Facebook Google+ Twitter

Czeska nostalgia

Lubimy z łezką w oku wspominać "stare dobre czasy". Jaką rolę odegrali w nich czescy bohaterowie?

Kraj piwa, knedlików i filmów, które bawią zanim się jeszcze rozpoczną. Życzliwi mieszkańcy, ciekawy język i most Karola w jednej z najpopularniejszych stolic europejskich. Ze świecą szukać ludzi, którym Czechy nie kojarzyłyby się pozytywnie. Jeśli do całokształtu walorów dodamy jeszcze dziecinne wspomnienia pokolorowane przez czeskie kreskówki osiągniemy wręcz sielankowy obraz państwa nad Wełtawą oraz narodu, którego charakter polega podobno na tym, żeby mieć wszystko w… głębokim poważaniu.

Na przestrzeni lat czeska rozrywka miała i nadal ma silny wpływ na humory Polaków. Kiedyś z zapartym tchem śledzili przygody dzielnego wojaka Szwejka, a dzieci wychowywali na szczerych chęciach Krecika i przygodach Żwirka, który podobno z Muchomorkiem ciągle kręci. Wakacyjne festiwale nie mogły obyć się bez blond włosów Vondrackovej i melodyjnego głosu Karela Gott’a. Teraz, liczący sobie już prawie ćwierć wieku, Jozin z bazin nieoczekiwanie zrobił karierę na YouTube, a czeskie filmy przyciągają do kin rzesze filmowych maniaków z poczuciem humoru.

W czym tkwi fenomen ich popularności? Może w dystansie do siebie i świata z jakim Czesi wędrują przez kolejne dekady nikogo nie naśladując i nikomu się nie przymilając. Robią swoje pokazując rzeczywistość taką, jaka jest – z punktu widzenia całej gamy różnobarwnych postaci, wśród których każdy z nas znajdzie część siebie.

Może w prostocie bohaterów, którzy w odpowiedniej oprawie zyskują na atrakcyjności? Nie wiadomo, czy dzisiaj krecik i jego wymarzone spodenki zauroczyłyby dzieci jak przed laty. Być może sympatyczny bohater przegrałby z przerysowanymi, bardziej medialnymi kreskówkowymi postaciami w stylistyce pokemonów. Może łezka w oku, kręcąca się w rytm wspomnień o wieczorach spędzonych na oglądaniu przygód Żwirka i Muchomorka wywołana jest po prostu tęsknotą za wyidealizowaną przeszłością?

Z perspektywy lat wszystko wydaje się piękniejsze i bardziej kolorowe. Rozbójnik Rumcajs w wersji 2009 zapewne zostałby wyposażony w broń najnowszej generacji i zamiast z księżnym Panem toczył bój z najeźdźcami z obcej planety, a kariera pięknej Heleny V. toczyłaby się w atmosferze kolejnych skandali z niewiernością w tle. Warto więc zachować wspomnienia o krecikowym „ahio” i poszukać czasem sielankowej przeszłości w gąszczu praskich uliczek lub internetowych zasobów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Servus, oba słowa Knedlíky jak i Knedlíčky są poprawne. Na pewno czesi nie mówią na Japonki Větnamky, to totalna bzdura. Frajer, to gostek, który robi z siebie osobę, którą nie jest i nie włada umiejętnościami, które nibi ma. Przystojniak to fešák. Nie wiem Tomaszu "dziennikarzu", jak można tyle gaf popełni w tak krótkiej wypowiedzi. Internet może być źródłem informacji, jak i bzdur, proszę to przemyśleć. Serdecznie pozdrawiam, Roman Jurčák, wasz czeski knedel :o)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po zakrojonych na szeroką skalę poszukiwaniach w google muszę stwierdzić, że wygląda na to iż obie formy są poprawne. Knedliki czy knedliczki - grunt że smaczne i przez sympatycznych ludzi podawane :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tam gdzie dwóch dyskutantów musi się znaleźć i trzeci.Knedliczki je to forma zdrobniała.Można by mnożyć różnice językowe ale po co (np. chytry to w czesko nie jest skąpy a min.rozważny).Pracowałem w onym kraju i wybieram się znowu.Jaki ten kraj jest?Piękny jeśli chodzi o walory krajoznawcze.Ludzie pragmatyczni,życzliwi (dla przyjaciół),nie lubią pośpiechu i improwizacji.Zaczynają narzekać na firmy,które nasprowadzały Wietnamczyków i unię europejską,że mniej daje niż oni wkładają do unijnej kasy.Dużo mówi się o niechęci Czechów do cyganów (Romów)ale to cyganie są sobie sami winni.Bardzo niewielu z nich pracuje a tych co pracują Czesi szanują.Na koniec chcę wspomnieć o moim szoku,kiedy po raz pierwszy Czechach przebywałem.Stoję ci ja na chodniku z zamiarem przejścia na drugą stronę jezdni w oczekiwaniu aż nadjeżdżające samochody przejadą.Ku mojemu zaskoczeniu pierwszy samochód zatrzymał się a kierowca pokazał abym przechodził.W ojczystym kraju ostatnio tylko raz takiego czegoś doświadczyłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mogę się zgodzić. W restauracji w centrum Pragi zaproponowano mi knedliczki nie knedliki, więc formą użytkową jest chyba ta pierwsza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedna maleńka uwaga. Czesi nie mają knedliczków, a knedliki.

Sympatia do Czechów wynika w głównej mierze z podobieństwa naszych języków i różnic w znaczeniu niektórych słów. Po czesku "frajer" oznacza przystojniaka, a "kotlety" to nasze pekaesy. Na japonki, Czesi mówią větnamky (czyt. wietnamki), itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.