Facebook Google+ Twitter

"Czesław Miłosz in memoriam". Minęła 6. rocznica śmierci poety

14 sierpnia minęła, zupełnie niezauważona w mediach, szósta rocznica śmierci jednego z najwybitniejszych Polaków XX wieku, laureata literackiej Nagrody Nobla, jednego z najlepszych polskich (i amerykańskich) poetów - Czesława Miłosza.

 / Fot. okładka książki, ZnakKim dla mnie był Miłosz? Nie tylko człowiekiem, który w moich ulubionych wierszach ("Dar" i "Zaklęcie") potrafił zakląć idee dla mnie bardzo istotne, stanowiące w jakimś sensie samoidentyfikację, punkt odniesienia (i rozliczenia) w życiu.

Był także autorem, dzięki któremu, już lata temu, poznałem wiele filozoficznych idei (m.in. manichejską) oraz niesamowitych twórców - od litewskich i polskich do hinduskich, których w wydawanych przez siebie antologiach promował, chronił od kompletnego zapomnienia. Wreszcie, dzięki niemu mogłem także doświadczać skomplikowanych i burzliwych spojrzeń na świat początków XX wieku, na rozliczne ideologie, m.in. w jego znakomitej "Rodzinnej Europie".

Mecenas


Miłosz, także po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych w 1960 roku, przez lata był głównie bezinteresownym promotorem polskich poetów (Herberta, Szymborskiej). Natomiast bezpośrednią inspiracją do wydawania (i przetłumaczenia na angielski) własnych wierszy był fakt, że tego znakomitego poetę nieraz szufladkowano jako "tłumacza Herberta". Co przy całym jego poczuciu humoru i dystansie do siebie, musiało być jednak dość irytujące.

Według wybitnej amerykańskiej pisarki, Susan Sontag, Miłosz i Brodski to "dwaj najwięksi zagraniczni poeci klasy światowej, jacy kiedykolwiek mieszkali w Ameryce". Poezja Miłosza to dla niej (to zresztą wg mnie wyjątkowo trafna diagnoza) "poezja myślenia i szlachetnego namysłu, celebracji istnienia", głęboko buddyjska wiara w sens chwili.

Największy amerykański poeta


Wzmiankowany już Brodski, również postać wybitna, także laureat literackiej Nagrody Nobla, na którymś ze spotkań autorskich na pytanie o najlepszego amerykańskiego poetę odparł: Czesław Miłosz. Spodziewał się niezrozumienia i konsternacji, tymczasem wielu obecnych, krytyków literatury czy doktorantów, bez wahania się z nim zgodziło.

Wg nich Miłosz bardzo wiele wniósł do cynicznej, na wskroś współczesnej i może religijnej
(ale już nie - duchowej) amerykańskiej mentalności. Jego tłumacze, często znacznie młodsi, o przekładaniu poezji Miłosza mówili: "podroż przez wszystkie strefy czasu".

I nic dziwnego. Autor "Zniewolonego umysłu" był postacią o niezwykle bogatym życiu, także filozoficznym, poetyckim i literackim. Tak wielowymiarową, że zupełnie nie dziwią takie odczucia jego studentów czy tłumaczy, jakby przez kontakt z nim "przenosili się w czasie i przestrzeni".

Wnikliwy, piszący, nawet mimo użycia lekkiego tonu, o sprawach niezwykle istotnych, często - metafizycznych. Z niesamowitym tubalnym śmiechem, trwającą, także u schyłku życia, niesamowitą radością przeżywania każdej chwili. Jak w jednej z wielu zabarwionych nimi sytuacji, gdy odpowiadając na pytanie o inspiracje do jednego z wierszy - najpierw reaguje tubalnym śmiechem, a portem krótko, głosem pełnym zachwytu, mówi - przyśnił mi się!).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Wziął Pan do siebie słowa o fanatykach i antysemitach, stad to wzburzenie?! Ma Pan problemy z czytaniem ze zrozumieniem?

Ten Pański komentarz nijak sie ma zarówno do art., jak i do mojego poprzedn komentarza! - postać Herberta (a jestem, tak sie składa, jego wielbicielem, i sporo go czytywałem, zwłaszcza w młodości) nijak sie ma do rożnej maści szowinistów i antysemitów, w nim wspomnianych.

Jak tez zwyczajnych fanatyków właśnie, za świadczenie przez Miłosza prawdy o tamtych czasach, także tej bolesnej - o szmalcownikach, obojętności na Zagładę. Fanatyków, za to odmawiających mu 'polskości'.

