Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15431 miejsce

Czerwony sztandar dzieli Ukrainę

Symbolika komunistyczna jest na Ukrainie wciąż żywa. Czerwony sztandar dzieli społeczeństwo i budzi ogromne emocje. Takich podziałów jest na Ukrainie więcej.

 / Fot. Ssolbergj/ Creative Commons Attribution 2.5 GenericObchody Dnia Zwycięstwa, świętowanego na Ukrainie 9 maja, już dawno nie przebiegały tak burzliwie jak w tym roku. Po raz pierwszy częstym przy takich okazjach starciom ugrupowań politycznych towarzyszyły strzały. Jeden z członków nacjonalistycznej partii Swoboda został postrzelony w nogę, kiedy jego grupa zaatakowała ludzi, którzy z czerwonym sztandarem szli uczcić pamięć poległych żołnierzy radzieckich. Dla zwolenników orientacji prorosyjskiej, a także dla rosyjskiej mniejszości na Ukrainie, 9 maja to przede wszystkim dzień zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i zwycięstwa komunistycznej armii nad faszystami. Tymczasem dla reprezentantów stronnictw demokratycznych i narodowych, czerwona flaga jest symbolem okupacji radzieckiej.

- Muszę przyznać, że w ostatnich latach nie przeżyłem takiej traumy jak 9 maja. Jakim trzeba być narodem, by w taki dzień wyjść z czerwonym sztandarem? – pytał Wiktor Juszczenko cytowany przez Dzerkalo Tyżnia. Były prezydent przemawiał podczas uroczystości upamiętniających ofiary stalinowskich represji. Wraz z reprezentantami narodowych i demokratycznych stronnictw wziął udział w spotkaniu w historycznym rezerwacie „Groby Bykowni” w obwodzie kijowskim. W lesie położonym nieopodal dawnej wsi Bykownia znajdują się masowe groby stalinowskich ofiar. Badania archeologiczne wykazały, że w zbiorowych mogiłach spoczywają Polacy z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej, a także Ukraińcy.

- Bykownia to symbol zbrodni, jakich dokonywano pod czerwonym sztandarem – powiedział były prezydent. Przypomniał też, że komuniści odbierali Ukraińcom nie tylko życie. Pozbawiali ich też prawa do własnej historii, pamięci i języka. – Nadal są ludzie, którzy chodzą z czerwonym sztandarem – to ogromna pomyłka i wielkie kłamstwo. Dzieje się tak z jednej przyczyny: nadal nie odpowiedzieliśmy sobie na pytania: jak mogło dojść do wydarzeń w Bykowni? Jak mogło dojść do Wielkiego Głodu w latach 1932-1933? – mówił w bykowieńskim rezerwacie Wiktor Juszczenko.

Rzeczywiście, przez dwadzieścia lat niepodległości Ukraina nie wypracowała jednolitego ujęcia swojej najnowszej historii. Wielki Głód lat trzydziestych powszechnie uznawany jest za jej centralny punkt, jednak tylko środowiska narodowe i demokratyczne wprost nazywają go komunistyczną zbrodnią. Stronnictwa prorosyjskie unikają podejmowania tematu Wielkiego Głodu, a także stalinowskich represji, których skutkiem są m.in. groby w Bykowni. Podkreślają natomiast rolę Armii Czerwonej w wyzwalaniu Ukrainy z rak nazistów. Komuniści chętnie też przypominają o zbrodniach Stepana Bandery, który dla wielu mieszkańców Zachodniej Ukrainy jest bohaterem narodowym. Taki tytuł przyznał mu na kilka dni przed końcem swojej kadencji prezydent Wiktor Juszczenko.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Krzysztof
  • Krzysztof
  • 17.05.2011 00:20

Nie. Społeczeństwo obywatelskie, to jest takie w którym obywatele korzystają świadomie ze swoich praw i patrzą władzy na ręce, tudzież pilnują i wywierają presję żeby kraj był poprawnie zarządzany. Społeczeństwo rządzone przez bogatych występuje w krajach z liberalizmem gospodarczym takich jak np USA. Tam człowiek biedny i bez pracy jest mniej wart niż w Rosji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Stefan Kap
  • Stefan Kap
  • 16.05.2011 20:49

Społeczeństwo obywatelskie to takie, w którym rządzą ci, którzy kieszenie mają wypchane forsą. Jeżeli Ukraińcy nie chcą być takim społeczeństwem, to wcale im się nie dziwię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.