Facebook Google+ Twitter

Czemu sąsiad nas nie obchodzi?

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-09-10 18:10

Bardziej ufamy bliskim niż inne narody, ale za to zupełnie nie ufamy obcym - mówi prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny w rozmowie z Moniką Libicką.

prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny / Fot. Justyna Cieślikowska/POLSKAW Siemiatyczach aresztowano mężczyznę, który przez sześć lat więził i gwałcił córkę. Okazuje się więc, że Joseph Fritzl to nie jest austriacka specyfika. Dlaczego dowiadujemy się o dramatach tak późno?
Ofiary długo zwlekały z wyjściem z opresji. Nie były przecież więzione tak jak w przypadku rodziny Friztla. Tu matka miała pełną swobodę, by zaalarmować odpowiednie instytucje i skończyć tę gehennę.

Dlaczego tego nie zrobiła?

To znaczy, że społeczne kampanie, które mają zachęcić kobiety będące w matni do zrobienia pierwszego kroku, są nieskuteczne. W Polsce ciągle żyją osoby z syndromem niewolnicy: żony i córki bestii.

Czy to nie wynika też ze słabej wiary w skuteczność pomocy?

Tak. Polacy nie wierzą w skuteczność instytucji, może z wyjątkiem straży pożarnej i pogotowia ratunkowego.

Jaka jest tego przyczyna?
Wynika to z braku zaufania do obcych. Polacy ufają najbliższym - mężom, dzieciom, żonom, ale nie sąsiadowi czy urzędnikowi.

I dlatego nie sprawdzają się takie instytucje jak pomoc społeczna?
To jest błędne koło. Pracownice opieki, które nie mieszkają w najbliższej okolicy i nie są członkami określonej mikrospołeczności, muszą otrzymać jakiś sygnał, by zacząć działać. Tak samo jest z policją. A donosów nie ma, bo ludzie nie wierzą w skuteczność i szybkość działania tych służb. Obawiają się o własny los, o dobytek i spokój. Z drugiej strony - nie są specjalnie zainteresowani, by samemu spieszyć z pomocą.

No właśnie, dlaczego nie interesujemy się życiem sąsiadów?
Wręcz przeciwnie, interesujemy się, tyle że to zainteresowanie jest raczej patologiczne. Nie wynika z niego chęć pomocy innym, a raczej pragnienie znalezienia w sąsiedztwie kozła ofiarnego, którego wszyscy mogą oplotkowywać i w związku z tym lepiej się poczuć.

Ta obojętność wobec sąsiadów to nasza cecha narodowa?

Zawsze byliśmy narodem solistów, i tak jest nadal. Odwróceni tyłem do siebie nie umiemy ze sobą współpracować.

Skąd się u nas biorą takie postawy? Z PRL-u?
Na pewno też, ale kultura kształtuje się w dłuższym horyzoncie czasowym. Możemy sięgnąć jeszcze dalej w przeszłość, na przykład do tradycji liberum veto z Rzeczpospolitej szlacheckiej. Albo do czasów rozbiorów, gdy zaborcy próbowali kontrolować polskie społeczeństwo przez agentów i szpiegów. To doświadczenie ostrożności i nieufności w kontaktach z innymi było utrwalane i powielane przez wieki.

Cały wywiad przeczytasz na stronach polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Czemu sąsiad nas nie obchodzi? - Być może dlatego, że my nie obchodzimy sąsiada?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.