Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12893 miejsce

Czechy wycofają dopłaty do energii odnawialnej

Czeskie państwo w 2014 zaprzestanie dotowania elektrowni słonecznych (energetyka wiatrowa ma tam marginalne znaczenie i już dawno podjęto decyzję o tym, by jej nie wspierać), a także wycofa się ze stałej, gwarantowanej ceny za "zielony" prąd.

 / Fot. Billy Hathorn/CC 3.0Rozbudowa energetyki atomowej, utrzymanie elektrowni węglowych i wydobycia węgla wraz z zamknięciem (ale nie likwidacją) części elektrowni węglowych, ograniczenie wsparcia odnawialnych źródeł energii z budżetu państwa do mikrosieci obejmujących budynki i gospodarstwa rolne - to trzy główne punkty koncepcji polityki energetycznej, którą podpisał wczoraj minister przemysłu i handlu Martin Kuba.

"Obecnie wszyscy płacimy około 600 koron [około 100 złotych] za megawatogodzinę. Czas z tym skończyć." - powiedział minister. Podkreślił, że nowa strategia w energetyce nie oznacza braku zainteresowania dalszym losem czeskiej energetyki odnawialnej: "Uwzględnia jej rozwój tam, gdzie jest to zgodne z rachunkiem ekonomicznym, a zarazem ocenia, że model, jaki dotąd stosowano w Republice Czeskiej w perspektywie długoterminowej pociąga za sobą ciężary, których nie wytrzyma gospodarka."

Dopłaty rzędu 40 mld koron rocznie zapewniały dotąd taki zwrot z inwestycji, że opłacało się stawiać nawet małe elektrownie słoneczne na polach i łąkach, osiągając znacznie większy dochód niż z hodowli i uprawy ziemi oraz dopłat unijnych z tytułu posiadanych hektarów. Nic dziwnego, że lobby właścicieli elektrowni słonecznych nie jest zadowolone z takiego obrotu spraw. "To krok wstecz. Gwarantowane ceny zakupów prądu stosuje się w całej Europie. Wrócimy do sytuacji sprzed dziesięciu lat, a szybki rozwój odnawialnych źródeł energii zostanie faktycznie zastopowany." - powiedział szef komitetu wykonawczego Zrzeszenia na rzecz Niezależności Energetycznej Martin Sedlak.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Oczywiście, że jest! Zwłaszcza w rybach złowionych po katastrofie w Fukushimie w Morzu Północnym, które przed spożyciem nasi zachodni sąsiedzi wiosną ubiegłego roku sprawdzali najpierw w restauracjach licznikami Geigera. Oczywiście jednak na tej panice nikt nie zarobił.

Szanowny przedmówca ma swoje argumenty, a ja swoje. Na pewno było błędem postawienie elektrowni atomowej tuż nad brzegiem morza w takim rejonie jak pacYficzne wybrzeże japońskie. Karygodnym błędem. Tę siąownię należało zamknąć już dawno temu. Tylko, że np. stawiając ogromną elektrownię słoneczną na pirenejskim pogórzu prowansalskim, tuż nad gęsto zasiedloną doliną, aby słoneczko dłużej grzało wielki kocioł do temperatury kilkuset stopni (przykład jak najbardziej rzeczywisty), tego błędu się nie naprawi, a wyłącznie popełni nowe, politycznie poprawne szaleństwo.

