Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5569 miejsce

Czempiński: Często się nagrywa po to, żeby kogoś szantażować

Gościem Radia Zet był generał Gromosław Czempiński. Były szef Urzędu Ochrony Państwa omówił sensację ostatnich kilku dni, czyli aferę podsłuchową z Bartłomiejem Sienkiewiczem na pierwszym planie. Nie wyklucza szpiegostwa obcego kraju.

 / Fot. PolskapresseGromosław Czempiński nie ukrywa zaskoczenia, że Bartłomiej Sienkiewicz jest osobą, którą można podsłuchać. Wydawać się mogło, iż kto jak kto, ale szef ministerstwa spraw wewnętrznych dba o swoje bezpieczeństwo nawet w czasie spotkań nieformalnych i towarzyskich. To samo dotyczy prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki i szefa jego gabinetu, czyli Sławomira Cytryckiego. To właśnie potajemny zapis rozmów tych oficjeli stał się pożywką dla obywateli Rzeczpospolitej ostatnich dni. Jak mówi generał Czempiński: "Wiadomo, że w czasie takiej rozmowy będzie się dyskutować o sprawach istotnych dla państwa. Zatem rutynowo, mimo wszystko robi się tego typu zabezpieczenie, już pomijając to, że nie wiem akurat jak prezes Belka, ale minister Sienkiewicz ma ochronę przecież, czyli lokal powinien być choćby sprawdzony pod tym względem, czy ktoś nie planuje przykładowo zamachu, bo przecież po to się chodzi między innymi z ochroną."

Według opinii generała Czempińskiego można mówić o kompromitacji służb odpowiedzialnych za ochronę polskich VIP-ów. Padają słowa "nonszalancja" i "rutyniarstwo". Zarazem nie jest przekonany, aby można było podejrzewać służby o wywołanie całego zamieszania. Nie może jednak wykluczyć takiego wariantu: "Mogło się też tak zdarzyć w ten sposób, że któregoś pięknego dnia jakieś spotkanie się tam odbywało, gdzie służby miały zlecenie na to żeby podsłuchać tą rozmowę i mogła się wtedy zrodzić pokusa, skoro raz podsłuchaliśmy, mamy tam instalację to może ktoś sobie prywatnie, nie na zlecenie, tylko prywatnie, znaczy nie mówię nie na zlecenie służb." Monika Olejnik zwraca uwagę, że "Gazeta Wyborcza" już kiedyś pisała, iż minister Sienkiewicz jest pod obstrzałem swoich byłych podwładnych, którzy chcą się na nim odegrać. Jej rozmówca nie upatruje w tym większego zagrożenia, przynajmniej oficjalnie: "No po prostu są odsunięci dawno w czasie i trudno sobie wyobrazić żeby oni jeszcze mieli wpływy na tyle silne żeby coś organizować." Przyznaje, że może mieć miejsce pewien element gry politycznej obliczonej na zmianę obecnego układu sił na krajowej scenie politycznej: "Oczywiście zlecenie opozycji może być istotne, mogą to być ludzie, którzy chcą się przysłużyć opozycji licząc na to, że jeżeli nastąpi zmiana, nastąpi też tradycyjna rotacja w służbach."

Nie można pominąć wścibstwa wywiadów obcych państw ze szczególnym wskazaniem na Rosjan. Generał odpowiada biorąc za przykład kłopoty jakie trapią niemieckich polityków: "No to, znaczy to nie chodziłoby o tą konkretną rozmowę, tylko ktoś, kto funkcjonuje w tym miejscu, to znaczy nagrywa permanentnie, czyli wiemy, że tych rozmów, jestem prawie przekonany, jest więcej, czyli bardzo dużo osób, zresztą wiemy, że co najmniej kilka zostało nagranych, zostało nagranych tam. To jest rola służb. Bo możemy powiedzieć dlaczego obce służby nagrywały na przykład panią kanclerz Merkel i wielu innych liderów, prawda. Służby wywiadów obcych krajów mają za zadanie zdobywać informacje każdą metodą." Możliwych wariantów dotyczących tej całej historii chyba nie sposób zawęzić do kilku scenariuszów.

Wydaje się być oczywiste, że gdyby materiały zostały ujawnione przed eurowyborami, to Platforma Obywatelska nie wyszłaby bez szwanku. Bądź co bądź, to właśnie politycy tej partii są w wyjątkowo niekomfortowej sytuacji wobec afery z podsłuchami. Gromosław Czempiński przyznaje: "Być może przegrałaby te wybory. Pewno tak" - nie może jednak znaleźć zasadności dla ujawnienia nagrań w obecnym czasie - "Ale nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego akurat teraz to zostało użyte, ale pamiętajmy, że jest to bardzo mocny, bardzo ważny moment przed kolejnymi wyborami, czyli trzeba pracować już nad tym żeby pomniejszać możliwości zwycięstwa Platformy." W zasadzie zapis rozmów nie prezentuje niczego co powinno zostać potępione lub zwrócić uwagę prokuratury. Jedynie luźny, koleżeński i odrobinę zwulgaryzowany język przydaje pikanterii rozmowie, która dotyczyła zwykłego omówienia kondycji państwa. Oczekiwanie na ustąpienie premiera i rządu jest przedwczesne: "Nie, nie, nie są to aż takie okoliczności, które by miały to spowodować, tym bardziej, że słyszałem analizy różnego rodzaju, polityczne, mówiące o tym, że właściwie nic się bezpośrednio takiego nie stało, co byłoby wynikiem tej rozmowy." Jedynym poszkodowanym miałby zostać minister Sienkiewicz: "Skompromitował się w sensie tym, że nie potrafił zapobiec przed tego typu sytuacją, a ma ten urząd zapobiegać przed tego typu możliwościami nagrywania, czyli rozmów, czy dokumentowania rozmów polityków w naszym państwie."

Pytania o autorów sensacji będą jeszcze długo nurtować samych zainteresowanych jak i opinię publiczną. Co ciekawe, generał Czempiński nie jest zwolennikiem wersji, że nagrań mogli dokonywać jacyś dziennikarze. Cień podejrzenia pojawia się kiedy wziąć pod uwagę profesjonalizm wykonania całej akcji: "No, nagrywali to fachowcy, znaczy nagrywali ludzie, którzy wiedzą, jak się posługiwać sprzętem, jak go instalować. I mogli to zrobić na zasadzie takiej, że zresztą ja często miałem okazję obserwować, że chodzą ludzie oferując swoje usługi, ja jestem specjalista. Mogę być zgorzkniałym człowiekiem, tak jak miała pani okazję uprzejmie zauważyć, że jest wielu ludzi sfrustrowanych i szuka możliwości przy różnych partiach."

Tygodnik "Wprost" komunikował, że tajemniczych nagrań jest więcej. Przewijają się w nich takie osoby jak szef CBA, Paweł Wojtunik i wicepremier Bieńkowska, najbogatszy Polak czyli Jan Kulczyk i Paweł Graś, rozmowy byłego wiceministra finansów Parafianowicza z byłym ministrem transportu Sławomirem Nowakiem i inne, co kwituje Gromosław Czempiński: "Żenujące są to wszystko, ale ta lista, którą pani pokazuje to jest część tylko zapewne nagrań, które zostały dokonane w tym miejscu, czyli ktoś doszedł do wniosku, że jest czas wykorzystania, no bo często się nagrywa po to żeby kogoś szantażować." W rozmowie nie zarysował się wyraźniej wątek łączący ostatnie tajne posiedzenie Sejmu z ujawnionymi taśmami.


źródło: Radio ZET

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.