Facebook Google+ Twitter

Czego się gapisz, człowieku?

Kiedy szedłem w sobotę ulicą Marszałkowską w Warszawie rzucił mi się w oczy czarny plakat z wiele mówiącym hasłem: „Co się gapisz pedale?”. Poczułem się, jakby ktoś mi dał w twarz.

Tak.. gapię się na Ciebie Człowieku fot. Szymon NiemiecTego typu wyzwiska zdarzało mi się bowiem słyszeć wcześniej dosyć często, najczęściej z ust pijanej młodzieży lub łysych osiłków z kamieniami w rękach. Pierwszy raz jednak zobaczyłem to hasło biało na czarnym wypisane na plakacie, legalnie wiszącym w centrum miasta.

W pierwszej chwili byłem przekonany, że to akcja Młodzieży Wszechpolskiej lub innej organizacji zawodowo zajmującej się promowaniem postaw nienawiści. Wracając do domu układałem sobie w głowie treść zawiadomienia do prokuratury oraz pozwu cywilnego do sądu o znieważeniu mnie, jako osoby homoseksualnej za pomocą środków masowego przekazu. Kiedy jednak siadając przed komputerem przejrzałem pocztę, zobaczyłem list, w którym Robert Biedroń – prezes Kampanii Przeciwko Homofobii, chwalił się nową akcją społeczną.

Ręce mi opadły

W liście pan Biedroń informował, że celem akcji jest zmuszenie społeczeństwa do tego, by chociaż na chwilę poczuło się tak jak na co dzień czują się osoby homoseksualne w Polsce. Akcja z założenia miała szokować, prowokować do dyskusji, a tym samym zwiększać świadomość społeczną i brak przyzwolenia dla postaw homofobicznych. Kiedy przetłumaczyłem treść listu mojemu anglo-języcznemu partnerowi, który jest dziennikarzem CNN, ten wyrzucił z siebie ciąg wyrazów, które powszechnie uznawane są za wulgarne. Do najłagodniejszych należało określenie pomysłu jako „skończonej głupoty”.

W internetowej dyskusji nad akcją pojawiały się argumenty, że ma być ona podobna w działaniu do słynnej już akcji przeciwników aborcji, polegającej na prezentowaniu na plakatach szczątków płodów ludzkich. Dlaczego zatem, pytałem sam siebie, nie zaprezentowano obrazów ofiar homofobii? Dlaczego nie pokazano zdjęć z obdukcji lekarskiej 18-latka z Oleśnicy Śląskiej, którego ojciec chciał „wyleczyć” z homoseksualizmu za pomocą struny do fortepianu? Dlaczego nie pokazano zdjęć 22-letniej lesbijki, zgwałconej przez sąsiada za namową brata i ojca?

Taka akcja byłaby rzeczywiście szokująca, ale miałaby przynajmniej sens. Pokazałaby do czego prowadzi homofobia w skrajnej postaci. Tymczasem zdecydowano się na użycie hasła, które szaremu człowiekowi nic nie powie, osoby homoseksualne obrazi, a rzeczywistym homofobom da masę radości. Oto bowiem, znienawidzeni przez nich „dewianci” sami pchają im w ręce argumenty i slogany. Dają kalkę, gotową do powielania na ulicach, w domach i miejscach pracy. Skoro bowiem hasło to pojawiło się na legalnych środkach masowego przekazu, to znaczy, że jego użycie stało się tym samym legalne i akceptowalne.

W zasadzie tekst ten powinienem napisać już w sobotę. Wstrzymałem się jednak, wiedziony słusznym przekonaniem, że zostanie on odebrany tak samo, jak mój wcześniejszy sprzeciw wobec pomnika pamięci homoseksualnych ofiar obozów zagłady w miejscu miejskiego szaletu.

Ja, zdrajca sprawy

Kiedy publicznie zaprotestowałem przeciwko temu pomysłowi, zostałem we własnym środowisku uznany za zdrajcę. Wylano na mnie kubły pomyj, mieszając mnie z błotem za wskazanie błędów merytorycznych w projekcie. Postawiono mnie po tej samej stronie, co członków Młodzieży Wszechpolskiej i Prawa i Sprawiedliwości. W listach, komentarzach i telefonach kazano mi zamilknąć, zniknąć i przestać się wypowiadać. Mówiono, że nie mam prawa sprzeciwiać się tak chwalebnej idei. Że nic dla środowiska nie zrobiłem i powinienem odejść w niesławie do lamusa.

Słusznie więc obawiałem się, że ponowny sprzeciw wobec kolejnej akcji propagandowej, zostanie odebrany w ten sam sposób. Jednak obserwując to, co dzieje się wokół sprawy plakatów, czytając komentarze i wypowiedzi internautów, doszedłem do wniosku, że nie wolno mi milczeć. Bo przecież sprawa dotyczy także mnie, homoseksualisty żyjącego w Polsce.

Nie jestem pedałem

Czekam na ukazanie się na rynku mojej autobiografii pod tytułem „Tęczowy Koliber na Tyłku”. Opisałem w niej całe swoje dotychczasowe życie, moją działalność społeczną i polityczną, a także środowisko, w którym przyszło mi egzystować. Środowisko osób homoseksualnych. Nie pedałów i lesb, lecz właśnie osób homoseksualnych.

