Facebook Google+ Twitter

"Czeski sen" - tragikomedia dokumentalna

O dwóch takich, co nabrali cały kraj - głosi plakat promujący. I o tym właśnie jest ten film.

Plakat promujący film Vít Klusák i Filip Remunda, studenci praskiej szkoły filmowej FAMU, stworzyli film dokumentalny, który jednoznacznie pokazuje słabości współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego. W Czechach premiera miała miejsce w 2004 roku, do Polski film trafił w lutym 2006 r. Teraz możecie go obejrzeć na DVD.

O co tak właściwie chodzi? Dwóch studentów postanawia zbadać Czechów… w nieco niekonwencjonalny sposób. Podejrzenie: choroba konsumpcyjna - hipermarket jako świątynia, akcja reklamowa jako wyznacznik rzeczywistości. W rezultacie okazuje się, że powiedzieć i napisać można wszystko, a wielu kupi ten produkt, nawet jeśli w ogóle nie istniał.

Współczesne Czechy. Powstają kolejne centra handlowe. Wielu obywateli zmienia dotychczasowy styl życia. Od teraz "trendy" są weekendowe wypady do sklepu, pożeranie wzrokiem modnych produktów. Sytuację doskonale oddają słowa dziewczynki, jednej z bohaterek filmu: - Kiedy idę z rodziną na spacer, albo siedzę w domu, wtedy jest pochmurno. Zawsze kiedy jedziemy do dużego sklepu, pojawia się słońce.

Fot. Jan Zátorský. Materiały prasowe Vít Klusák i Filip Remunda w niecny sposób wykorzystują słabości rodaków. Postanawiają wypromować markę, która zrodziła się w ich wyobraźni i nigdy nie zaistnieje naprawdę. I tak oto rodzi się "Czeski sen" - nowoczesne centrum handlowe, które nigdy faktycznie nie powstało.

Studenci początkowo oddają się w ręce stylistów, chcą wyglądać jak poważni biznesmeni. Kolejnym krokiem jest zlecenie agencji reklamowej ogromnej kampanii promocyjnej. Powstaje logo, billboardy (z hasłami: "Nie jedźcie tam", "Nie czekajcie", "Nie wydawajcie pieniędzy"). Od tej pory hipermarket istnieje już w wyobraźni tysięcy Czechów, nikt nie spodziewa się oszustwa na tak wielką skalę.

"Czeski sen" obecny jest wszędzie - billboardy na ulicach, plakaty w metrze, gazetki promocyjne rozdawane przechodniom, reklamy telewizyjne. W tym czasie specjalne firmy badają reakcje współczesnych konsumentów. Zaangażowanych zostaje kilka rodzin, kamera towarzyszy im przy zakupach, rejestruje ich radość i, niestety, ułomność. Niedaleko miasta, w szczerym polu, powstaje fasada hipermarketu. Tylko fasada.


Fot. Karel Cudlín. Materiały prasowe W końcu media informują o dacie otwarcia. Wielu Czechów rezerwuje sobie ten termin, chcąc nabyć produkty za niewyobrażalnie niskie ceny. Termin "0" zbliża się nieubłaganie. Akcja reklamowa nie traci na sile. Efekty są widoczne. Na wielkie otwarcie stawia się kilka tysięcy ludzi. Atmosfera bardzo rodzinna, organizatorzy rozdają chorągiewki, breloczki. Bramy zostają otwarte, klienci pędzą na złamanie karku, chcą być pierwsi. Spodziewają się pięknego centrum handlowego, a przy wejściu - upominków. Wielu z nich biegnie tam z zamiarem kupienia telewizora czy aparatu cyfrowego za grosze. Sklep jest już w zasięgu wzroku.

Okazuje się jednak, że to tylko fasada. Kolorowy materiał naciągnięty na 100-metrowym rusztowania. Dwóch studentów nabiera kilka tysięcy ludzi. Marzenia o nowym telewizorze pękają, jak bańka mydlana. Wielka mistyfikacja. Ktoś podsumowuje to słowami: - Zebraliście tutaj samych idiotów.
Jednym pomysł się podoba, drudzy są rozwścieczeni. Vit i Filip stają w ogniu pytań, rozgoryczenia i złości. Zdarzenie odnotowują wszystkie serwisy informacyjne w kraju. Czesi dali się wrobić.

Film ogląda się z mieszanymi oczuciami. Z jednej strony śmiech - wypowiedzi niektórych klientów, to słowa niemal z komedii, ale jednak wciąż prawdziwe. Z drugiej - złość, zniesmaczenie. Jedno jest pewne - "Czeski sen" to udany eksperyment socjologiczny. Jak wielu z nas porzuciłoby wszystko, byle tylko stanąć w kolejce do wyimaginowanego sklepu? Akcja marketingowa zrobiła swoje, a przedstawione problemy, to zagadnienia bardzo uniwersalne. W Polsce wyglądałoby to zapewne tak samo. Polecam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.