Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17953 miejsce

Częstochowa. Miasto utrapienia

Żyjecie w dużym mieście? Otaczają was zagonieni i obojętni ludzie. Może sami nimi jesteście? Zatrzymajcie się na chwilę. Usiądźcie. Posłuchajcie, co szepcze wasze miasto. A co mówi Częstochowa?

Park pod Jasną Górą - aleja Henryka Sienkiewcza / Fot. Fot. Marek Bonarski/Wiadomóści24.plKiedy przechadzałem się ostatnio Alejami, dopadła mnie znienacka straszna myśl – jestem stary! Jednak nie fizycznie, co to, to nie - ale mentalnie, moralnie i obyczajowo. Prehistoryczne gady z moherem na głowach to przy mnie pestka. Przyczyną olśnienia była pewna kobieta, siedząca na ławce. W lekko niemodnej już sukience, z nogą założoną na nogę, zabierała się do czytania. Nagle wokół niej zebrała się kilkuosobowa grupa chłopców z aparatem fotograficznym, która chciała sobie zrobić z nią zdjęcia. Pomyślałem: nic dziwnego, w końcu piękna kobieta. Jednak to, co zobaczyłem po chwili przeszło moje wyobrażenia. Chłopcy obsiedli nieznajomą, próbowali zajrzeć jej pod sukienkę, obmacywali ją, wkładali palce do nosa, miętosili jej piersi i siadali na kolanach.

Zagotowało się we mnie. Postanowiłem zareagować. Na szczęście kobieta okazała się mieć żelazne nerwy i ogromną siłę spokoju – nagabywacze ustąpili. Mimo to, po tym zajściu już nigdy
na twarzy Poświatowskiej z brązu nie zobaczyłem promiennego uśmiechu. Pomyślałem wtedy, że skoro coś zaczyna mnie bulwersować, to znaczy, że powoli dopada mnie starość. Czyż nie? Jednak kiedy zastanowiłem się nad tym głębiej, doszedłem do wniosku, że to nie ze mną jest coś nie tak, ale ze światem wokół. Moje oczekiwania w stosunku do innych całkowicie rozmijają się z rzeczywistością...

Częstochowa to dobre miasto - ciągle powtarza nasz prezydent. Mamy stadion lekkoatletyczny (to nic, że brakuje tam jednego toru, co uniemożliwia rozgrywanie zawodów o wyższej randze – komuś się zapomniało), wyremontowane Aleje – do których wieczorami pies z kulawą nogą nie zajrzy, odnowione parki, po których rzeczony pies nie może już spacerować, chyba, że doprawimy mu dwa garby i będzie robił za wielbłąda...

W ogóle spacer po Częstochowie dostarcza wielu emocji. Panie skarżą się na granitową nawierzchnię, na której łamią sobie obcasy. Panowie - na brak miejsc postojowych, na których spokojnie mogliby zostawić swoje lśniące cacuszka. A propos parkowania. Przed teatrem, w miejscu tablicy z ogłoszeniami, stworzono parking dla VIP-ów. Tak, tak – Very Important Person. Jak to brzmi! Niestety, do tej pory nikt nie wie, kim są owe VIP-y, a już nie daj Boże, żeby znalazły się więcej niż dwie osoby pretendujące do tego miana – miejsc brak! Skoro nie na czterech kółkach, to może komunikacją miejską? Tu też klops. Jeśli rzadko korzystasz z tego typu środków lokomocji, spokojnie skasuj bilet i w drogę. Jednak gdy codziennie pokonujesz niezliczone kilometry tramwajami i autobusami, masz problem. Bilet miesięczny też należy skasować (sic!). Oczywiście wszystko dla dobra klienta, aby było wiadomo gdzie i kiedy jest największe natężenie pasażerów. To nic, że podróżni kasują bilety tylko przy wejściu. Skoro wsiedli, to znaczy, że zapłacili. Gdzie wysiądą, to już inna historia.

Przystanek. Politechnika – informuje damski głos. Wysiadam. Kieruję się w stronę Akademii Jana Długosza, zwanej przez niektórych Akademią JeDi. Niestety, biegających z mieczami świetlnymi nie uświadczycie, a czasem by się przydali. Na początku sądziłem, że brać studencka mnie nie zawiedzie – myliłem się. Tutaj też zobaczyłem rzeczy, od których iskry w mózgu zaczęły mi niebezpiecznie przeskakiwać. W toalecie, siedzący na podłodze pierwszoroczniacy (to bym jeszcze zniósł), pili tanie wino z gwinta! Śmietnik wypełniały puszki po piwie (o zgrozo?!). Zrobiło mi się wstyd. Poszedłem na zajęcia. Jednak to, co usłyszałem o traktowaniu kobiet przez jednego podstarzałego profesora (z litości i z braku chęci zemsty, nie wymienię jego nazwiska), przeszło wszelkie granice. Panie, obecne na jednym z wykładów, usłyszały wypowiedzi typu: „Proszę nie pić. Ciągnąć będziesz po zajęciach”, albo „Proszę ze mną do gabinetu, ale tylko jedna, nie mam dziś siły gwałcić”. Po tym, czego się dowiedziałem, zwątpiłem.

Nie był to jednak ostatni incydent, jaki mi się tego dnia przydarzył. Wracając do domu, musiałem (w tym “dobrym” mieście) wysłuchać antyżydowskich piosenek, intonowanych przez grupkę łysych mięśniaków. Byłem także świadkiem, jak jeden z barmanów tureckiego kebabu został obrażony przez “mojego rodaka” i wysłany przez niego za granicę, w imię szczytnego hasła Polska dla Polaków (dodałbym - Głupota dla głupców). Świat zwariował, ja zwariowałem?! Absurd za absurdem. Może jednak jestem już stary? Nie, raczej nie. Tu wiek nie ma nic do rzeczy. Taka nasza narodowa przypadłość, że nie potrafimy zrobić czegoś porządnie, ale i taka nasza ludzka ułomność – przykład bierzemy z góry (a jaka ona jest każdy widzi). Zmęczony usiadłem na ławeczce obok poetki. Jej kamienna twarz nie zmieniła się od rana. Niewzruszona, dumna, zamrożona w czasie. Zatrzymajmy się chociaż na chwilę, tak jak ona. Zastanówmy się dokąd idziemy. Nagle, na twarzy mojej współtowarzyszki, zobaczyłem łzy. Nie, to tylko deszcz – powiedział ktoś inny...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 28.08.2008 14:07

(+) Zgadzam sie. Bardzo zrecznie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) zręcznie napisane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+, ale wydaje mi się, że tak jest wszędzie. świat schodzi na psy. tyle. a przez kogo? przez nas samych - ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) bardzo dobry tekst, na koniec przeszedł mnie dreszcz :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, gdzieś się punkt zagubił, więc przyznaję go jeszcze raz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Parking dla VIPów? na wypadek, gdyby zjechali z Góry i zechcieli zaparkowac na poziomie motłochu.
Nimb swiętosci i dostojeństwa ogranicza swoje wplywy na specjalne okazje, reszta jak w każdym mieście, z wyjatkiem pipidowek, gdzie kebaby zakladaja tubylcy, a łyse mięsniaki nie mają "wroga".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Celność spostrzeżeń, konstruktywna krytyka, ciekawa konstrukcja felietonu. + !

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za dreszczyk z początku tekstu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

a może tempora? no na pewno nie tempera:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

O, tempra! O, mores! - co za czasy, co za obyczaje (no proszę i już mamy XXI wiek)
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.