Facebook Google+ Twitter

Czego nie powiedział premier

Premier i PiS-owskie środowisko nie zna żadnego uczciwego polityka, który mógłby kandydować na stanowisko ambasadora przy Unii Europejskiej.

Premierowi mojego rządu najniższe ukłony i podziękowania. Trudno dziękować, za to, czego nie zrobił, choć... są powody. Jakież to? A bardzo poważne – chcę podziękować premierowi za zaniechanie jakichkolwiek działań w sferze gospodarki. Być może dzięki temu gospodarka ma się dobrze.

Nie tylko gospodarka. Ja też mam się dobrze. Męczy mnie nieco grypa. No, ale na stan mojego zdrowia – mowa tylko o zdrowiu fizycznym - premier wpływ ma niewielki lub żaden. Inaczej nieco przedstawia się sprawa ze zdrowiem psychicznym. Na ten element mojego zdrowia wypowiedzi premiera mają wpływ wielki i nie koniecznie pozytywny.

Prawdą jest, że każda w zasadzie wypowiedź, każde działanie pana premiera pobudza mnie do zwiększonej aktywności umysłowej. Prezydent Wałęsa zatrudniał ministra Drzycimskiego, którego jedynym zadaniem było tłumaczenie na język polski wypowiedzi swojego pryncypała. Jarosław Kaczyński nie powołał swojego komentatora. A szkoda!

Premier stwierdził ostatnio, że niesłychanie trudne jest znalezienie odpowiedniego kandydata na stanowisko ambasadora przy Unii Europejskiej. Osoba taka, poza bardzo dobrą znajomością języków obcych i przygotowaniem merytorycznym, musi także wykazać się perfekcyjnymi kwalifikacjami moralnymi. „Nie może być bowiem tak, że nowo powołany ambasador od razu próbuje załatwić sobie posadę na przyszłość za kilkanaście tysięcy euro miesięcznie”. Premier stwierdził, że funkcja szefa przedstawicielstwa RP przy Unii jest dla naszego kraju tak istotna, że „z całą pewnością” nie zostanie podjęta żadna decyzja, która byłaby „nie do końca przemyślana i nie odpowiadała wymogom”.

Czy ktoś rozumie, o co chodzi premierowi? Skoro premier nie powołał swojego  komentatora, to ja – z braku bardziej kompetentnego – przełożę na język polski słowa premiera. Otóż: premier bardzo wolno myśli – skoro przez rok RP musi obywać się bez ambasadora. Premier i PiS-owskie środowisko nie zna żadnego uczciwego polityka, który mógłby kandydować na stanowisko ambasadora.

Jako społeczny komentator premiera wyjaśnię również państwu wypowiedź J. Kaczyńskiego w sprawie vacatu na stanowisko ambasadora RP w Argentynie. Premier stwierdził, że trudności przy poszukiwaniu ambasadora nie mogą mieć żadnego wpływu na decyzje w sprawie obsadzenia wakujących stanowisk szefów innych polskich placówek. Nawiązał w ten sposób do informacji „Gazety Wyborczej”, która napisała, że Zdzisław Ryn „dzięki wstawiennictwu ojca Tadeusza Rydzyka” zostanie ambasadorem w Argentynie.  „Jestem całkowicie bezradny wobec tego rodzaju twierdzeń. Można stwierdzić, że jakiś ambasador został powołany na zlecenie np. pana Michnika” – powiedział premier, a ja tłumaczę.

Ojciec Rydzyk jest osobą publiczną i polityczną. Jest „tajemnicą poliszynela”, że takie osoby mają wpływ na obsadzanie stanowisk państwowych. Dzieje się to w całym cywilizowanym świecie. Profesor Ryn jest wybitnym specjalistą od zagadnień Ameryki Łacińskiej, był również ambasadorem w Chile. Dlaczego więc premier nie potwierdził informacji „Gazety Wyborczej”. Ano nie potwierdził dlatego, że się wstydził i chciał ukryć przed społeczeństwem fakt wpływu, jaki ma ojciec dyrektor na polską politykę.

A na pytanie, czy premier ma powody do wstydu, odpowiedzcie sobie Państwo sami.

 

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.