Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6022 miejsce

Czesi biją się o pracowników z Polski

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-10-08 06:50

19 tysięcy Polaków pracuje za południową granicą. Czesi zasypują Śląsk setkami ofert pracy, a my walimy tam drzwiami i oknami.

 / Fot. APPJuż nie tylko kopalnie poszukują górników, ale naszych pracowników biorą w ciemno największe czeskie fabryki: Skoda, Lego, Nestle.

Codziennie ze Śląska do pracy u naszych południowych sąsiadów wyjeżdża kilkanaście zorganizowanych grup.

- Tam jest super. Bo nie trzeba znać języka, nie jest aż tak ważne wykształcenie, gwarantują hotel, dopłacają do pożywienia. Są mili i płacą na czas - chwali czeskich pracodawców 50-letni Jan Bujoczek z Nakła Śląskiego. Wczoraj wyjechał na kolejny kontrakt do Piska (150 km na południe od Pragi). Od dzisiaj zaczyna pracę w firmie samochodowej, produkującej elementy desek rozdzielczych.

I choć zarobki w Czechach daleko odbiegają od tych oferowanych w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, bo zaczynają się od 1500 złotych "na rękę", chętnych do pracy u południowych sąsiadów nie brakuje. Przeważa wygoda, bo blisko do domu, i łatwość nawiązania kontaktów. A wkrótce będzie jeszcze łatwiej, bo od nowego roku zniknie przecież kontrola graniczna.

O pracy w Czechach wie wszystko Wiktor Sitek z podwodzisławskiego Godowa. Od 21 lat codziennie wstaje przed 6. rano, by zdążyć do pracy w Ostrawie. Pracuje w polskim konsulacie, gdzie jest woźnym albo, jak kto woli, gospodarzem obiektu. - Dojazd do pracy zajmuje mi maksymalnie 40 minut. Najpierw rowerem, potem pociągiem. W Ostrawie jest ostatnio coraz więcej Polaków. Nie tylko pracownicy, ale nawet nasze firmy się pojawiają. Polsko-czeską izbę handlową nawet założyli - potwierdza. Widząc coraz większe zainteresowanie naszymi pracownikami, czeskie firmy rekrutujące do pracy organizują swoje biura w Polsce. W Katowicach i Bielsku otwarto filię Trenkwalder KAPPA People, która szuka obecnie pracowników do 50 największych czeskich fabryk.

- Co kilka dni wysyłamy grupy pracowników do Czech, w różne regiony kraju. Od zaraz mamy kolejnych 160 wolnych miejsc pracy. Teraz jest bardzo gorący okres, bo w październiku firmy zawsze poszukują ludzi. Szukamy chętnych m.in. do pracy w fabryce AGD, fabryce czekoladek i firm samochodowych - wyjaśnia nam Sabina Sierpińska, menedżer zajmujący się rekrutacją w firmie. Ponad 150 ofert zatrudnienia w Czechach czeka także w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Katowicach.

Jan Bujoczek z Nakła Śląskiego pojechał w niedzielę do pracy w Czechach już po raz trzeci. Pierwszy raz wyjechał na kilka miesięcy w ubiegłym roku, drugi raz w tym roku pracował do czerwca. - Najpierw w Laznym Belehrat pracowałem w fabryce produkującej deski do prasowania, a potem w Podbozanach, aż przy granicy z Niemcami, w firmie montującej lodówki znanej marki - wylicza. - Robiło się po 12 godzin dziennie, ale można się przyzwyczaić. Jak wszędzie. Żeby coś zaoszczędzić, nie ma wyjścia. A płacili na czas, bezproblemowo - wspomina.

30-letnia Iza Duda z Cieszyna niedawno pracowała w jednej z czeskich fabryk produkujących okablowanie do samochodów BMW. - 1500 na rękę można było odłożyć miesięcznie, jak się oczywiście mocno zacisnęło pasa. Czesi są mili, przyjaźnie do nas nastawieni, więc dobrze wspominam ten czas. Razem ze mną pracowało 30 Polek. Najbardziej w pracy brakowało mi bigosu mamy, choć ich kuchnia też jest nie najgorsza - śmieje się pani Iza. Obecnie cieszynianka poszukuje pracy w Polsce. Ale nie wyklucza, że jeśli nie trafi na nic ciekawego, znowu pojedzie za południową granicę szukać szczęścia.

W Ostrawie do sierpnia pracowała Katarzyna Dąbek z Gliwic. Składała komputery w znanej firmie, pracowała też w Lego. - Z okna hotelu widziałam fabrykę. Tam jest dobry socjal. Pracownik może liczyć na dopłaty do obiadów, wypłacają też diety. Są dobrze zorganizowani i świetnie się tam pracuje - zapewnia kobieta.

Firmy rekrutujące do pracy w Czechach uważają, że obecny boom na pracę to dopiero początek. W Katowicach i Bielsku otwarto filię Trenkwalder KAPPA People, która szuka pracowników do 50 największych czeskich fabryk. W zeszłym roku firma wysłała do pracy 2 tysiące ludzi, w tym już 2,5, a w następnym ma ich być ponad 3200.

- Wyjazdy do pracy trwają najczęściej do 3 do 6 miesięcy. To najczęściej proste prace, przy liniach produkcyjnych. Nie trzeba znać języka, bo na miejscu zawsze jest ktoś, kto wyjaśni, co i jak należy robić. Zarobki wahają się najczęściej od 1300 do 2000 zł na rękę, zapewniony jest hotel, wyżywienie jest częściowo dofinansowane. Warunki są naprawdę dobre - wyjaśnia Sabina Sierpińska, recruitment manager w firmie.

Przedstawiciele firmy rekrutującej Polaków organizują przyszłym pracownikom szkolenia. Przypominają też, że czescy pracodawcy mogą sprawdzać nas alkomatami. Zdarzało się wcześniej, że Polacy podchmieleni stawiali się w fabryce. - Takie osoby trafiają jednak na "czarną listę". Mam około 10 nazwisk z Polski, te osoby nie znajdą pracy na terenie całych Czech. To są jednak wyjątki - mówi Sierpińska.

Również w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w roku 2006 mieli 131 ofert pracy w Czechach, natomiast w tym, tylko od stycznia do września, aż 154.

Jacek Bombor

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.