Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177351 miejsce

"Czerwone sk.....y". Czy w internecie czas na cenzurę obyczajową?

"Czerwone s.......y, nie głosuj nigdy na nich" – na stronach YouTube pojawił się teledysk, mający być rodzajem manifestu politycznego "Rok 2007 rokiem antykomunizmu". Czy tego typu treści powinny być wycinane przez cenzurę obyczajową?

Niektórzy wychodzą z założenia, że w internecie można publikować wszystko, gdyż stanowi alternatywę dla innych mediów, które nawet jeśli nie podlegają cenzurze politycznej, to w dalszym ciągu są ograniczane przez cenzurę obyczajową. W internecie publikowane są już nawet treści pedofilskie i instrukcje budowy bomb zegarowych dla potencjalnych terrorystów. W dyskusjach na forach internetowych można występować anonimowo i pisać, co się chce. Administratorzy coraz rzadziej wkraczają w takich wypadkach do akcji, chcąc podwyższyć temperaturę dyskusji internetowych. Od czasu do czasu kogoś aresztują za złamanie prawa, ale to nie powstrzymuje ludzi od wykorzystywania anonimowości internetu.Fragment tego "teledysku" / Fot. Fot. screen

Od pewnego czasu "reklamowany" jest w różny sposób "teledysk" na stronie YouTube pod tytułem "Czerwone sku....y". Właściwie gdyby nie słowo "s....y" ten clip nie naruszałby nie tylko prawa, ale i dobrych obyczajów. Z jego treścią i formą można by wtedy dyskutować tylko na płaszczyźnie politycznej, a nie obyczajowej. Autor zapewne próbowałby usprawiedliwić użycie słowa "s....y" i to zapewne używając argumentów nie tylko natury politycznej, ale i artystycznej.

Chyba każdemu z nas puszczają czasami nerwy w dyskusji. Gdy uznajemy (subiektywnie przecież), że nasz adwersarz nie pojmuje naszych argumentów, zdarza się użyć nieparlamentarnych słów. Tutaj niedawno zauważyłem, że młody, inteligentny człowiek (takie wrażenie można było odnieść z innych jego wypowiedzi), w pewnym momencie odpowiedział komuś "mam Cię w d...". Czasem, gdy uznajemy dyskusję za bezsensowną, a naszego rozmówcę za "tępego", tak reagujemy.

Swego czasu w czasach PRL-u popularne było powiedzenie "Z komuną się nie dyskutuje, z komuną się walczy". Sądzę, że w przypadku internetowej prezentacji na YouTube mamy do czynienia z taką reakcją - jeśli nie można z kimś dyskutować, to się protestuje. Sama treść tej prezentacji słowno-muzycznej (oprócz wspomnianego wulgaryzmu) jest czymś, co jest często przecież używane w dyskusjach na temat najnowszej historii Polski:

"Gdy byłem małym dzieckiem w moim mieście jeździły czołgi.
Kolejki stały pod sklepami, a w nich ludzie byli głodni.
Telewizja pokazywała generała...
Czerwone s....y chcą znowu dojść do władzy,
nie głosuj nigdy na nich.
Zdrajcy naszego kraju, patriotów dziś udają....
Wprowadziliście obce czołgi na ulice naszych miast
(...)
Czerwone s....y .... nie głosuj nigdy na nich..."


Słyszymy te słowa na tle nie tylko Jaruzelskiego, Urbana, Kwaśniewskiego, Borowskiego, ale także Michnika bratającego się z Kiszczakiem oraz Geremka i Michnika uśmiechających się do liderów PZPR. Jednak aspekt polityczny proponuję wziąć w tym momencie w nawias i skoncentrować się na samej formie przekazu tych treści. Czy tego typu prezentacja, niewątpliwie skierowana do młodych ludzi, ma prawo bytu internetowego, niezależnie od tego czy ktoś zgadza się z jej treścią?

