Facebook Google+ Twitter

Czekając na wspólne cuda świętych polskich

Jeżeli ktokolwiek myśli, że podanie ręki Tuskowi przez Kaczyńskiego na apel premier Kopacz, oznacza jego dobrą wolę lub zmianę sposobu uprawiania polityki opozycyjnej, pozostaje raczej w "mylnym błędzie".

Nie pierwszy to, okraszony uśmiechem clowna gest prezesa, mający przekonać wyborców, iż jest człowiekiem dobrej woli, przyjaznym wujkiem i facetem do rany przyłóż. Kaczyński przypomina mi w takich momentach Gołasa, który w Kabarecie Starszych Panów śpiewał piekielnego twista: za dnia był śliczny oraz liryczny.

Od nocnych przemian w upiora ma Kaczyński swoje substytuty i na wczorajszym posiedzeniu Sejmu bardzo udatnie wywrzeszczała drugą część piekielnego twista pani Zalewska, bijąc rekordy Kempy w chamstwie, decybelach i gestykulacji rodem z końskiego targu.

Mając w pamięci powiedzenie prezesa, że „w normalnym kraju Kopacz nie mogła by być kimkolwiek”, nie mam żadnych złudzeń, jak została przyjęta jej nominacja i jak będzie od pierwszej chwili przez opozycję traktowana. Dzisiaj zresztą potwierdził to Hofman mówiąc u Rymanowskiego, że prezes nie rozmawia z politykami „nie jego klasy”.

Obraz pogardy PiS-u do pani premier dopełniło dyżurne sejmowe chamidło – Pawłowicz - szeleszcząc podczas całego przemówienia gazetami, i - już w kuluarach - wydając paszczą dźwięk, że do 2020 roku Kopaczowej na świecie może już nie być.

Nie wiem, czy ktoś kiedyś wyda w twardej oprawie „kronikę zbydlęcenia w Sejmie polskim”, ale jeśli tak, to dzisiejsze występy Zalewskiej i Pawłowiczówny będą mieć w niej własne hasła tłustym drukiem.

Co do reszty obserwowanych uważnie obrad sejmu, to jako oddalona o lata świetlne od kręgów władzy i stolicznych plotek prosta obywatelka stwierdzam, że:

- marszałek ze stoickim spokojem nie dał się „zabłajszczakować” przez faceta, który po cichej naradzie z prezesem wlazł na mównicę i rżnąc głupa udawał, że składa wniosek formalny.
- pani premier „ogarnęła się” po niefortunnej prezentacji znakomicie, wygłosiła przemówienie z imponującym spokojem, sygnalizując istotę bagna, w które wpadła po same uszy, ale krótkie na tyle, aby słuchacz nie odszedł od telewizora na pizzę,
- wymierzyła w eleganckiej formie twardym szpicem kopa na rozpęd swemu poprzednikowi (sądząc po minie Tuska nie mogła to być – jak twierdza niektórzy – ustawka)
- zapowiedziała, że podwyżka mojej emerytury nie jest zagrożona , co mnie cieszy (bo należę do tych, którym 30 złotych czyni różnicę istotną)
-oświadczyła, że jest pracowita, co – mam nadzieję - wróży ministrom ciężkie czasy
- dała do zrozumienia, że w tym gorącym dla niej czasie słyszała opinię pani Staniszkis i elegancko tę opinię skomentowała
- zarysowała program prac rządu na teraz i czas dalszy, co było w tym momencie jej zadaniem i obowiązkiem bez względu na krytykę licznego grona specjalistów, którzy są tym mądrzejsi, im dalsi od bycia na miejscu pani Kopacz
- odpowiedziała na pytania merytoryczne, dając do zrozumienia, że bydło na jej uwagę i traktowanie liczyć nie może

Realizację planów premier Kopacz odczujemy na własnej skórze i jest to nasz jedyny i nienaruszalny przywilej bez względu na to, kto nami rządzi.

Osobiście życzę tej dzielnej kobiecie siły, ukręcenia w zarodku aroganckich zakusów ministrów i rządzenia krajem tak, aby dostała możliwość realizacji planów, zakreślonych w dalszym przedziale czasowym.

Pora wyjaśnić o co chodzi w tytule z tym drugim cudem.

Oto w nienormalnym kraju (wszak Kopacz została „kimkolwiek”) postawiono pomnik, odsłonięty kilka dni temu przez prezesa, który w tym dziele rozpoznał swego brata (sic!).

