Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10102 miejsce

Czerkawski: Polityka? Jeszcze nie teraz!

Mariusza Czerkawskiego już nie zobaczymy na lodzie! Hokeista, wczoraj (24 lipca 2008 roku) na specjalnie zwołanej konferencji w warszawskiej restauracji "Champions" poinformował wszystkich o zakończeniu swojej kariery. Specjalnie dla Wiadomości24.pl sportowiec opowiada o miłości do lodowej tafli, najpiękniejszych zdobytych bramkach i... polityce.

Mariusz Czerkawski nie mógł powstrzymać łez. / Fot. Marcin ChilińskiSpotkanie z przedstawicielami mediów otworzył Artur Racicki, dziennikarz Sport24.pl. Mariusz Czerkawski przez kilkanaście minut opowiadał o swojej miłości do hokeja. Podziękował rodzinie, kibicom oraz dziennikarzom. Pod koniec oficjalnej części briefingu polski sportowiec uronił kilka łez.

Na konferencji zjawił się także prezes PZHL, Zdzisław Ingielewicz. Wręczył Mariuszowi Czerkawskiemu bukiet kwiatów oraz list z podziękowaniami za zasługi dla polskiego hokeja. Uwagę zebranych przyciągali także młodzi hokeiści z HUKS Warszawa. Dzieciaki miały na sobie koszulki zespołów (zdjęcie nr 3), w których Czerkawski występował.

Garść historii

Mariusz Czerkawski, pierwsze kroki stawiał w GKS-ie Tychy. W wieku 19 lat udało mu się zdobyć nagrodę „Złotego Kija” dla najlepszego hokeisty w Polsce. W 1991 przeniósł się do szwedzkiego Djurgardens IF. Później wylądował za oceanem, gdzie zagrał dwanaście sezonów w najlepszej lidze świata - NHL. 9 kwietnia 1994 roku debiutował w drużynie Boston Bruins.

W następnych sezonach jeździł w barwach Edmonton Oilers, New York Islanders, Montreal Canadiens i Toronto Maple Leafs. Ogólnie w NHL, Mariusz Czerkawski rozegrał 745 spotkań, strzelił 215 bramek i przy 220 asystował. W 2000 roku zagrał w meczu gwiazd tej ligi. Ostatnim klubem w karierze 36-letniego sportowca był szwajcarski Rapperswil-Jona Lakers. W koszulce reprezentacji Polski wystąpił 42 razy i strzelił 24 bramki.

Czerkawski był rozchwytywany podczas nieoficjalnej części spotkania. Na szczęście hokeista znalazł czas na chwilę rozmowy z reporterem Wiadomości24.pl:

Mariuszowi Czerkawskiemu za osiągnięcia podziękował sam Zdzisław Ingielewicz, prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. / Fot. Marcin ChilińskiTo smutna dla polskiego hokeja i kibiców decyzja.
- Nie chce aby tak to było odbierane, ale na pewno tak będzie. Sam nie ukrywałem łez, ponieważ nie byłem w stanie ich ukryć. Jestem związany z hokejem od dwudziestu ośmiu lat. Przez praktycznie dwadzieścia lat grałem zawodowo. Poprzez GKS Tychy, Szwecję, Szwajcarię, NHL i Kanadę. To jest kawał czasu. Nie była to łatwa decyzja, ale dojrzewałem do niej. Świadomie ją podjąłem, myśląc o tym przez wiele miesięcy z rodziną i przyjaciółmi. Nie usłyszałem zbyt wielu opinii takich "tak, masz rację, kończ". Większość znajomych namawiała mnie do dalszej gry. Decyzja należała do mnie. Nie chciałbym kończyć kariery w takim momencie, w którym żaden klub nie byłby już zainteresowany moimi usługami. Poza tym czułem, że nie mógłbym już dłużej grać na tak wysokim poziomie jak obecnie. Przez ostatnie dwa lata musiałem być najlepszy w szwajcarskiej drużynie, musiałem strzelać jak najwięcej bramek. Tego ode mnie oczekiwano. Z tym się wiążą wyrzeczenia, obowiązki sportowe, litry wylanego potu, dziesiątki treningów, meczów, dieta. Po dwudziestu latach życia w tym rytmie nadszedł moment na, w którym stwierdziłem że nie dam sobie z tym rady i chce otworzyć nowy rozdział w swoim życiu.

Jaki mecz zapadł najbardziej w pana pamięci?
- Tych meczów troszeczkę było, około ośmiuset w NHL i około czterystu w całej Europie. Na pewno mecz gwiazd NHL, na olimpiadzie, mecz który dawał nam awans do grupy A, pierwszy mecz w Tychach (Mariusz miał wtedy 16 lat - przyp. Marcin Chiliński), debiut w NHL. To są takie momenty, których się nie zapomina. Czasami wracam pamięcią do tych meczów, które rozgrywałem gdy byłem małym chłopcem i stawiałem "pierwsze kroki" na łyżwach. Nie spodziewałem się, że tak to wszystko się potoczy.

Osiem klubowych koszulek Mariusza Czerkawskiego oraz koszulka reprezentacji Polski. / Fot. Marcin ChilińskiKtórą bramkę najmilej pan wspomina ?
- Podejrzewam, że w tych meczach decydujących. W Play-offs NHL, na mistrzostwach świata, moja setna bramka w NHL, pierwsza bramka w Tychach, bramki zwycięskie dla tych drużyn w których grałem. Czy to pamiętny mecz na MŚ juniorów, kiedy to wygrywamy 8:6 z Niemcami, a ja strzelam z sześć czy siedem bramek. To były momenty, które tak naprawdę wpłynęły i ukierunkowały moją karierę.

Co pan zamierza teraz robić?
- Na razie będę odpoczywał z rodziną i przyjaciółmi. Oczywiście będę doglądał swoich interesów. Chciałbym zaangażować się jakoś w sprawy bliskie hokejowi. Promocje, spotkania z dzieciakami, treningi. Z prezesem Związku na pewno znajdziemy wspólny język. Myślę, że z hokejem nie rozstaje się na dobre.

Myślał pan o karierze polityka?
- Jeszcze nie teraz. Jest to sprawa przyszłościowa. Może nie jest to teraz moim największym marzeniem, ale trudno powiedzieć co będzie się działo za kilka czy kilkanaście lat.

Co by pan chciał powiedzieć przyszłym hokeistom, dzieciom, które zaczynają zabawę z tym sportem?
- Przede wszystkim to, żeby robiły to co kochają i jednak nie załamywały się niepowodzeniami, które nas dotyczą i z którymi się spotykamy. Żeby wkładały serce i zaangażowanie w to co robią, bo wcześniej czy później mogą przyjść efekty. Niech wierzą w siebie, bo to jest najważniejsze!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

ale do polityki?? Zaprawdę, "Polskie ZOO"

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobrze mi sie czytało :]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.