Facebook Google+ Twitter

Czesi są lepsi od Polaków?

Przeczytałeś w prasie, w internecie informacje o działaniu naszej służby zdrowia, a może miałeś problem z oczekiwaniem na wizytę u specjalisty? Zobacz ja to wygląda u naszych południowych sąsiadów.

Flaga Czeskiej Republiki / Fot. PKKilka dni temu ze swoim znajomym byłem z wizytą u lekarza na badaniach okresowych do pracy, ponieważ jest zatrudniony na terenie Czeskiej Republiki, byliśmy u lekarza rodzinnego w małej przychodni. Podczas wizyty okazało się, że mój bohater ma wadę wzroku, która nie pozwala mu wykonywać zawodu. Otrzymujemy skierowanie do specjalisty w terminie: na następny dzień.

O tej wadzie wiedział, ponieważ szczególnie jedno oko mu dokuczało, był z tym u lekarza okulisty w kraju, oczywiście prywatnie, tydzień wcześniej. Okazało się, że choroba jest poważna i potrzebna będzie operacja. Wyjścia są dwa. Standard, na kasę chorych lub prywatnie. Prywatnie koszt operacji to 4500 zł za oko. Natomiast opcja „na kasę chorych” kosztować ma 2 lata oczekiwania w kolejce, co nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem z wadą oka około 50%, a może się szybko pogorszyć.

Wyjazd do lekarza specjalisty

Specjalista przyjmuje 30 km od miejsca naszego zamieszkania, wizyta umówiona jest w Szpitalu powiatowym na godzinę 8.15. Pierwsze spostrzeżenie, szpital w miarę nowy, ale wewnątrz widać całkowicie inny styl jak u nas, trochę jak w starych czasach. Wszystko oczywiście czyste, ale lamperie olejne, stare krzesełka z poprzedniej epoki, ale to drobnostki, często spotykane też w Polsce.
Dojeżdżamy pięć minut przed umówioną godziną, w poczekalni siedzi już kilkunastu pacjentów. Co jest uderzające już na samym początku to fakt, iż wszyscy są uśmiechnięci, żartują między sobą. Nie wyczuwamy żadnego niepokoju, wrogości między obecnymi, którą często można zaobserwować w sztabie kolejkowym naszych przychodni.
Dokładnie o umówionej godzinie wychodzi z gabinetu pielęgniarka i wyczytuje nazwisko znajomego – po pierwsze myślimy, ale zaraz, co z tymi co przyszli przed nami, pewnie są źli, że jak to, przyszli później a już wchodzą, jak to możliwe, że my przed nimi?
Możliwe, ponieważ nas umówił lekarz rodzinny na daną godzinę, natomiast pozostali oczekujący są z rejestracji porannej bezpośrednio na tym oddziale szpitala.
Po wejściu do gabinetu Pani doktor szczerze uśmiechnięta, robi krótki wywiad, po czy wstępnie bada oczy, podobnie jak internista stwierdzając wadę wzroku. Konieczne jest zakropienie oczu i zbadanie laserem gałki ocznej. Okazuje się, że mamy do czynienia z zaćmą, czyli dokładnie to co tydzień wcześniej stwierdził okulista w kraju podczas prywatnej wizyty. Konieczna będzie operacja i tutaj zaskoczenie, w Czechach taka operacja nie jest refundowana, koszt operacji to 200 koron czeskich (czyli około 32 zł) za jedno oko. Termin pilny. Ponieważ Pani okulistka nie może nam podbić ważnych dokumentów do zakładu pracy. Zawód ten wymaga jazdy samochodem, więc jak stwierdza, nie może pozwolić na jazdę pacjentowi, bo może spowodować wypadek i zrobić sobie lub innemu użytkownikowi ruchu drogowego krzywdę. Kieruje nas do Kliniki Oka w Ostrawie w terminie za dwa tygodnie! I tylko dlatego, że wcześniej musimy wykonać szereg badań kwalifikujących nas do wizyty na oddziale szpitalnym. Normalnie z badaniami podstawowymi krwi, operacja mogłaby się odbyć za dwa, trzy dni.

