Majówka rozpoczęta! Pomysłów na wykorzystanie wolnego czasu jest mnóstwo. Do jednego z nich - jazdy na rowerze, zachęca Czesław Lang, kolarz, działacz sportowy, medalista olimpijski z 1980 roku.
Z czego warto zdawać sobie jeszcze sprawę przed wyjazdem? Na co powinniśmy uważać?
- Na pewno warto mieć ze sobą telefon komórkowy, szczególnie kiedy się jeździ samotnie. Bo kiedy coś się stanie to trzeba zatelefonować po pomoc. Przydają się narzędzia rowerowe, pompka, dętka zapasowa (której wymiany trzeba się nauczyć!). Parę groszy w kieszeni też się przydaje. Nie nastawiałbym się jednak na to, że jak wychodzę pojeździć, to musi mi się coś stać.
Co oprócz wymienionych wyżej przedmiotów powinien zawierać plecak rowerzysty?
- Picie, jedzenie. Można też zapakować jakąś małą kurtkę przeciwdeszczową, w razie nieoczekiwanej zmiany pogody. Najlepszym jednak rozwiązaniem jest nie plecak, a koszulka kolarska, która z tyłu ma duże kieszenie. W nich można wszystko spokojnie zmieścić.
A co, kiedy nadejdzie zima? Lepiej rower chować do piwnicy, czy dalej użytkować? Czy jazda na rowerze w miesiącach zimowych wciąż może być przyjemnością?
- Uważam, że fajnie jest jeździć zimą na rowerze! To tylko kwestia odpowiedniego ubioru. Na rowerze najszybciej marzną palce, głowa i klatka piersiowa. Kiedy założymy ciepłe rajstopy, bluzę, czapkę, to śmiało możemy śmigać nawet i w śniegu. Pamiętam jak trenowałem w zimy, kiedy było -20 stopni Celsjusza w Zakopanem i wcale nie było źle. Teraz zimy są łagodniejsze. Tak więc ubiór i dobre błotniki w zupełności wystarczą.
A Pan jak często jeździ na dłuższe wyprawy rowerowe?
- Przy okazji maratonów, kiedy muszę objechać trasę i ją oznakować. Wtedy robię właśnie dłuższą wyprawę. Muszę dobrać taką trasę, aby jazda na rowerze sprawiała przyjemność, a nie, żeby zawodnicy musieli chodzić z rowerem na plecach, po kolanach w błocie lub przez pokrzywy. Nasze maratony, oprócz możliwości rywalizacji, mają także dawać przyjemność. Na co dzień zaś jeżdżę w Lesie Kabackim, tak półtorej godzinki na raz.