Facebook Google+ Twitter

Czego boją się motocykliści?

"Wariaci", "szaleńcy", "dawcy narządów" – takie najczęściej, słyszy się epitety z ust ludzi nieprzyjaznych motocyklistom, którzy żyją w przeświadczeniu, że każdy motocyklista, to bezmyślny 20 latek.

Dwudziestolatek, którego jedynym celem jest
popisywanie się przed dziewczynami i zaimponowanie kumplom swoją maszyną.

Miłośnicy motorów / AKPA / Fot. Każdy, kto poznał ludzi ze
świata motocyklowego, wie, że tacy lanserzy, to margines. Wśród ludzi
zakochanych w swoich dwóch kołach są: prawnicy, lekarze, inżynierowie,
biznesmeni, politycy i inni zwykli obywatele w różnym wieku.
To pasjonaci, ciekawi świata
podróżnicy, których celem jest wyzwalająca jazda, a nie łamanie przepisów.

Niestety, na swojej motocyklowej
drodze, napotykają przeszkody, spowodowane przez to, że ktoś „nie pomyślał”, „komuś
się nie chce”.



 
Ślepi kierowcy samochodów


Kierowcy samochodów nie widzą
motocyklistów – to fakt. Często przyczyną wypadków z udziałem motocyklistów, jest próba wymuszenia pierwszeństwa przez kierowcę auta. Tłumaczy
się potem taki: „ale, on pojawił się znikąd, jechał 300 na godzinę na
jednym kole”. P 
rawda jest taka, że motocykl ma duże przyspieszenie i od zera do nawet
dopuszczalnych 50 czy 90 km/h
rozpędza się w moment. Kierowcy nie biorą tego pod uwagę przy wykonywaniu manewru włączania się do ruchu.

Kierowcy „puszek” (aut) powinni wziąć sobie
do serca ten dowcip:

Instruktor do
kursanta podczas kursu jazdy:
- Patrz na ten rysunek:
skrzyżowanie, tu masz samochód, tu masz tramwaj – co przejedzie pierwsze?
- motocyklista – odpowiada
kursant.
- jaki motocyklista? Tu masz
tramwaj, tu samochód? Skąd do cholery wytrzasnąłeś motocyklistę?
- nigdy nie wiadomo skąd oni się
biorą.

Pętla indukcyjna "nie widzi" motoru


W wielu miastach Polski tzw. „inteligenta sygnalizacja” to już norma. 
Widać to szczególnie przy mniejszym natężeniu ruchu. Dojeżdżamy do
skrzyżowania i nagle zapala nam się zielone światło. Piękne, prawda? Fakt, że
skrzyżowanie nas „widzi” zawdzięczamy  
pętlom indukcyjnym, zatopionym w asfalcie.
Wytwarzają one pole magnetyczne, które reaguje na metal zawarty w pojeździe.
Niestety, motocykl ma dużo mniejszą masę, dużo mniej metalu. Taka pętla
indukcyjna powinna zareagować nawet na rower. Warunkiem jednak, jest to, żeby
na nią najechać. Już ten warunek ciężko czasem 
spełnić, gdyż pętli nie widać. Poza tym, gdy drogowcy zatopią taką
pętlę zbyt głęboko,  
zmniejsza się jej
czułość. Nie dziwcie się zatem, gdy w środku nocy, zobaczycie motocyklistę,
wykonującego jakieś dziwne manewry swoim motocyklem. On tylko szuka miejsca w
którym pętla go „zauważy”. W końcu pewnie się zdenerwuje i przejedzie skrzyżowanie na czerwonym świetle.


technologia łatania dziur. fot. Piotr May / Fot. Łatanie dziur w jezdni na żwirek


Każdy z kierowców wie jak
wyglądają nasze drogi – dziury i łaty. Motocyklista dziur się spodziewa, widać je z daleka, można ominąć. Gorzej
jak nasi drogowcy naprawią taką dziurę. Najczęściej spotykana technologia takich napraw to ręczna robota. Po zaklejeniu dziury pozostaje mnóstwo
luźnego żwirku, który drogowcy powinni uprzątnąć, ale nie robią tego. Zdarza się, że technologią, po której zostaje masa koszmarnego żwirku, naprawiane
są całe kilometry dróg. 
Dobrze, jak
takie rejony są oznaczone. Niestety zazwyczaj oznaczenie
kończy się na postawieniu znaku „roboty drogowe”, z którego nie można się
domyślić, że za chwilę skończy się asfalt, a zacznie żwirek.
Dla motocyklisty, taki żwirek przy hamowaniu, czy zakręcaniu, to
pewna przewrotka, która może skończyć się siniakiem, ale też
poważnym złamaniem i czymś dużo gorszym.
Na motocyklistę czekają też inne niespodzianki na polskich drogach jak plama oleju, czy piasek. Tymczasem to co dla aut jeszcze nie jest skrajnie niebezpieczne, dla
motocykla już może być. Plama oleju czy piasek na zakręcie to też pewna wywrotka.
Nasi drogowcy niezbyt pospiesznie usuwają takie przeszkody.