To jasne, że M i H mieli rózne oceny Polski po 89 - spierali sie tu ostro - nieco różne światopoglądy - Miłosz pewnie więcej wybaczał i akceptował, Herbert był zawsze 'księciem niezłomnym', bardzo pryncypialnym.. - to temat na osobny artykuł; nie mający nic wspólnego!!! z art o twórczosci Miłosza czy tez wspomnianymi przez mnie oszołomami, odmawiającymi 'polskości' Miloszowi

- którzy zresztą, gdyby choć trochę poczytali Herberta (ze zrozumieniem!), nigdy nie wygadywaliby takich bredni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu mówisz i myślisz jak 100% fanatyk.

Może byś zwrócił uwagę co o Miłoszu mówił przytoczony na wstępie przez Ciebie Herbert.

(...) A istotny był dla niego także spór z postawami Miłosza, które Miłosz uwydatnił jeszcze bardziej w "Roku myśliwego", nie tylko zresztą swoim sprzeciwem wobec "Hańby domowej". Herbert widział swoją rację jako przeciwstawną do Miłoszowego "rządu dusz". Polemika Herberta osiągnęła swoje apogeum w wywiadzie z Andrzejem Gelbergiem w ostatnich latach przed śmiercią. Nim do tego dojdę, trzeba podkreślić, że to Herberta nurtowało bardzo długo. Jeszcze na rok przed śmiercią Herbert pożyczył ode mnie "Rok myśliwego" Miłosza. Pamiętam też dobrze pewne spotkanie ze Zbigniewem w Paryżu w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, gdy przebywał akurat w szpitalu w Pitié. Wyszliśmy do ogrodu, na ławeczce opowiadał mi o poróżnieniu się z Miłoszem, na tle problemów "Hańby domowej". Nie znosił maniakalnego przyczepiania przez Miłosza łatek do Polski dwudziestolecia. Zainscenizował przede mną fragment tej rozmowy (miał duży talent imitatorski): Miłosz: - Śmieszne były te przedwojenne mundury oficerskie w Polsce, takie strojne. - Herbert: - Które? Polowe? (...)
czy
" (...) Podniosła się wrzawa z powodu przypomnienia przez Herberta - w wywiadzie z Gelbergiem - dawnego skłócenia się poetów za Oceanem. Herbert wypomniał Miłoszowi rzucony przez niego, jak powiedział - żart: "że trzeba przyłączyć Polskę do Związku Radzieckiego". Bo: "Takich rzeczy nie można mówić - nawet żartem". Ale przypominając ten incydent, Herbert wywołał w istocie problem o wiele szerszy: Miłosza drogę życiową, jego publicystykę, w tym "Rok myśliwego", jego uładzone wobec rozrachunków z komunizmem poglądy, formułowaną w tym duchu późną ocenę swojej korespondencji z pisarzami po wojnie. Herbert kreślił portret Miłosza i sytuację ideową ostatnich lat, źle oceniając także Michnika. (...)" Jacek Trznadel "Zbigniew Herbert na miarę Wyborczej" -Trwa praca nad stworzeniem politycznie poprawnego wizerunku Zbigniewa Herberta http://niniwa2.cba.pl/na_miare.htm
Zbigniew Herbert niejednokrotnie wypowiadał się krytycznie o Michniku.
To wszystko wywołało wściekłość salonu .

Jacek Trznadel
Zbigniew Herbert na miarę "Wyborczej"
Trwa praca nad stworzeniem politycznie poprawnego wizerunku Zbigniewa Herberta

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli Miłosz był 'antypolski', to kogo w ogóle można nazwać 'propolskim'? ... A że nie przepadał za endekami, antysemitami, szowinistami... że pisał jasno o ich błędach, prześladowaniach Żydów (także swych szkolnych kolegów), widzianych na własne oczy - o biciu, poniżaniu, psychicznym terrorze...

...w szkole czy na uniwerkach - prowadzonych przez młodych Polaków-katolików, których mentalność spaczyły niedzielne kazania księży endeków (a było ich sporo)... czy inne środowiska, z jedyną 'słuszną', skrajnie prawicową wizją 'jednolitej' Polski...

Nie w smak im było, że mówił o obojętności (cichej radości?) wielu z nich z 'usuwania' 'niepolskich elementów' przez hitlerowców.. by wspomnieć tylko wiersz Campo di Fiori..

Cóż, na pewno go niezbyt lubili. I za to prawdziwe świadectwo, za NIE-KOŁTUŃSTWO, nieraz odmawiali polskości...
A że dla każdego, kto choć trochę go czytał, brzmi to jak ponury żart... cóż.. bajania fanatyków zawsze brzmią jak ponury żart - cóż rzec więcej? ;/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobno Czesław Miłosz był antypolski. Prawda li to?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.