Facebook Google+ Twitter

Czasami coś w nas umiera i nie chce zmartwychwstać - Kurt Cobain

8 kwietnia 1994 roku w Seattle, w posiadłości Kurta Cobaina, elektryk wezwany do awarii znalazł ciało gospodarza. Policja stwierdziła, iż muzyk nie żył już od trzech dni. Niewątpliwie była to śmierć nagła i tragiczna.

Kurt Cobain (na pierwszym planie) i Krist Novoselic (z lewej) na koncercie w 1992 na MTV Video Music Awards. / Fot. pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Nirvana_around_1992.jpgTrzy dni temu, 5 kwietnia, minęła 16. rocznica śmierci jednej z legend amerykańskiego rocka - Kurta Cobaina.

Kurt Donald Cobain urodził się 20 lutego 1967 roku w Aberdeen, w stanie Waszyngton. Tam też
zaczęła się jego przygoda z muzyką. Jak wielu jego rówieśników, Cobain wsłuchiwał się godzinami w muzykę Beatlesów, Led Zeppelin, Kiss czy Black Sabbath. W tamtych czasach zaczął też słuchać punka.

W jego rodzinnym mieście Aberdeen jedyną funkcjonującą kapelą punkową była grupa Melvins. Młody Cobain został ich asystentem - tak zwanym technicznym członkiem grupy. Jego rolą było noszenie sprzętu, podłączanie go i przygotowywanie chłopakom z zespołu drinków. Tak się zaczęła jego przygoda z muzyką - w sensie twórczym. Latem 1985 roku, Cobain, razem z basistą Buzzem Osbornem i perkusistą Dalem Croverem (z Melvins), zadebiutował na scenie w Gescco Hall w Olympii w stanie Washington.

Po ukończeniu szkoły średniej, Kurt Cobain wyprowadził się z domu matki i zrezygnował z dalszej edukacji szkolnej. Całkowicie oddał się muzyce. Wszystko co od tej pory robił było ukierunkowane w stronę muzyki.

Jesienią 1985 roku poznał Krista Novoselica, przyszłego basistę Nirvany. Razem grywali w rożnych zespołach, m.in. w Stuff Woodies. W grudniu następnego roku dołączył do nich Aaron Burckhard i razem założyli trio. Zanim jednak przyjęli nazwę Nirvana nazywali się Ted Ed Fred później Pen Cap Chew, Windowpane i Skid Row.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 08.04.2010 18:00

Jest coś, co mrokom się opiera, Jest pamięć. A ona NIE UMIERA . 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pokój, miłość,empatia. Szkoda że heroina skreśliła szanse na zrozumienie tych słów w pełni przez autora listu pożegnalnego. Ktoś kto naprawdę miłuje bliźniego i współodczuwa to co on nie decyduje się na egoistyczny akt ucieczki. Nie zostawia innych w bólu bo ich kocha i wie co będą czuli bo rozumie słowo empatia a o pokój można walczyć do ostatniego dnia swojego życia jakkolwiek długie by ono było.
Fajna muza,fajne teksty i bezsensowna śmierć z narkotykami w tle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jego odejście było wielką stratą dla muzyki. Zgadzam się z autorem - Kurt pozostawił po sobie wspaniałą muzykę i niezapomniane teksty.... 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.