Nie wybrałem sobie orientacji. Nikt mnie nie pytał, kim chcę zostać, ani kogo chcę kochać. Taki się urodziłem. Podobnych do mnie osób jest około dwóch milionów w naszym kraju. I każda z nich chciałaby móc godnie żyć i egzystować w społeczeństwie. Egzystować bez strachu, że ktoś nazwie mnie na ulicy pedałem, rzuci we mnie kamieniem czy postrzeli pod domem. Wyprzedzając oskarżenia o przesadę powiem tylko, że z każdą z tych sytuacji zetknąłem się osobiście i w żadnej do dnia dzisiejszego nikt nie został postawiony przed sądem.
Moim marzeniem jest doprowadzenie walki o równe prawa do końca.

„Miałem sen”

Chciałbym, aby kiedyś mój kraj stał się prawdziwą ostoją demokracji, w której słowo równość to nie tylko slogan, lecz fakt respektowanego prawa. Chciałbym, aby w Polsce zaczęto poważnie traktować Konstytucję, nie wybiórczo – lecz całościowo.

I bardzo chciałbym, aby pewnego dnia slogan: „Co się gapisz, pedale” przestał istnieć w świadomości społecznej. By nikomu więcej nie przyszło do głowy, że zbudowanie obozów przymusowego leczenia dla homoseksualistów, to dobry pomysł, popierany przez osoby zasiadające w rządzie RP.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (39):

Sortuj komentarze:

Na Pana miejscu chyba również odebrałabym tak slogan jak "policzek". Sama akcja jakoś nie obiła mi się o uszy (ani oczy)... Ale nawet się nie dziwię, że taka akcja w tej konkretnej postaci powstała. W końcu głupota ludzka nie zna granic, a gdy idzie o niektóre działania i przedsięwzięcia, człowiek, istota podobno myśląca, wpada na wybitnie durne pomysły. Ta akcja, którą Pan opisał, jest tego jasnym dowodem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hasła tej kampanii raczej nie dają do myślenia, lecz przyczyniają się do wzrostu agresji. Moim zdaniem ludzie potraktowali je jako potwierdzenie własnych uprzedzeń.
-------
Geje w szkole są potrzebni: heterofob.republika.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale my wszyscy staramy sie być sobą! Tyle, że Szymonowi sie poszczęściło i może wykazać się większą odwagą. Cóż takiego musiałbym ujawnić z mojego int. życia, aby zasłużyć sobie na etykietkę "odważny facet"? Może coś o problemach dorastania? Może coś nawiązującego do pewnego znanego brata z Biblii?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za odwagę bycia sobą. Popieram Cię w każdym zdaniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirku, właśnie ta wieloznaczność języka powoduje, że zakaz używania jakiegoś słowa traci sens. Co innego moim zdaniem jest walczyć z mową nienawiści, jej konkretnymi przejawami i obliczami, a co innego stosować cenzurę prewencyjną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asfalt jest słowem sympatycznym i tego mamy za mało na naszych frogach, ale skierowany do Murzyna jest obelżywe. To samo z pedałem. Gej jest słowem dość dziwnym, ponieważ na brzmienie ja je odbieram nieco pejoratywnie, choć jest neutralne. Do tego można dodać, że po ang. fonetycznie jest podobne do *chłopak* i często można pogubić się pomiędzy polskim a angielskim...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asen: jak już pisałem wcześniej każda przesada jest moim zdaniem szkodliwa. Tak samo, jak nie zgodziłbym się na całkowity zakaz używania słowa "pedał", tak samo ten, symboliczny mimo wszystko, zakaz Amerykanów uważam za przesadny.
Wolność słowa oznacza, że w każdym wypadku powinna być możliwość dochodzenia swoich praw przed sądem. Czyli, jeżeli poczuję się obrażony, mogę dochodzić przed sądem swoich praw. Jednocześnie nie zakazywałbym prawnie używania słowa, które jest przecież wieloznaczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirku, jest mi niezręcznie oceniać innych ludzi, których znam jedynie przez pryzmat mediów lub opowieści.
Poza tym zdecydowanie wolę oceniać działania a nie samych ludzi.
I to w sytuacji, w której znam szczegóły, lub znam daną osobę osobiście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego nie podejmujesz sie oceny? Bo nie znasz dokładnie sprawy? Podczas analiz lektur jednak ocenialiśmy bohaterów, np. Kmicica/Babinicza. A polityków codziennie oceniamy, a na pewno Ty, zwł. tych, którzy się sprzeciwiają h. Oczywiście - nie chcę Cię zmuszać do ocen wymienionych osób czy innych, ale przecież codziennie podświadomie oceniamy niemal każdego napotkanego człowieka. Przecież ja Ciebie oceniam choćby przez pryzmat naszych dyskusji oraz Ty mnie. Nie czytałeś tutaj żadnych ocen osób przez inne osoby? To niemal nałóg - oceny. Ostatnio ocenialiśmy p. Elizę M.
Chyba że Ci jest niezręcznie (jako osobie publicznej) oceniac tych czy innych... Z tym się mogę zgodzić.:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę Mirku, że mówimy o dwóch rzeczach. O godności ludzkiej, która jest przypisana człowiekowi od urodzenia i która powinna być jednaka dla wszystkich. Oraz o godności osobistej, która jest już splotem różnych czynników takich jak wychowanie, pozycja zawodowa, majątkowa czy nobilitacja społeczna.
Przyznam Ci szczerze, że dla mnie wszystkie wymienione przez Ciebie postaci mają taką samą godność ludzką. Ich postaw życiowych oceniać się nie podejmuję, bo nie do mnie taka ocena należy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.