Facebook Google+ Twitter

Czego się mały Leszek nie nauczył ... to słoma z butów ukaże …

Stare polskie przysłowie – a przysłowia są mądrością narodów – powiada, że czego się Jaś w młodości nie nauczył, tego na starość wiedzieć nie będzie i dlatego wcale ostatnią wypowiedzią L. Wałęsy zaskoczony, ani zszokowany nie jestem.

Człowiek jest takim, jakim jest środowisko w którym stawiał swoje pierwsze kroki, czyli najbliższa rodzina, sąsiedzi, koledzy i koleżanki. Książki, które przeczytał i filmy (nie wspominając teatru) jakie obejrzał. To te elementy składające się na doświadczenie życiowe, kształtują już na stałe osobowości i mentalność każdego człowieka, której nie da się już zmienić. Można je, drogą wyrzeczeń i długoletniego procesu samokształcenia, zmodyfikować, przykryć maską nabytej wiedzy i ogłady, ale wewnętrznej istoty charakteru i umysłu już się nie zmieni.


Przekonanie to zawarte jest w kolejnym powiedzeniu ludowym, że komuś słoma z butów wychodzi.

L. Wałęsa urodził się w zabitej dechami wiosce, w rodzinie ludzi nie posiadających żadnego wykształcenia i w środowisku nie mającym bliższego kontaktu z dorobkiem kultury polskiej, nie wspominając już o dostępie do dorobku kulturalnego Europy zachodniej i świata leżącego poza granicami PRL. W środowisku tym żył i obracał się do 24 roku życia, aby następnie – już jako ukształtowany dorosły mężczyzna – wyjechać do „wielkiego miasta”, gdzie również ze wspomnianym dorobkiem kultury nie miał i nie szukał kontaktu. Do teatru, muzeum, na wystawy i galerie sztuki nie chodził, wykształcenia nie uzupełniał, mimo że zakończył je na szkole zawodowej. A przede wszystkim książek nie czytał, o czym świadczy jego znana wypowiedź, że w swoim życiu przeczytał tylko jedną książkę i to nawet nie wiadomo jaką.

Przytoczę więc kolejne powiedzenie, że kto nie czyta, przeżyje tylko swoje życie, czytający przeżyje więcej.

Przeżywając tylko swoje życie, co L. Wałęsa czyni do dnia dzisiejszego, nie jest w stanie zrozumieć, że oprócz takich ludzi jak on (mentalnie), żyją jeszcze inni, którzy tak jak on, do swojego życia – innego jak L. Wałęsy - mają pełne i absolutne prawo. Dla Lecha Wałęsy wszystko to, co wydaje mu się niezgodne z katolickim wychowaniem i sposobem myślenie, jest mu obce, godne potępienia i niezasługujące na jakiekolwiek poszanowanie.

Wprawdzie częściowa, ale w gruncie płytka i pozorna, ogłada, jaką nabył siłą rzeczy wpadając w główny nurt wielkiej krajowej i światowej polityki, nakazuje mu wypowiadać słowa mające świadczyć o jego otwartości, demokratycznych przekonaniach i szacunku dla innych. Ale to tylko pozory, bo w głębi swojej duszy L. Wałęsa jest takim, jakim ukształtował go świat wyznaczony granicami wioski i powiatu, gdzie żył i dorastał.


I tą swoją prawdziwą duszę pokazał kolejny raz, kiedy niewinnie podpuszczony przez dziennikarza, powiedział to, co naprawdę myśli i o czym jest przekonany. A jest przekonany, że jakimś tam homoseksualistom nie wolno żyć, co gorsza jawnie, tak, jak każdemu „normalnemu” człowiekowi, albowiem owi homoseksualiści normalni nie są. I dlatego L. Wałęsa nie życzy sobie, aby tą odmienność demonstrowali i gorszyli jego wnuki.

Wypowiadając te słowa L. Wałęsa nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że te wszystkie demonstracje są, tak naprawdę, efektem wymuszonym przez ludzi o mentalności Wałęsy, którzy zabraniają im oficjalnego bycia sobą. Demonstracje te są w istocie krzykiem, zobaczcie oto jesteśmy i istniejemy i nie musimy się po bramach i zaułkach kryć.

Ale to dla „mentalnych Wałęsów” płci obojga jest zbyt trudne do zrozumienia.

I dlatego Wałęsa, nie zdając sobie sprawy z tego, jak to zostanie przyjęte w świecie, bajdurzy coś o getcie ławkowym w sejmie, albo nawet lepszym dla gejów miejscu, czyli za jakimś murem wybudowanym w sali obrad plenarnych sejmu.
Dlatego plecie jakieś bzdury o demokracji, w której 5% mniejszości nie może wchodzić na głowę większości, bo demokracja to władza tejże większości.

Widać, że nie przerobił dokładnie żadnej lekcji z tego zakresu i nawet prowadzone wykłady na amerykańskich uczelniach nic mu nie dały, bo nie wie, że demokracja tym się charakteryzuje, że wprawdzie rządzi większość, która jednak musi szanować prawa mniejszości.

Kraj, w którym prawa mniejszości nie są respektowane i hołubione, na miano demokratycznego absolutnie nie zasługuje.

L. Wałęsa zawsze opowiadał to, co mu ślina na język przynosiła, czyli z reguły wierutne bzdury, tylko zbyt wielu (a zwłaszcza media) za każdym razem na klęczkach tłumaczyli z „węłsy” na polski i jakoś te wszystkie jego klerykalne, ksenofobiczne i antydemokratyczne opowieści uchodziły mu na sucho. Teraz, gdy jak zwykle po swojemu paplał, ale poruszył temat bardzo drażliwy, który już się na „polski” przetłumaczyć da, wielu w Polsce larum podniosło. A wcześniej grubiaństwa i zwykłego prostactwa wprost u Wałęsy dostrzec nie byli.

