Facebook Google+ Twitter

Czerwone Diabły rozstrzelały Kanonierów

W najciekawszym meczu 24 kolejki Premier League, Arsenal podejmował na The Emirates mistrza kraju - Manchester United. Górą okazali się być goście, pewnie pokonując drużynę Wengera 3:1.

Wayne Rooney / Fot. wikimedia commonsSportowe doznania przy okazji spotkań Arsenalu z United schodzą często na dalszy plan. Wystarczy przypomnieć utarczki słowne Wengera z Fergusonem, którzy swego czasu prześcigali się w wymyślnych obelgach wobec siebie. Piłkarze obu klubów również nigdy nie darzyli się sympatią. Ostatnio jednak zarówno szkoleniowcy, jak i zawodnicy obu ekip zakopali chyba "topór wojenny", zajmując się głównie futbolem, przez co na mecze Czerwonych Diabłów z Kanonierami czeka nie tylko piłkarska Anglia, ale również miliony kibiców na całym świecie.

Ci, którzy niedzielnego popołudnia zasiedli na trybunach Emirates Stadium byli świadkami egzekucji z zimną krwią. Strzelali jednak nie Kanonierzy (chociaż ich przydomek zobowiązuje), ale głównie podopieczni Fergusona.

Pierwszy kwadrans zawodów należał raczej do graczy Arsenalu. Już na samym początku spotkania dwie znakomite sytuacje dla londyńczyków zmarnował, występujący w tym spotkaniu jako wysunięty napastnik, Andriej Arszawin.

Około 25 minuty meczu do pracy zabrała się jednak ofensywa Manchesteru, a pierwsze skrzypce grali w niej jak zwykle Wayne Rooney i dość nieoczekiwanie - Nani. Portugalczyk, który wydawałoby się jest bliski opuszczenia Old Trafford w 33. minucie przeprowadził akcję, po której sir Alex Ferguson zapewne skreślił go ze swojej czarnej listy. Skrzydłowy United ściągnął na siebie dwóch obrońców, przepuścił piłkę pomiędzy nimi, po czym zbiegł do linii końcowej i mijając dryblingiem kolejnego defensora dośrodkował miękko na dalszy słupek bramki Manuela Almunii. Hiszpański bramkarz, próbując interweniować, dosyć niefortunnie wepchnął piłkę do własnej siatki i drużyna z Manchesteru objęła prowadzenie.

Obrona Arsenalu nie zdążyła jeszcze ochłonąć po stracie pierwszego gola, kiedy w 37. minucie duet Rooney - Nani znów pokazał klasę. Po zamieszaniu w polu karnym Manchesteru piłkę przechwycił właśnie Rooney, odegrał do Naniego, który błyskawicznie znalazł się przed polem karnym Almunii. Portugalski skrzydłowy mógł zagrywać do Parka, jednak w najmniej oczekiwanym momencie wybrał podanie do pędzącego niczym Usain Bolt popularnego "Roo". Anglikowi pozostało tylko dopełnić formalności. Rooney strzelił 20. bramkę w lidze, a Nani pokazywał, że potrafi grać nie gorzej niż Cristiano Ronaldo. Po 45 minutach zapowiadało się na pogrom "dzieciaków Wengera", którzy pomimo dobrej gry wyraźnie odstawali od graczy Manchesteru.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.