Operacja 200 km od Szpitala powiatowego

Aby tego wszystkiego było mało, pacjent ma się do niej zgłosić w wyznaczonym terminie w tym samym miejscu, ponieważ z jej oddziału do Ostrawy będzie odebrany przez specjalną taksówkę i dowieziony do kliniki na operację, wieczorem ta sama taksówka przywiezie go z powrotem do Szpitala powiatowego skąd wróci do domu. Odległość pomiędzy szpitalem a kliniką wynosi 200 kilometrów, więc wystraszony zapytał, czy nie może sam pojechać do kliniki, ze względu na koszty. Tutaj kolejne zaskoczenie, pacjent do kliniki zostanie dowieziony za darmo, wszystko już jest opłacone w tzw. opłacie operacyjnej, czyli 200 koronach czeskich.
Za wizytę Pani doktor ustawowo zainkasowała 30 koron (opłata określona przez służbę zdrowia, podobne mają np. w aptece, za złożenie recepty – 20 koron) oraz płatność za operację drugiego oka, które będzie zoperowane na tych samych zasadach dwa tygodnie później. Suma opłat: 430 koron czeskich, czyli około 68 złotych.

Porównanie kosztów

Porównując to z naszą polską opcją, różnica wynosi 8932 złote plus koszty dojazdów do szpitala na operację.
Niezrozumiałe dlaczego kraje, które w tym samym czasie pozbyły się „partnerów ze wschodu”, które weszły w tym samy czasie do Unii Europejskiej mają dzisiaj po 25 latach tak wiele różnic, tak ważnych dla nas - zwykłych obywateli. Czesi często skarżą się, że u nich jest korupcja, że zarobki niskie a ceny wysokie. Ale jak się z nimi podyskutuje głębiej na temat tych problemów (przeważnie przy pysznym piwku) to okazuje się, że zarobki są około 20-30 % wyższe od naszych polskich, a ceny w stosunku do stawki za godzinę, niższe jak u nas. Czy jest to problem tylko polityczny, politycy źli, czy mentalność inna? Odpowiedź na to pytanie postaram się znaleźć w kolejnym tekście o tym kraju. Teraz kontynuujemy naszą wczorajszą „przygodę”.

Mało nam pozytywów, odwiedzamy w drodze piękne sanatorium

Wracając w dobrym humorze po drodze do domu odwiedzamy znany ośrodek sanatoryjny w tym regionie Czech, czasami przyjeżdżaliśmy tutaj na termalne źródła. Mało nam pozytywów, jedziemy zapytać o możliwość spędzenia czasu w sanatorium w tym pięknym miejscu.
Wchodzimy do recepcji i pytamy jakie są możliwości wypoczynku u nich. Pani widząc obcokrajowców, mówi, że jest to możliwe odpłatnie i na zasadach bardziej hotelowych. Szybko przerywamy i mówimy, że nasz kolega jest Polakiem, ale ma kartę ubezpieczenia w Czechach, ponieważ tutaj pracuje. To zmienia postać rzeczy, oczywiście możliwość wypoczywania w ich sanatorium jest dla ubezpieczonych w czeskim odpowiedniku naszego ZUS’u. Natychmiast sprawdza wolne terminy w swoim komputerze – na bieżąco informując, że ich ośrodek jest bardzo popularny w Czechach i nie będzie to zbyt szybko możliwe – podając tym samym termin za trzy tygodnie! Znowu prezent od losu, od kraju w którym się pracuje? Pytamy, jak to Polak: no tak, ale jak to wygląda ze skierowaniem od lekarza rodzinnego? Przecież u nas tak nie można, lekarz skieruje gdzie mu się podoba, albo wyznaczy ogólny kierunek leczenia. Nie, Pani w recepcji tłumaczy, że lekarz kieruje tam gdzie pacjent chce, gdzie pacjentowi wygodniej dojechać, gdzie mu się bardziej podoba. Więc mamy tylko powiedzieć lekarzowi rodzinnemu czeskiemu, że chcemy właśnie do nich, okres oczekiwania na odpowiedź listowną to około 2-3 tygodni i wypoczywamy. Dla porównania u nas to kilkanaście miesięcy z wielką zagadką czy wylądujemy w Krynicy Zdrój, czy Krynicy Morskiej a może w Ciechocinku?

Po tym wszystkim już bliżej granicy zjedliśmy uroczyście obiad w restauracji za 80 koron (około 13 zł) i wróciliśmy do domu, do naszej zielonej wyspy.

Nasuwa się jedno pytanie, czy w Polsce można być kierowcą z zaćmą, skoro trzeba oczekiwać na zabieg 2 lata?



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.