Wypowiedź Wałęsy mnie nie zdziwiła, ale przyniosła szkodę nie tylko jemu samemu, lecz i Polsce, ponieważ do tej pory uważany był za jej ikonę. Czego zresztą ja osobiście bardzo się wstydziłem, bo Polska winna promować naprawdę wielkich swoich obywateli, mogących stanowić wzór postępowania dla innych. A my wypromowaliśmy kukiełkę nadając jej rangę symbolu, a gdy kukiełka ta swoim własnym językiem przemówi, to porządnym Polakom włosy na głowie dęba stają z przerażenia.

Na pewno Wałęsa jutro, albo pojutrze powie, że on tego, co powiedział, to nie powiedział, bo jego słowa zostały przekręcone i dlatego wszyscy go źle zrozumieli, bo gdyby go posłuchali (nie ważne kto), to byłoby zupełnie inaczej i on tego by nie powiedział. Ale nie posłuchali go i teraz mają pretensje. A on jak zawsze przecież ma rację, tylko nie ma już możliwości, bo go nie posłuchali ... et cetera, et cetera.

PS.
W dzisiejszym programie „Kawa na ławę” kilku polityków pokazało, że mentalnie również od Wałęsy nie odbiegają (posłowie Dudek, Piechociński i posłanka Kempa) starający się wytłumaczyć posłowi Biedroniowi, ze siedzenie w ostatnich ławkach to nic gorszącego, bo ktoś przecież w nich siedzieć musi. Widać, że ludzie ich pokroju nie są w stanie zrozumieć, że te słowa Wałęsy o „ostatnich ławkach” należy traktować jako niezamierzoną przez Wałęsę metaforę.

Niezamierzoną ale okrutnie groźną.

Kary Wałęsa za to w Polsce nie poniesie i doniesienie posła Nowaka trafi do prokuratorskiego kosza. Za to dotkliwą karę (nie tylko finansową) poniesie w Ameryce i Europie, gdzie „wygłasza” swoje wykłady, które tak naprawdę zapewne pisze mu ktoś inny, a on nawet chyba ich sensu nie rozumie.

Przykładem takiej sankcji może być sprzeciw studentów i naukowców uniwersytetu La Sapienza w Rzymie, którzy w 2008 roku uniemożliwili Benedyktowi XVI wygłoszenie wykładu teologicznego za to, że w 1990 r.
- jako przewodniczący Kongregacji Nauki Wiary – uznał proces inkwizycji przeciw Galileuszowi za racjonalny i sprawiedliwy, a o Oświeceniu prawił, że przyczyniło się ono do „otworzenia puszki Pandory zgubnych teorii prowadzących do perwersyjnego końca”.


Ale o tym L. Wałęsa zadaje się nie ma pojęcia.




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Lech Walesa wiele razy wypowiadał się nie zrozumiale. Teraz przekroczył miarę. Nie ma prawa polaków różnicować. Jest przecież Laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Faktem jest, że homoseksualiści są w znacznej mniejszości ale są również posłami na sejm. Nie wszyscy mają tą cywilna odwagę do swojej seksualności się przyznać. Faktem jest, i z tym się zgadzam, mniejszość chce wejść takiemu jak ja na głowę. Nie zmienia to jednak faktu. Nie można publicznie ich wysyłać za mur, szkoda, że nie za druty kolczaste. Faszyści to już tak zrobili i takich mordowali. Do licha. To są ludzie. Tak ich stworzył Pan Bóg na swoje podobieństwo.Nie jestem lewakiem. Jestem tolerancyjny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny kolego Bartłomieju Bąk. Zapewne wielu rzeczy jeszcze nie rozumiesz. Walesa swoja wypowiedział eis nie jako zwykły obywatel. Taki jak ja albo ty być może powinniśmy mieć wyraziste zdanie w tej kwestii homoseksualistów. Zapewniam Ciebie to nie są moi ulubieńcy. Taka wypowiedzią Lecha Wałęsy to może się zgodzi faszysta, ja na pewno nie. To faszyści izolowali ludzi i mordowali w późniejszym czasie właśnie za: homoseksualizm, inne przekonania, inną religię, inną NARODOWOŚĆ.
Lech Wałęsa nie dorósł do wszystkich zaszczytów, jest zwykłym burakiem, nie tolerancyjnym gburem. On, Lech Walesa jest noblistą? Skoro różnicuje ludzi to nie jest godzien był LAUREATEM NAGRODY NOBLA I TO POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA. Tak ie mam o nim zdanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I znów lewacka propaganda - jak ktoś jest przeciwny homo, to jest głupim, nieokrzesanym katolem ze wsi, ale jeśli popiera to jest inteligentnym, kuturalnym, wykształconym proeuropejczykiem. Jest to forma żałosnej manipulacji.

Prawne wykształcenie, którym Pan się podpisuje, wskazywałoby, że zdaje Pan sobię sprawę, że nikt homoseksualistom praw nie ogranicza. Nie są prawnie dyskryminowani (no chyba, że o czymś nie wiem, proszę w takim razie o informację), żyją na równi z innymi obywatelami. A rzekome "krzyki" to raczej włażenie na głowę i błędne odbieranie opisywanego przez Pana poszanowania mniejszości. Bo w kwestii, że mniejszość chce rządzić większością, z Lechem Wałęsą zgodzić się trzeba.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.