Facebook Google+ Twitter

Człapiński: - W Łodzi jesteśmy gotowi wprowadzić zerówki do szkół

O projekcie wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków, z Jackiem Człapińskim dyrektorem Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Łodzi, rozmawiał Piotr Wdowiak.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Katarzyna Prokulska/Gazeta KrakowskaPiotr Wdowiak: Panie dyrektorze, przyszli koalicjanci PO-PSL zapowiadają wprowadzenie obowiązku szkolnego dla sześciolatków i obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków. Czy widzi Pan utrudnienia dla władzy samorządowej we wprowadzeniu tej reformy edukacji w życie?
- Jacek Człapiński: Wprowadzenie takiej reformy ma pełną naszą aprobatę. Szkoły w Łodzi pustoszeją. Placówki, do których uczęszczało kiedyś 1000 uczniów, mogą się dziś pochwalić tylko połową składu. W takim razie jeśli sześciolatkowie przyszliby do szkoły, to automatycznie szkoły się wypełnią. Dzięki temu rozwiązalibyśmy w Łodzi problem niedoboru miejsc dla rosnącej liczby chętnych dzieci przedszkolnych. Na ten moment jeszcze sobie radzimy, gdyż uruchomiliśmy kilkanaście nowych oddziałów w tym roku. Mamy jednak świadomość, że problem przeludnienia przedszkoli będzie narastał, gdyż wyż demograficzny z początku lat 80. stara się o potomstwo.

W jaki sposób byłaby sfinansowana taka reforma?
- Tu dochodzimy do sedna sprawy. Za przesunięciem sześciolatków z przedszkoli do szkół poszłaby subwencja oświatowa ze strony państwa. Przedszkola są finansowane z budżetu gmin, natomiast szkoły z budżetu centralnego.

Jakiego rzędu byłyby to środki?
- Spróbujmy oszacować. Jeżeli w budżecie państwa na edukację przeznacza się 27 mld złotych, to na jeden dodatkowy rocznik szkolny gminy powinny otrzymać ok. 1,8 mld złotych. Pytanie tylko, czy znalazłyby się środki w budżecie na tę reformę. Wszystko zależy od odwagi polityków i priorytetów polityki państwa. Myślę, że i samorządy przeniosłyby wtedy część środków ze swoich budżetów na modernizację klas pod kątem dostosowania ich do potrzeb sześciolatków.

Od 2005 roku istnieje kilkanaście szkolnych oddziałów zerówkowych w Łodzi. Jakie są doświadczenia z ich funkcjonowania? Jaka jest frekwencja sześciolatków w tych szkołach?
- Placówki są pełne. Odbiór nauczycieli i rodziców jest bardzo dobry. Jest jedna wątpliwość po stronie rodziców w kwestii pełnego wyżywienia w takich placówkach. Jak wiadomo przedszkola zapełniają taką formę, natomiast w szkołach wyżywienie ogranicza się jedynie do oferty obiadu.

Oddziały szkolne sześcioklasistów z założenia realizują program podstawy programowej w ramach 5-godzinnego planu zajęć codziennie. Pozostaje zatem kwestia rozbudowania oferty zajęć świetlic przyszkolnych.
- Jeśli przenieślibyśmy decyzją miasta lub decyzją centralną sześciolatków do szkół, trzeba by było rozszerzyć taką ofertę. Wydaje mi się, że można by również rozważyć powstanie dodatkowo świetlic dla młodszych dzieci szkolnych z zerówki, I i II klasy. Pozostaje tu nierozwiązany problem kolejnego posiłku w szkole. Na razie uzupełnieniem są akcje w postaci picia mleka.

Czy jest możliwe sprawne jej przeprowadzenie?
- Warunki lokalowe mamy, środki finansowe na dostosowanie placówek znajdziemy w budżecie centralnym lub samorządowym. Jedynym problemem jest niedobór wyspecjalizowanej kadry.

W Łodzi, gdzie specjalistów przygotowują dwie wyższe szkoły pedagogiczne brak jest kadry?
- Powiem więcej, na przeszkodzie stoi także prawo oświatowe. Nauczyciel przedszkolny nie może być zatrudniony jako specjalista w szkole podstawowej. I to jest największy problem blokujący sprawne wprowadzenie reformy. Stąd jej przeprowadzenie musi być rozłożone w czasie.

Dziękuję za rozmowę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Chyba raczej Człapiński ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

poza tematem... ten gość cztery lata uczył mnie matematyki.... i chyba nauczył :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.