracji.

Ograniczanie rozmowy o Polsce do tych tematów nosi, w ich opinii, cechy obsesji starszego pokolenia. Młodzi ludzie myślą trzeźwo i pragmatycznie. Interesuje ich budowa mieszkań i autostrad, szybkie koleje, koszty samolotowych połączeń z całym światem, studia za granicą i efektywne uczenie się języków obcych. Pamiętając oczywiście o przeszłości, domagają się określenia wyraźnych wizji cywilizacyjnych. A tego wyraźnie brakuje w rozmowach o Polsce.

Polska kultura kalendarza


Można zachwycać się głębią poetyckiej metafory: „trupi smród z szafy Lesiaka”, użytej w artykule przez Rafała Ziemkiewicza, ale co z niej wynika dla młodych Polaków. Oni chcą żyć w innym czasie. Powinniśmy to uszanować i oddać im należną część w publicznym dyskursie.

Elżbieta Tarkowska w konkluzji swojej znakomitej książki pisze: „Wspomniany wcześniej Jeremy Rifkin zaproponował rozróżnienie między zwróconymi w przeszłość, wspominającymi, związanymi z życiem religijnym „kulturami kalendarza”, a zorientowanymi w przyszłość „kulturami terminarza” (schedule), które planują i organizują czas przyszły. Dzieje nie tylko społeczeństwa amerykańskiego, ale i innych społeczeństw przemysłowych ukazują stopniowe przejście od typu pierwszego do typu drugiego. Inaczej jest ze społeczeństwem polskim, które niewątpliwie należy do typu kultur związanych z kalendarzem; świadczą o tym fascynacje przeszłością, datami wartymi upamiętnienia, operowanie czasem cyklicznym, bogatym w elementy magiczne i religijne, a także słabość porządkujących i organizujących funkcji czasu. Zupełna nieobecność zjawisk charakterystycznych dla „kultury terminarza” może być nie tylko świadectwem różnorodności kulturowej, odmienności tradycji i dziedzictwa kulturowego, ale i swoistą miarą dystansu cywilizacyjnego”.

Zapamiętajmy chociaż ostatnie zdanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Mnie najbardziej smuci to, że coraz częściej podczas spotkań ze znajomymi (w pubach, na imprezach, wyjazdach) poruszamy problem polskiej polityki zapominając o sprawach przyziemnych. Prowadzimy zażarte dyskusje, często kończące się awanturami. Młodzi ludzie powinni rozmawiać o problemach dotyczących Polski, ale same rozmowy nic nie dadzą. Liczą się czyny, a do tego juz nie wszyscy są chętni. Czyny wiążą się z podejmowaniem trudnych decyzji, z obowiązkami, które czasem mogą nas przerosnąć. Najprościej jest komentować coś w domowym zaciszu. Póki będzie istniał taki stan rzeczy, to decyzje będą podejmowane przez dotychczas sprawujących władzę. Liczę, że wiekszość osób, które mądrze mówią i myślą pójdą w niedzielę na wybory i podejmą słuszną decyzję. Już sam fakt udziału w wyborach samorządowych świadczy o tym, że nie jesteśmy obojętni, że potrafimy słowa zamienić w czyny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Absolutnie się zgadzam. Wiele znajomych, którzy jeszcze studiują i tych młodych absolwentów tak dokładnie myśli. I to nie jest powód do wstydu, wręcz przeciwnie. Młodzi ludzie czekają na konkrety, które wpłynął pozytywnie na ich życie. Dla nich problemy "starszego" spoleczeństwa ich nie obchodzą. Spytajcie się na ulicy młodą osobę co w ich życiu się zmieniło, gdy padły oskarżenia, że Gilowska była agentem. kompletnie nic.
W erze starzenia się społeczności zachodu, takie uczucia i dylematy mogą za jakiś czas przerodzić się w coś.... bardziej poważnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To rzeczywiście jest miara dystansu cywilizacyjnego - stąd do średniowiecza. I to w jakim tempie -kosmicznym.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.10.2006 14:56

Zgadzam się z każdym słowem. Niestety ludzi myślących podobnie brakuje, głównie wśród polityków partii rządzącej, którzy zdają się pałać taką nienawiścią do wszytkiego co jest im przeciwne, że stworzyli "układ" na który można zwalić każde niepowodzenie. Z mojego punku widzenia (i wielu osób z mojego środowiska) ta walka niekiedy z przysłowiowymi "wiatrakami" jest po prostu żałosna a niekiedy nawet śmieszna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze oprócz tego wszystkiego młodzi ludzie chcą się dobrze zabawić w myśl zasady, że najważniejsze to się w życiu nie nudzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.