Obaj mamy swoje racje i pewne sprawy powinny zostać wypośrodkowane; bezpieczeństwo elektrowni atomowych radykalnie zwiększone, a groźna gigantomania energetyki odnawialnej zakończona. Jeśli tak się nie stanie, okaże się, że ówiatem znowu rządzą brudne interesy podbudowane szaleństwem ideologii zamkniętych wmawiających ogłupionym masom, że świat jest czarno-biały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taaak. A najgorsi to są ci fizycy gadający o jakimś skażeniu, które tak naprawdę razem z chorobą popromienną, mutacjami i innymi tego typu nie istnieją. Wszystko to są wymysły osób chcących wyciągnąć pieniądze od rządu. Skoro promieniowania i skażenia nie widać to znaczy że go nie ma!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co jest demagogią, a co nie, będzie się zastanawiać mnóstwo ludzi po tym, jak dojdzie do pierwszego tragicznego wypadku, być może z tysiącami ofiar śmiertelnych, w elektrowni słonecznej albo wiatrowej wybudowanej w skali gigantomanii. Niestety, dopiero po czymś takim, bo do tego czasu grupy nacisku pragnące dorwać się do państwowych pieniędzy z dopłat będą tłumaczyć ludziom, że cokolwiek grozi im tylko ze strony "atomu". Podobnie jak grupy zainteresowane przyssaniem się do dochodów państw dzięki ich nadmiernemu zadłużaniu przez dziesięciolecia skutecznie wmawiały milionom rzekomą przewagę "blogosławionej gospodarki lberalnej" nad centralnie planowaną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proszę bez demagogii. Gotujący się roztwór soli w ogromnym kotle w razie wypadku nie podnosi poziomu radioaktywności na całym świecie i nie powoduje że koło o średnicy iluś km trzeba wysiedlić na parę tysięcy lat...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czarek Kowalski
  • Czarek Kowalski
  • 16.07.2012 19:11

Popieram rząd Czeski za mądra decyzję, energia z wiatraków jest z punktu kasy nie opłacalna dla państwa Polskiego za 2011 r. Polska dopłaciła z kasy rządu około 3 mld zł na zielone certyfikaty po prostu my wszyscy zapłaciliśmy a kto zyskał? zachodni inwestor który znalazł dojną krowę i doi z kasy, popieram, że Polska powinna mieć elektrownię atomową 1 lub 2 a resztę oprzeć na węglu i gazie bo za parę ładnych lat nie będziemy płacili 3mld zł a 20mld zł na zielone certyfikaty to nie wiem z kto wyłoży tą kasę

Komentarz został ukrytyrozwiń
Taliesin
  • Taliesin
  • 16.07.2012 18:57

I słusznie.Tzw.energia odnawialna to najdroższy prąd na świecie.I wbrew pozorom też nie bardzo wiadomo co robić z odpadami (stare baterie słoneczne , zużyte wiatraki z tworzyw sztucznych itp.)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W związku z zapytaniem szanownego przedmówcy ustaliłem jak to wygląda w Czechach. Zgodnie z powszechną praktyką stosowaną na świecie zużyte paliwo jest najpierw składowane w budynkach reaktorów, w specjalnych basenach służących do jego schłodzenia. Potem ma zostać umieszczone na stałym składowisku głębinowym, wykutym w skałach. W Czechach takich składowisk ma być dwa na terenie poligonów wojskowych, aby nie trzeba było rokować z gminami i ekstra im za to płacić. Wejść też będzie pilnować wojsko, aby nie trzeba było ekstra płacić... Stan odpadów będzie przedmiotem obserwacji i badań naukowych przy pomocy urządzeń zdalnie sterowanych. Utworzenie obu składowisk stałych ma nastąpić do 2015.
http://atominfo.cz/2010/12/kam-s-vyhorelym-jadernym-palivem/

Z tego co wiem wynika, że w cenę energii zostanie wliczona rozłożona na wieloletnie niskie raty splata rosyjskiej lub innej pożyczki na budowę nowych atomowych bloków energetycznych.

Co do wypadku wiadomo, że elektrowniom atomowym na całym świecie zagraża tsunami, tajfun, trąba powietrzna, trzęsienie ziemi, powódź, pożar, wypadek lotniczy oraz atak terrorystów połączony z rozruchami w wykonaniu ekologistów. Zdaje się, że powinno się do tego dodać zwarcie spowodowane przez karaluchy. Jak wiadomo są odporne na promieniowanie przenikliwe. W przeciwieństwie do tego np. elektrownie słoneczne oparte na gotującym się roztworze soli w ogromnym kotle mają gwarancję całkowitego bezpieczeństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co będą robić z odpadami? I kto za składowanie będzie płacić? Bo z tego co wiem jego kosztów nigdy nie wliczają do ceny prądu... Do tego należy pamiętać, że elektrownie atomowe nie są ubezpieczone od wypadku, bo wtedy produkcja prądu w nich była by nieopłacalna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.