Facebook Google+ Twitter

Czas świąt, czas wyjazdów, czas...

Jak co roku przed nami okres wyjazdów świątecznych, okres powrotów, refleksji. Święto Zmarłych, Wigilia. Jeździmy, świętujemy, odwiedzamy naszych bliskich. Najlepiej i najwygodniej samochodem. Najlepiej na trzeźwo.

Święto Zmarłych jest jednym z najważniejszych w naszej kulturze. Pamięć o tych, którzy odeszli na zawsze zostaje w naszych sercach. A następne święta- Bożego Narodzenia są o dosłowny barani skok. Te kilkadziesiąt dni zleci jak z bicza strzelił, chwila, moment.
O świętach w okresie ich trwania mówi się i pisze zawsze.
Ja chciałem poruszyć inną stronę tematu świąt, temat świąt za kierownicą samochodu.

Od czasu, jak runął mur berliński, jak dobiegł swojego niechlubnego końca system socjalistyczny wiele artykułów i przedmiotów codziennego użytku przestało być nieosiągalnymi dla naszego społeczeństwa. Na pierwszym miejscu niewątpliwie znalazł się samochód, własny kupiony za własne ewentualnie pożyczone pieniądze. Skończyły się czasy, że szczęśliwiec posiadający bon na malucha tudzież Poloneza wyjeżdżał nim z Polmozbytu i wartość auta rosła jak dobry drożdżowiec w piekarniku. Jak właściciel zdecydowany był sprzedać to auto, cena przewyższała kilkakrotnie tą z Polmozbytu- relacja wartości bezwartościowego pieniądza do produktu.
Obecnie praktycznie każdego stać na kupno kilkuletniego samochodu, w najbardziej popularnych modelach można przebierać jak w ulęgałkach.
I tak doszliśmy do jako takiego poziomu wartości cywilizacji Zachodu.
Z tą różnicą, że Zachód kupuje sobie nowe samochody, a używane przez nich kupujemy my.
Tą kwestie wałkuje się u nas od lat, z jednakowym mniej więcej skutkiem.
Podstawą jest relacja między pracą a siłą nabywczą z owoców pracy.
Niemniej samochód ze środka luksusu zszedł do przedmiotu codziennego użytku.
I tu zaczynamy dorównywać Zachodowi. Samochód jest nam potrzebny na co dzień, na dojazdy do pracy, do szkoły. Na wyjazdy na święta...

I tu rozstajemy się z wartościami cywilizacji Zachodu.
Zastępujemy ją innymi wartościami. Wartościami kultury kierowców, kultury zachowania i trzeźwości wśród kierowców.

Idą święta, czas odwiedzin, wizyt, spotkań. Polacy bardzo cenią sobie możliwość kontaktu z bliskimi, z dawna nie spotykanymi krewnymi. Czas spotkań, relaksu, obiadów w szerokim gronie.
A do tego jeden kieliszeczek za zdrowie, drugi za wujka co mu się noga złamała, trzeci za...
I tak dalej.
Takie spotkanie zawsze jest okazją do wypicia ze szwagrem, przepicia do siostry, brata.
Przecież to normalne, bawimy się i cieszymy spotkaniem.
Wszystko pięknie i wspaniale. Tylko często zapominamy, że na dole czeka na nas nasz mechaniczny konik, kochane autko. A kierowca zaliczył kilka głębszych toastów.
A tu trzeba gdzieś pojechać, nawet do domu na drugi koniec Polski. Przecież jutro trzeba iść do pracy, dzieci do szkoły- normalne życie.
I tu zaczyna jest problem, kilka wypitych kieliszków. Alkohol. Większość właścicieli 4 kółek zrezygnuje z jazdy za kierownicą tego dnia, nie podejmie ryzyka prowadzenia po alkoholu, byli przygotowani na jeszcze jeden dzień u rodziny.
Jest i druga strona medalu, są niestety też tacy właściciele samochodów, którym alkohol wzmacnia poczucie swojej wartości i zmniejsza lęk przed jazdą. Są to z pewnością (tak przypuszczam) sporadyczne przypadki, jednak przed wieczorem w sobotę podawano o 400 zatrzymanych nietrzeźwych kierowcach.
A ilu nie zatrzymano?
I tu pan kierowca wstaje od stołu i oświadcza swojej rodzinie: czas na nas, jedziemy do domu!
Oczywiście żadne argumenty do niego nie docierają, pan i władca odjeżdża za kierownicą swojego samochodu. A gdy dojedzie do domu, szczęśliwy, cały i radosny: przecież się udało, o co chodzi?
A niedługo kolejne święta, kolejny wyjazd, kolejna wizyta, zakrapiany obiad.
Udało się raz, drugi. Uda się i następnym razem.
Następnego razu może już nie być, nie uda się.
Szczęściem w nieszczęściu kontrola stanu trzeźwości przez policję wyeliminuje go z ruchu, pożegnanie z prawem jazdy, kara. Niestety, niektórych to nie odstrasza od dalszej jazdy na podwójnym gazie.
A nieszczęście? Wypadek spowodowany przez pijanego kierowcę, tragedia przez niego spowodowana.
Przecież tyle razy się udało? Nic się dotąd nie wydarzyło.

I będą kolejne święta. I kolejne wizyty bliskich, krewnych, przyjaciół. Będą.
Przy jego grobie na cmentarzu, 1 listopada w Święto Zmarłych.
Również przy grobach ofiar jego wypadku będą gromadzili się bliscy, bliscy osób zabitych przez pijanego kierowcę.
I będą wspominać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.