Facebook Google+ Twitter

"Czerwony autobus przez ulice mego miasta mknie…"

Autobus - jeden ze środków komunikacji miejskiej. Chyba każdy miał wątpliwą przyjemność poruszania się tym pojazdem. Można spotkać tam wielu ludzi, jechać w ścisku jak sardynki - zwłaszcza rano lub w godzinach powrotu z pracy czy szkoły.

 / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/17/Ikarus_260.jpgWsiadanie do autobusu. Wtedy nie ma podziału na panie i panów. To jest jedna z tych chwil, kiedy mężczyzna nie musi być dżentelmenem (nie mówię tu oczywiście o każdym). - Nie przesadzajmy. Uważam, że gdyby każdy facet przepuszczał kobietę przed wejściem do autobusu, to procedura wsiadania do tego pojazdu trwałaby godzinami - opowiada Ewelina, studentka Politechniki.

Często jest tak, że wchodząc do autobusu, można być po prostu zmiażdżonym przez inne osoby. Wiadomo, każdy chce dojechać do pracy czy szkoły, każdy zgłodniały uczeń, student, czy osoba pracująca ma ochotę wrócić jak najszybciej po ciężkim dniu do swych domów. Nierzadko autobus jest tak zapchany, że trzeba poczekać na kolejny. Z przystanku da się wtedy zaobserwować ledwo domykające się drzwi, miażdżone plecaki i egipskie ciemności w autobusie.

- Nie znoszę jeździć do szkoły rano, ok godziny 7 czy 8. Wiem, że aby wtedy dostać się do autobusu trzeba się naprawdę dobrze ustawić albo z cierpliwością czekać na kolejny, który niekoniecznie musi być luźniejszy niż poprzedni - wyznaje z żalem Kasia, studentka UW.

Kasowanie biletu. Wsiedliśmy już do autobusu, jesteśmy szczęściarzami, ale podróż nie jest za darmo. Trzeba skasować bilet lub też mieć coś, co upoważnia nas do jazdy autobusem, jak np. bilet miesięczny, sieciówkę, kartę miejską. Oczywiście, kto chce, może jechać za darmo, "na gapę". Komu się upiecze, może się cieszyć, iż zaoszczędził gotówkę. Gorzej, jak jadąc pełni strachu, bez biletu, nagle usłyszymy "dzień dobry, bileciki do kontroli". Czasem nie jest to tak przyjemny tekst, może być skrócony o formę powitalną.

Nieważne, złapani na gorącym uczynku - jesteśmy zmuszeni do podania danych osobowych. Oj, nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać. Inni pasażerowie mogą być wtedy świadkami, jak "gapowiec" próbuje się wywinąć od kary. Niektórzy udają, że skasowali bilet i gdzieś im się zawieruszył. Przeszukują wtedy każdy zakątek swojej garderoby. Inni z kolei próbują jakoś uciec z autobusu, a jeszcze inni ze spuszczoną głową wychodzą z kontrolerem i wykonują swój obowiązek.

- Nieraz byłam świadkiem, jak kontroler złapał kogoś jadącego na gapę. Najbardziej zapadła mi w pamięć jedna dziewczyna, która przyłapana na gorącym uczynku, po prostu zaczęła krzyczeć, lamentować, że nie ma biletu. Nie wiem, po co jej to było. Tak czy siak, karę zapłacić musiała - opowiada Karolina, uczennica liceum.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Dobry artykuł. Poruszałem kilkakrotnie tematykę zachowania pasażerów w różnych mediach, również w W24.

Temat długi jak rzeka, ale wygląda na to, że na brak kultury pasażerów nie ma siły.

Niedawno widziałem jak starsze panie o mały włos nie przewróciły matki z dzieckiem, wbiegając do autobusu. Potem głośno lamentowały na brak miejsc siedzących. Mi się nie oberwało, bo miałem miejsce stojące czwartej kategorii - przy kasowniku, ale w takiej sytuacji na pewno bym nie ustąpił.

Nic nie wyprowadza mnie gorzej z równowagi w autobusie jak pasażerki z czterema torbami obstawiające dwa a nawet trzy siedzenia. Zazwyczaj to osoby w podeszłym wieku - nie płacą za bilet, domagają się ustąpienia miejsca a gdy znajdą miejsce wolne to od razu zajmują również sąsiednie.

A z tym narzekaniem na brak kultury młodych to lekka przesada. Oczywiście jak w każdej grupie wiekowej trafia się chamstwo, ale korzystam z autokarów, busów niemal codziennie i osoby młode z reguły ustępują miejsca starszym osobom, mimo iż takiego obowiązku nie mają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny artykuł dobrze koresponduje z moim o komunikacji w Warszawie w czasach okupacji. Tam konduktor grzecznie pytał '' Czy ktoś z państawa ma ochotę kupić bilet?'' Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Karolino! Dziękuję za dowcipny artykuł o czerwonym autobusie. Napisany dowcipnie i jest w tym dużo prawdy. Ja mam do dodania taki fakt dotyczący kasowania biletów w Poznaniu. Otóż w Poznaniu ulgowe bilety kosztują 1,00 zł, ale można jechać nimi tylko 15 minut od ruszenia autobusu lub tramwaju.
A więc trzeba popatrzeć na zegarek i sprawdzić kiedy mija 15 minut. W razie kiedy nie zmieścimy się w czasie z dojazdem do swojego przystanku,trzeba skasować drugi bilet i tym sposobem jazda autobusem lub tramwajem kosztuje 2,00 zł. Jeździłam tramwajem w Krakowie ostatnio kasując zniżkowy bilet za 1,35 zł i nie miałam wyliczonego czasu jazdy 15 minut. Pierwszy raz jak byłam w Poznaniu nie mogłam się przyzwyczaić do tych 15 minut. Teraz w Zakopanem chodzę na piechotę i nie muszę nic kasować. Wanda S.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.