 

 
Brak przyczepności na pasach



Wielu z Was zapewne poślizgnęło
się wchodząc na zwilżone poranną rosą pasy przejścia dla pieszych.
Wszystko, z powodu farb stosowanych do ich malowania. Są one łączone ze szklanymi
kulkami, które powodują „odblaskowość”, ale też, gdy jest mokro, kompletny brak
przyczepności. Przejścia dla pieszych, najczęściej są usytuowane
na skrzyżowaniach. Na skrzyżowaniach należy zwolnić, czy wręcz zahamować. Ale co zrobić
gdy mimo naduszenia hamulca jedzie się dalej? W samochodzie, zablokowanie kół
kończy się dłuższą drogą hamowania, w motocyklu taki poślizg
zazwyczaj kończy się przewrotką. Przyczyna jest prosta: hamuje się głównie przednim
hamulcem, a ze zblokowanym przednim kołem nawet doświadczony motocyklista nie
zawsze jest w stanie sobie poradzić. Niestety nie ma pieniędzy na bezpieczniejsze technologie malowania pasów na przejściach dla pieszych, choć na świecie szorstkie pasy, całkowicie bezpieczne, to nie fantastyka, tylko rzeczywistość.

Apeluję do drogowców, by pracując pomyśleli o tych
zapaleńcach, którzy pokonują nasze drogi na dwóch
kołach.

żródło

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

paula
  • paula
  • 22.08.2012 20:42

Moje zdanie jest takie jak nie umiecie jeździć to nie wsiadajcie na to życie jest tylko jedne.....
Tak zwani dawcy. Pozdro :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
ja
  • ja
  • 22.05.2011 12:02

Ta koles mowi ze jezdzi "motorem" no zal mi go jak juz to motocyklem pewnie to 10-latek marzacy o MOTOCYKLU

Komentarz został ukrytyrozwiń
tom
  • tom
  • 29.03.2011 22:00

Dzisiaj miałem glebe na pasach dla pieszych, podcięło mnie w kilka mili sekund masakra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

do krajzapl, mój drogi prosze nie uogólniać, bo tak naprawde to wiekszość meżczyzn szarzuje na drogach, poza tym samochód ma cztery koła , ale nie jest czterosladem:) pozdrawiam Cię:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

jezdze od czasu do czasu motorem i szczegolnie na co musze uwazac to sa kierowcy ktorzy jezdza bez wyobrazni a szczegolnie kobiety szkoda gadac trzeba nieraz miec oczy nie powiem gdzie zeby nie zostac trafionym przez jakiegos cztero slada zapatrzonego sie grom wie co!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.02.2007 18:51

plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

duży + ciekawy temat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drogi Widzewiaku. Tak w kilku slowach: gdzie widzisz fantastyke z tymi plamami oleju ? bo nie rozumiem. Ze ich nie ma na ulicach czy ze nie przewracaja motocykli?. Po drugie: artykul ma na celu opisanie niebezpiecznych sytuacji z jakimi spotykaja sie motocyklisci, nie omawiam w nim wypadkow i na nikogo winy nie zrzucam. Zaznaczam tylko ze problem niezauwazania motocyklistow istnieje i jest dosc uciazliwy. Przykro mi ze uwazasz ze bezmyslni motocyklisci to wiecej niz margines, na szczescie wielu ludzi wie ze jest inaczej. A co do symbiozy, hmm to chyba nie tak. Ja nie widze konfliktu samochodziarze - motocyklisci. Przeciez wiekszosc motocyklistow to tez kierowcy aut. Ja rowniez, dodatkowo w zwiazku z wykonywaym zawodem przemierzam dzien w dzien sporo kilometrow, wlasnie samochodem. Problemem sa raczej zli kierowcy - po obu stronach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł momentami trąci fantastyką (zwłaszcza ten fragment - ze złowrogimi niemal - plamami oleju) i jest tendencyjny, zrzucając winę na kierowców za wypadki. Piszesz, że "lanserzy" to margines wśród motocyklistów. Tak się składa, że jestem kierowcą samochodu i chyba jednak nie do końca jest tak, jak mówisz. Być może różnimy się pojmowaniem pojęcia "margines". Co do tego, by kierowcy uważali na to, iż "motocykliści mogą pojawić się znikąd", to już chyba delikatna przesada - oczywiście, każdy musi uważać przy wykonywaniu manewrów na drodze (zasada ograniczonego zaufania, itd.), ale naprawdę niewielu przewidzi, że na pustej drodze w ułamku sekundy (bo motocyklista ma "którąś setkę" na liczniku) może się pojawić jakiś pojazd! Jeśli wszyscy będą przestrzegali przepisów, to wszyscy i jeżdżący na jednośladach powinni też o tym pamiętać, że "pojawiając się znikąd" stanowią ogromne zagrożenie i dzięki głupocie mogą stracić życie.
Proszę nie odbierać mojego komentarza jako pisania o wszystkich - że kierowcy są "cacy", a motocykliści "be". Wiadomo, że obie grupy "mają swoje za uszami" i nie przepadają za drugimi, więc by trwać w symbiozie, potrzeba obu stron.
PS. Co do fragmentu z pasami, to zdecydowanie się zgadzam - czasami przechodząc przez świeżo namalowane, można poczuć się jak na lodzie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mniejszy gabaryt,ale tez dwa kolka-jeżdżę na skuterze- wiec przeczytałam z uwaga,co napisałeś.Artykuł właściwie skierowany ,jako apel do kierowców, aby uważali na dwukołowców...Z mojej strony dorzucić mogę jeszcze,ze boje się kierowców ,którzy zapominają,co to są kierunkowskazy (czyżby oszczędzali baterie?) oraz piesi ,którzy wyskakują jak "filip z konopi ", ni stad na środek jezdni (ale to chyba w Polsce jeszcze nie jest takie nagminne,jak tu w Paryżu).
Mokre pasy dla pieszych to moja zmora,dlatego hamuje na przemian: raz przedni raz tylny hamulec . A wywrotka to może faktycznie skończyć się czymś więcej niż siniakiem...

dobry materiał +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.