Artysta, któremu zapłacono za stworzenie pomnika Lecha, ulepił w przypływie natchnienia postać ze swych pobożnych marzeń: obu Kaczyńskich ustawił w pionie aby uzyskać efekt bohatera niskiego, ale wysokiego wzrostu, postać ubrał w garnitur, wspólną twarz braci ubogacił podobieństwem do świętego Wojtyły bez tiary wszakże a nawet bez paliusza, pozostawiając jednakże papieską rękę.

Ręka owa, z dwoma palcami zastygłymi w brązie, podniesie się w papieskim geście błogosławienia tłumów, a genialny twórca brązowo-genetycznej mieszanki zmieni napis na cokole, który będzie brzmiał: „Jaimójbrat dla wiernego ludu Siedlec oraz reszty świata”.
I to będzie właśnie oczekiwany, wspólny cud trzech największych świętych polskich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Pan Marek Chorążewicz - odpada latanie do domu na weekendy, bo pani premier mieszka w hotelu poselskim, odpada nomen omen kopanie piłki więc-

d) nie będzie np. "obatel" Czarnecki bełkotał za plecami:
- "Jestem zadowolony, że premier Tusk nie będzie już premierem, bo był złym i LENIWYM szefem rządu....
http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/opinie-super-expressu-ryszard-czarnecki-tusk-milczy-a-ja-bym-rycza-jak-wo_422168.html
- "Obserwuję „pracę” naszego Premiera i stwierdzam, że jest to najbardziej LENIWY premier w histori III RP. ..."
http://scislyumysl.blog.onet.pl/2010/09/30/tusk-najbardziej-leniwy-premier/

itd.itp.itd. :))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

W świetle tego co obecnie wiemy o funkcjonowaniu mózgu, ciężka praca może nie tylko nie byc efektywna, ale dodatkowo wpływać na zapominanie chwilę po tym, jak usiłowało się ją zapamietać.

Prawda że idealna rzecz w polityce? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapowiedzi ciężkiej pracy są retoryką - pisze Pan Włodzimierz. To prawda, więc po co ona? Chyba tylko po to, aby:

a) przyznać się, że do tej pory lżej (w domyśle- gorzej) pracowałam;

c) moja dotychczas ciężko wykonywana praca była nieefektywna;

b) denerwować innych sugerując im, że są nierobami.

Czy istnieje jeszcze inna jakaś opcja, której nie dostrzegam?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prostolinijność ?
Panie Włodzimierzu, bedąc tyle lat w polityce, nie chodzi się po prostej siłą rzeczy. Inaczej już by w polityce nie istniała. "Zygzak" przy Arłukowiczu - przykładem.

Lokowanie uczuć w polityce - ryzykowna sprawa. Choćby miała to być tylko sympatia.
Tym bardziej, że wkrótce się przekonamy na własne oczy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sympatyzuję z Panią Kopacz. Myślę, że jej prostolinijność jest autentyczna, a zapowiedzi ciężkiej pracy są czymś więcej niż polityczną retoryką. Pani premier może udać się wnieść do życia publicznego wartości, o których politycy nieustannie mówią, a które już dawno zatracili, o ile w ogóle takowe posiadali. Jest w tym coś narzeczy skoro Prezes tak alergicznie zareagował na jej wybór. Widać popłoch wśród ujadających w mediach pisowców, a sam Jarosław ze strachu pocałował w rękę kierowcę, który go wozi. Świetny tekst Pani Jadwigo.Tak trzymać.Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"nikt wam nie obieca tyle, co jaimójbrat" akurat w obiecywaniu guru lemingów i jego premier "możecie ją sobie wymienić" Kopacz są niedoścignieni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wczoraj, największa sierota po Tusku udawał samca alfa, zaznaczył teren gdzie stała pierwsza wadera i w ramach "nie zajmowania się tym rządem" zajmował się nim przez część przemówienia. Inaczej już nie potrafi.

Główne danie łykane przez pelikany pisowskie, to "nikt wam nie obieca tyle, co jaimójbrat".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, ja tam widzę że ludzie łykają to wszystko jak pelikany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawet gdyby premier w swoim wystąpieniu zapowiedziała mroźną zimę i odcięcie gazu przez niedźwiedzia ze wschodu. To i tak w to nikt już nie uwierzy. Społeczeństwo przez ostatnie 7 lat stało się odporne na obietnice bez pokrycia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znakomita większość expose Premier Kopacz to nasz program ....grzmieli pOsłowie PiS -u .Podczas głosowania nie zaakceptowali swojego programu . Dziwne prawda ?
Chamstwo , arogancja pisowców to odpowiedź na zarzut " Marszałek Sejmu " będzie prowokował awantury . Wyszło jak zawsze , PiS atakuje i krzyczy atakują .
Tylu mordziastych trudno znaleźć gdziekolwiek .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.