Facebook Google+ Twitter

Czeski bard, Jaromir Nohavica, odwiedził Polskę. Przyjechał obejrzeć spektakl "Cohen – Nohavica"

W poniedziałek, 23 lutego, Jaromir Nohavica odwiedził Polskę, by zobaczyć spektakl "Cohen – Nohavica", którego pomysłodawcą i reżyserem jest Marian Opania.

Arek Kłusowski, Bartosz Nowosielski, Monika Węgiel, Iwona Loranc, Janusz Stokłosa, Jaromir Nohavica, Marian Opania / Fot. Weronika TrzeciakZ powodu niespodziewanej wizyty czeskiego barda, Marian Opania zorganizował konferencję prasową, która odbyła się w Studio Buffo. Oprócz Opani i Nohavicy, przybyło na nią kilku artystów występujący w spektaklu – Iwona Loranc, Monika Węgiel, Arek Kłusowski i Bartosz Nowosielski oraz kompozytor Janusz Stokłosa, który odpowiada za oprawę muzyczną.

Marian Opania, Jaromir Nohavica / Fot. Weronika Trzeciak– Przyjechał sam Jaromir Nohavica, mój wieloletni idol. Zakochałem się w nim, miłością artystyczną, siedem lat temu, kiedy jeden z tłumaczy zaproponował mi nagranie kilku piosenek Jaromira – powiedział Marian Opania, twórca spektaklu "Cohen - Nohavica". – Na początku zgodziłem się z wielkim zachwytem, bo puścił mi m.in. "Futbol", "Kiedy mnie sieknie" i "Peterburg". I puścił "Kometę", której nikt jeszcze nie tłumaczył. I pomyślałem sobie, że zaśpiewam "Kometę", "Futbol" i "Peterburg". Ale potem okazało się, że te tłumaczenia nie bardzo mi leżały – dodał.

Marian Opania przez siedem lat szukał po Polsce najwybitniejszych tłumaczy. I jak przyznał, chyba mu się to udało. Niestety nie dotarł do badań Krzysztofa Daukszewicza. Wynajął jednak najlepszych – m.in. Andrzeja Poniedzielskiego, Artura Andrusa, dwóch poetów z Olsztyna – Marka Markiewicza i Jaromira Broniszewskiego.

Janusz Stokłosa / Fot. Weronika TrzeciakPoczątkowo Marian Opania chciał wystawić ten spektakl w Teatrze Ateneum, ale okazało się, że nie ma pieniędzy. Jak wspomniał, obraził się i zdobył pieniądze ze swojego rodzinnego miasta Puławy i zawitał w gościnne progi Studio Buffo.

– Po drodze zakochałem się, powtórną miłością, w Cohenie. Usłyszałem jego piosenki z Sidney z 2005 roku i zobaczyłem, jak można śpiewać inaczej. Nie lepiej, bo jego się nie da powtórzyć – jak śpiewa on czy Jaromir – wspomniał Marian Opania. – Nasze przedstawienie jest odbiegające od sposobu interpretacji tych dwóch wielkich ludzi – dodał.

Zaczęły się kłopoty z tłumaczeniami. Pierwsze przekłady Macieja Zembatego były bardzo dobre, jednak potem stracił formę i nie dało się ich zaśpiewać. Dlatego Marian Opania sam przetłumaczył pięć piosenek Cohena.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.