Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23276 miejsce

Czkawka po corhydronie

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-01-13 08:06

Ani śląscy aptekarze, ani pacjenci nie dostali nawet złotówki za corhydron, który musieli zwrócić po słynnej listopadowej aferze z tym lekiem. Tymczasem do oddania ludziom pieniędzy za wycofany (nie tylko wadliwy) lek zobowiązał się wiceminister zdrowia Bolesław Piecha (pismem z 10 listopada ub. r.).

Corhydron został wycofany ze sprzedaży, gdy stwierdzono, że ten lek zagrażał życiu pacjentów, bowiem w wadliwej serii 100 mg znalazł się środek zwiotczający mięśnie. Cały corhydron, zwrócony do aptek (przez szpitale, ambulatoria, przychodnie) w woj. śląskim, wart jest 800 tys. zł. 81 tysięcy z tej sumy to pieniądze, jakie Ministerstwo Zdrowia musi zwrócić pacjentom, którzy sami zanieśli lek do aptek.

- Codziennie przychodzi do nas coraz więcej niezadowolonych osób, które chcą zwrotu pieniędzy. Ale my ich nie mamy, sami też dużo straciliśmy - mówi Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej. Jego zdaniem, w skali kraju państwo będzie musiało oddać ludziom milionowe kwoty.

- Gdyby minister zdrowia i prokurator generalny nie wpadli w panikę i nie wycofali całego zapasu corhydronu, a zrobili to tylko z wadliwą partią leku, to teraz nie byłoby problemu i nie musieliby marnować pieniędzy podatników. W województwie śląskim mieliśmy zaledwie 535 podejrzanych ampułek z partii 100 mg. Wszystko warte było tylko 4,8 tys. złotych. Skoro wycofano cały corhydron, suma urosła do gigantycznych rozmiarów. Oczywiście tylko owe 4,8 tys. zł. strat zgodnie z prawem pokryje nam winowajca, czyli Jelfa jako producent leku - tłumaczy Piechula.

Zdaniem Piechuli działania prokuratury i policji konfiskującej cały będący na rynku lek - a więc także w postaci niezakwestionowanych partii 25 mg i 250 mg - były niepotrzebne i, jak się okazuje, staną się teraz kosztowne.

- Minister Religa jest zaniepokojony faktem, że ta sprawa nie została jeszcze załatwiona i zobowiąże wiceministra Piechę do przyspieszenia działań. Ale zwrócimy pieniądze tylko pacjentom - mówi rzecznik resortu zdrowia Paweł Trzciński.

Kiedy to się stanie? Tego nikt nie wie. Corhydron nie jest tani, pacjenci sporo stracili. Jeszcze gorsze informacje ma ministerstwo zdrowia dla aptek i szpitali.

- W sprawie zwrotu za corhydron pobrany od innych podmiotów i zabrany przez policję na wniosek prokuratury, proszę kontaktować się z prokuraturą. To nie nasza sprawa - mówi Trzciński.


Wkrótce po tym, jak w jednej ampułce leku na silną alergię, wyprodukowanego w jeleniogórskiej Jelfie, stwierdzono obecność scoliny zwiotczającej mięśnie, decyzją Głównego Inspektora Farmaceutycznego z 8 listopada ubiegłego roku lek został wycofany z obrotu. Trzy dni później resort zdrowia zwrócił się do aptekarzy w całej Polsce o przyjmowanie od pacjentów corhydronu wszystkich serii i dawek. Podpisany pod pismem wiceminister zdrowia Bolesław Piecha zapewnił, że pieniądze za lek odzyskają. Do dziś jednak nie wpłynęła do aptek z tego tytułu ani jedna złotówka.

Corhydron nie kosztuje mało. Cena za opakowanie 25 mg wynosi 23,5 zł, opakowanie 100 mg kosztuje 30 zł i 54 groszy a 250 mg - 45 zł i 55 groszy - wyjaśnia Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej. - Gorzej, że nikt nie chce nam podać konkretów, kto i kiedy powinien nam zwrócić pieniądze za corhydron, co mamy mówić zdenerwowanym pacjentom - pyta w imieniu aptekarzy.

W izbach aptekarskich w całym kraju zaczęli jużw tej sprawie interweniować rzecznicy konsumentów. - Wczoraj pytałam o to pana Piechulę, bowiem zgłosiła się do mnie mieszkanka Będzina, której apteka winna jest pieniądze za 250 mg opakowanie. Sama też zadzwoniłam do Głównego Inspektora Farmaceutycznego, ale powiedziano mi, że na razie nie ma w tej sprawie żadnych decyzji - poinformowała nas Maria Hudzik, rzeczniczka praw konsumenta z Będzina.

Głównym Inspektorem Farmaceutycznym jest obecnie Zofia Ulz. Jej poprzednik na tym stanowisku, po aferze z corhydronem stracił posadę, choć, jak twierdził, postępował zgodnie z procedurami. Po zawiadomieniu o niebezpiecznej fiolce leku przerwał urlop i podjął decyzję o wycofaniu wadliwej serii preparatu z obrotu na terenie Polski. To standardowe zachowanie w takiej sytuacji. Z powodu jednej fiolki leku nie spełniającego standardów nie zamyka się bowiem całego zakładu, lecz wycofuje z rynku feralny produkt, w tym przypadku całą serię corhydronu, z której pochodziła ta fiolka scoliny. Następnie przeprowadzane jest śledztwo, jak doszło do pomyłki. Dopiero na jego podstawie można zdecydować o wycofaniu innych serii leku lub zamknięciu części lub całości linii produkcyjnej.

Minister Religa zarzucił mu jednak, że nie powiadomił go o całej sprawie. Produkcję w Jelfie wstrzymano, a na wniosek prokuratury, policja w całym kraju wkroczyła do aptek i szpitali i skonfiskowała cały lek. Aptekarze otrzymali pisma z żądaniem wydania rzeczy. Jedno z takich postanowień dotarło także do Stanisława Piechuli. "W sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci poprzez podanie leku o nazwie corhydron o przestępstwo z art. 155 kk, na podstawie art. 217 §1 i 2, 219§1, 2 kpk, 220 kpk prokurator rejonowy w Mikołowie postanowił zażądać (...) wydania rzeczy mogących stanowić dowód w sprawie". - Policjanci konfiskujący z aptek corhydron działali na polecenie Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. To właśnie ta prokuratura, jako prowadząca śledztwo w sprawie Jelfy, wydała postanowienie o zabezpieczeniu dowodów rzeczowych w postaci wszystkich opakowań corhydronu znajdującego się na rynku - powiedział nam wczoraj Witold Lisicki, rzecznik MSWiA.

Rozumiem, że można bez odszkodowania odebrać rzeczy pochodzące z przestępstwa, ale czy apteki sprzedając corhydron działały wbrew prawu? Myślę, że nie, więc na pewno będziemy upominać się o nasze pieniądze - dodał Piechula.

Maria Zawała - Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.