Przesłuchaj i przedstaw swoją opinię:
http://www.youtube.com/watch?v=eKGCTafc7uM

CZYTAJ TAKŻE:
Cenzurowanie internetu coraz powszechniejszym zjawiskiem

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

W całej sprawie dziwne jest to, że wszystkie większe portale piszą o tym ,,utworze". Źle, czy dobrze, pytając o cenzurę, ale próbują wciagnąć nas, internautów w dyskusje i przekonać do obejrzenia w/w. Czy gdyby sprawa dotyczyła władzy kleru, również mielibyśmy tak dużą reklamę?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kierując sie mądrością Voltaire'a: "Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale do śmierci będę bronił twojego prawa do wypowiadania tego, co myślisz."
Nie mogę powiedzieć, że walczyłem z komuną, jako 27 latek jestem na to za młody. Ale dziwi mnie gdy ludzie którzy walczyli z systemem o wolność słowa, chcą teraz tą wolność słowa chcą ograniczać.
Widząc hasło 'cenzura' cierpnie mi skóra. Chyba nie o to moi dziadkowi i rodzice walczyli.

Co do wulgaryzmów.
Wulgaryzmy są, chcąc - niechcąc, częścią języka. Gdyby 'mięsem' rzucał konferansjer na festiwalu w Opolu, można by uznać, że granice dobrego zostały przekroczone, jednakże w przypadku zespołu punk/oi, nie jest to specjalnie szokujące. Warto sobie przypomnieć piosenkę Pawła Kukiza sprzed kilku lat - 'virus_sLd' - piosenka ta epatuje wręcz wulgaryzmami, jednakże biorąc pod uwagę emocjonalny stosunek autora do bohatera utworu wulgaryzmy te są, moim przynajmniej zdaniem, uzasadnione. Stanowią nie tylko formę ale i treść wypowiedzi. Podobnie tutaj. Podmiot emocjonalnie opisuje swój stosunek do tematu i wulgaryzmy są tutaj naturalną częścią procesu myślowego. Bądźmy szczerzy. Czy czytając wiadomości nie cisną się wam czasem na usta nieparlamentarne słowa?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.05.2007 19:02

Nie uogólniajmy, licealiści są różni, gimnazjaliści zresztą też. Różny przekaz trafia do różnych ludzi i wiek niekoniecznie jest tu kryterium decydującym. Jeżeli do kogoś trafia tylko taki przekaz, jak ten powyżej, to mogę mu jedynie serdecznie współczuć.
Świat nie stoi w miejscu, więc formy też się zmieniają. W dawnych czasach była tylko tablica i kreda (ewentualnie jakiś rzutnik), dziś są prezentacje i programy multimedialne, zabawy interaktywne, internet itd. Forma się zmienia, ale przecież i tak nie ma to nic wspólnego z chamskim bełkotem, który widzimy powyżej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie bronię broń Boże tego teledysku, jednak wsłuchując się w język nie tylko licealistów, ale nawet gimnazjalistów, odnoszę wrażenie, że być może (?) kosztem formy należałoby przemycać treści, które inaczej nie dotrą do młodych ludzi (a dokładniej mówiąc - do ich większości)?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.05.2007 16:03

Dostosowanie do poziomu odbiorcy nie musi zaraz oznaczać posługiwania się wulgaryzmami i wykrzykiwania prymitywnych haseł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

czy wobec tego należałoby zrezygnować z dostosowania się do poziomu potencjalnego odbiorcy, jeśli autorowi zalezy na dotarciu do niego?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.05.2007 14:48

Ależ oczywiście, bo gniot zawsze jest bardziej nośny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

może i gniot, ale chyba tego typu forma łatwiej dociera do młodego odbiorcy niż np. wykład historyczny o stanie wojennym - powiedzmy prof.Roszkowskiego???

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.05.2007 23:10

Absurdem jest argumentacja, że jeśli Iksiński napisze na ścianie w ubikacji "Gópi Kaczor", to od razu uprawnia Igrekowskiego do napisania niżej "Czerwone s...y". Głupota do kwadratu, a nawet sześcianu. Chamstwo jest chamstwem i nie ma znaczenia w jaką ideologię jest zaangażowane.
To nie jest dyskusja o wolności słowa, a o elementarnej kulturze. Nie dostrzegacie różnicy? Ja rozumiem wulgaryzmy jako środek ekspresji, ale ten tekst wartości artystycznych właściwie nie przedstawia. Raczej bełkotliwy gniot, więc o czym dyskutujemy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tymek: jak powstawal punk to jeszcze nikt nie wiedzial co to bedzie kiedys Skinhead. Pisalem wyraznie ze ta muzyka przypomina POCZĄTKI punka. Zreszta. Muza skinheadowska to nic innego jak odłam punka. Nie ucz ojca dzieci robić :-) i nie wprowadzaj w bład czytaczy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.