Facebook Google+ Twitter

Czego brakuje na obczyźnie?

Wyjeżdżamy za granicę pełni dobrych myśli. Oczekujemy spełnienia marzeń, lepszego życia. Po pierwszym zachłyśnięciu się nowym miejscem, przychodzi tęsknota za drobiazgami pozostawionymi w rodzinnym kraju.

Polacy są wszędzie. Ja w Belize od 2002 roku. A Ty? / Fot. Luis MayorgaNiektórzy ze zdziwieniem odbiorą tytułowe pytanie. Czego im brakuje za granicą? Nie brakuje im absolutnie niczego. Mieszkają w krajach słynących z dobrobytu, którego zawsze zazdrościliśmy Zachodowi. Przysyłają do rodziny listy, zdjęcia świadczące o ich słodkim życiu i twierdzą, że nigdy, przenigdy do „tej Polski” nie mają zamiaru wracać.

Emigracja nie dla każdego

Jeszcze kilka lat przed wejściem naszego kraju do Unii Europejskiej i otwarciu granic słyszałam krytyczne komentarze odnośnie emigrantów. Określano ich kosmopolitami, dorobkiewiczami, czy nawet nieudacznikami, którzy szukają łatwego szczęścia za granicą. Może faktycznie wśród wszystkich wyjeżdżających znaleźli się i tacy, którzy liczyli na spełnienie popularnego powiedzenia, że w „Ameryce pieniądze leżą na ulicy”. Rzeczywistość okazała się jednak daleka od tego. Nawet w najbogatszych krajach świata niczego nie dostanie się za darmo. Przekonałam się o tym ja, przekonali zapewne i inni emigranci. Wielu wróciło z powrotem, opowiadając historie o kapitalistycznym wyzysku i licznej konkurencji z krajów Europy Wschodniej. Znaleźli się również i tacy, którzy postanowili zostać za granicą za wszelką cenę, bez względu na trudne warunki życia. Być może dzięki tym ostatnim, Polacy zyskali sobie na świecie niezbyt dobrą reputację. Generalnie jesteśmy za granicą określani dobrymi pracownikami, ale „pijany jak Polak” przylgnęło też do nas na zawsze. Taka sytuacja wcale mnie nie dziwi. Nie jest przecież niczym nowym, że wartości wyniesione z domu i pielęgnowane na własnym podwórku, zatracają się w innym, nieznanym środowisku. Tego, czego nigdy nie zrobilibyśmy w swoim kraju, nie obawiamy się dokonać za granicą. Presja społeczna nie działa w miejscu, gdzie wtapiamy się z łatwością w wielonarodowościowy, nieznany tłum.

Krajowa, skromna oferta

Obecnie, przypuszczam, rzadko można znaleźć rodzinę, w której nie ma przynajmniej jednej osoby za granicą. Zatem i pojęcie emigranta zmieniło się znacznie. Osoby wyjeżdżające za granicę to poszukiwacze lepszej przyszłości dla siebie i bliskich. To również ludzie, którym polskie realia nie dają wielkich szans na zrobienie kariery w wybranym zawodzie. Słyszy się często, że do znalezienia dobrej pracy, zgodnie z ogłoszeniowymi wymaganiami, trzeba być wykształconym, młodym i mieć doświadczenie w branży. Czyli należy sprostać wymaganiom praktycznie niemożliwym. Na ciasnym rynku pracy w Polsce nie zrobi się również dużych pieniędzy. Znajomi z wyższym wykształceniem i ponad dziesięcioletnim stażem zarabiają głodowe tysiąc złotych. Zadaję sobie i im pytanie: „Czy to jest pensja, czy zapomoga?”

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

moim zdaniem, jest tak : http://interia360.pl/artykul/o-patriotyzmie-zdania-subiektywne,6879
wiem, że to konkurencja, ale każdy przecież w młodości popełniał błędy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aktualnie rzeczy maja się trochę inaczej. Niegdyś nie było darmowych telefonów, internetu, otwartych granic etc. Tak jak moje poprzedniczki napisały, to jest tak jakbym mieszkał w innym mieście. Tak jest w Europie, trochę inaczej jest będąc na innych kontynentach (jak autorka), choć teraz dzięki internetowi też jest bliżej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja narazie mówię, że nie wracam.
Ale dopiero za 10 lat, powiem wam czy kłamałem, czy nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu, moze napisalabys artykul o wyjezdzie z Polski z roznych pktow widzenia? Opierajac sie na doswiadczeniach swoich i innych? To moglby byc ciekawy material, bo na tym portalu chyba sporo nas jest i praktycznie kazdy ma inna historie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się Stefanio, że nie rozumiesz. Ale może mi się tylko wydaje.?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bogata różnorodność przyrody, kultur, ludzi ciekawych świata przyciąga jak magnes.
Przemieszczamy się, chłonąc co w nim piękne, zauważając też zjawiska odpychające.
Pełni wrażeń, wracamy do ojczystego domu.
Inaczej rzecz się ma, jeśli Ojczyzna okaże się macochą dla swoich dzieci. Na ogół, ze względów ekonomicznych przedsiębiorczy ludzie emigrują, a znajdując swoje miejsce na Ziemi, zachowują wspomnienia, sentyment i tylko tyle, czy aż tyle.
Rozumiem to; plus :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie. Agato, nie tylko Ty. Aczkolwiek w czasach, gdy była żelazna kurtyna uczcuia były daleko bardzie głębokie i trudne. Dziś świat, Europa, to mała wieś.

Napisałam kiedyś o tym na pewnej stronie u harcerzy. Nie wiem , może teraz warto by było to przypomnieć? mam i miałam bardzo mieszane uczucia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam troszke problem z wpasowaniem sie w ten tekst. Moze dlatego, ze dla mnie wyjazd za granice byl w sensie psychologicznym troche jak przeprowadzka do innego miasta, nie pierwsza w zyciu dla kogos, kto wyjechal z malego miasta na studia. Rodzina jest daleko, ale kiedy mieszkalam w Krakowie to rowniez potrzebowalam okolo 7 godzin by dojechac do rodzicow. Mimo innego jezyka na ulicach, mimo ksiazek wydanych w innym niz polski jezyku, nie czuje sie emigrantem. Nie bardziej niz przy przeprowadzce do Krakowa. Czy tylko ja tak mam?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.