Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175640 miejsce

Człowiek człowiekowi wilkiem


Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że wiele ludzkich rozmów ma charakter pozorny, jest raczej kamuflażem prawdy, niż jej odsłanianiem, służy do stworzenia sztucznej płaszczyzny dialogu.

Podsłuchiwanie i nagrywanie rozmów między politykami, w celu wykorzystania takiej dokumentacji w walce partyjnej, nabiera groźnych rozmiarów. Chciałoby się to nazwać złym, niemoralnym obyczajem, ale przed takim określeniem niektórych zachowań osób publicznych wysokiego szczebla chroni jeszcze przekonanie, że są to przypadki odosobnione, wyrosłe z braku podstawowego wychowania do poszanowania wartości ludzkich. Można mieć nadzieję, że nie stworzą one w przyszłości bardzo groźnego obyczaju, w którym nad zaufaniem, wiarą w człowieka, umiłowaniem prawdy będzie dominować permanentne podejrzenie, któremu z pomocą mogą przyjść współczesne środki techniczne. To one pozwalają na zarejestrowanie każdej rozmowy między ludźmi po to, by nagranie, dokonane podstępnie, mogło się stać dowodem przeciwko rozmówcy.


Tymi metodami posługiwały się przez dziesięciolecia, w miarę osiągnięć technicznych coraz doskonalej, służby wywiadowcze, wojskowe i cywilne. Zdobywały wiadomości dotyczące tajemnic wojskowych i gospodarczych, ale także wszelkiego rodzaju chronione sekrety osób publicznych i prywatnych, o których nie można było inaczej się dowiedzieć. Poza tymi służbami, które niejako ze swej natury rządziły się regułami nie mającymi nic wspólnego z moralnością, i których działania uzasadniano wyższą potrzebą ochrony bezpieczeństwa państwa, stosowanie podsłuchu i nagrywanie rozmów było zawsze w krajach cywilizowanych pod kontrolą sądów.
 Ludziom przyzwoitym nawet nie przychodziło do głowy, by rejestrować rozmowę z kimkolwiek bez jego zgody.

Szczególnie odrażające jest świadome i podstępne dokonywanie takich nagrań z zamiarem wykorzystania ich przeciwko komukolwiek, zwłaszcza zaś w celach osobistych czy partyjnych, dla zwalczania politycznego przeciwnika. A cóż dopiero, kiedy mamy do czynienia z przedstawicielami narodu, wybranymi w demokratycznych wyborach do parlamentu, z członkami rządu, a więc z osobami obdarzonymi publicznym zaufaniem i upoważnionymi przez wyborców do działania przede wszystkim dla dobra wspólnego. Dziś już za kilkadziesiąt złotych można kupić cyfrowe aparaty do nagrywania, tak zminiaturyzowane, że łatwo je umieścić w miejscu dla rozmówcy niewidocznym i zarejestrować rozmowę w sposób technicznie poprawny. Trzeba jednak pamiętać, że sama dostępność środków technicznych i łatwość dokonania rejestracji rozmowy nie zmienia kwalifikacji moralnej takiego postępowania.


Metoda podsłuchiwania zawsze uchodziła za podłą. Moralnie pozostała taka do dziś. Była ona tak oceniana wówczas, gdy ktoś stał pod drzwiami i łowił dolatujące z daleka słowa z własnej inicjatywy czy na czyjeś zlecenie, tak oceniano otwieranie i czytanie korespondencji skierowanej do innych osób, tak traktowano każdą formę wtykania nosa w nie swoje sprawy. Nie da się usprawiedliwić takiego postępowania wyższymi celami, które można osiągnąć nielegalnie zdobywając informacje poprzez podglądanie, nagrywanie czy ukryte kamery.
Sprawy, z którymi dzisiaj mamy do czynienia, są jeszcze z tego względu bulwersujące, że według deklaracji składanych przez osoby reprezentujące ugrupowania polityczne, tą drogą chce się osiągnąć odrodzenie moralne społeczeństwa.

Takie rozumowanie jest po prostu kpiną z powszechnie uznanych zasad, a zwłaszcza z zasad inspirowanych przez moralność chrześcijańską. Jest powrotem do dawno już porzuconych metod nawracania ludzi mieczem, narzucania poglądów i wierzeń przez władcę, czego klasycznym wyrazem była zasada cuius regio, eius religio. Żyjemy w XXI wieku. Cała ludzkość poprzez wieki uczyła się tolerancji i korzystania z wolności, jej coraz to głębszego rozumienia. Chrześcijanie popełniali błędy, popełniają je również dzisiaj, tak jak wszyscy inni ludzie tej ziemi, ale już dawno zrozumieli, że nie wolno uszczęśliwiać ludzi na siłę. Trzeba człowieka przekonać, a wtedy on sam z własnej nieprzymuszonej woli przyjmie to, co uzna za dobro i tak przyjęte dobro go ubogaci.


Prawda o człowieku w jego życiu prywatnym, ale także związana ze wszystkimi jego poczynaniami, które wchodzą w różne dziedziny życia społecznego, kultury, gospodarki i polityki, nie jest prosta do rozszyfrowania, ponieważ wymaga wielorakich ocen. Jest ona trudna do odkrycia także dlatego, że jest pilnie i prawowicie chronioną własnością istoty ludzkiej, mającej prawo do intymności, do samoświadomości, której się nie ujawnia, do tajemnicy sumienia, która nie jest na sprzedaż i nikt nie ma prawa rozszyfrowywać jej za pomocą techniki. Trzeba sobie również zdawać sprawę z tego, że wiele ludzkich rozmów ma charakter pozorny, jest raczej kamuflażem prawdy, niż jej odsłanianiem, służy do stworzenia sztucznej płaszczyzny dialogu, do ukazania siebie w lepszym świetle, do pogrążenia przeciwnika.


Czy rzeczywiście rejestrowanie całego życia ludzkiego i wystawianie go w ten sposób na sprzedaż, a zwłaszcza zbieranie materiałów dla pognębienia przeciwnika politycznego, gdyby się pojawiła okazja, jest jakimś współczesnym osiągnięciem obyczajowym i wiedzie ku prawdzie i dobru? Czy to jest jakieś osiągnięcie współczesnego życia politycznego? Wydaje się, że wprost przeciwnie, bo stwarza nowe bariery w poznaniu prawdy, a zwłaszcza niszczy to, co stanowi jej elementarne środowisko, a mianowicie zaufanie do człowieka.
Zły przykład jest destrukcyjny, zwłaszcza jeżeli idzie z góry. Któż mógłby sobie wyobrazić, że syn nagrywa ojca, mąż żonę, uczeń nauczyciela, po to, by się zabezpieczyć na wypadek konfliktu i mieć dowód, że w niektórych przypadkach ich zachowanie nie było poprawne?
 Uważajmy, byśmy nie zamienili świata w szpital wariatów!



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Moralność kościoła? - in gremio jej nie znajduję. Zdarzają się indywidualności jak np. nieżyjący ks. Tischner, które są otwarte na ludzi, na ich problemy, traktują swoją posługę poważnie nie angażując się w politykę.
Dziś, ludzie kościoła werbalnie traktują wartości chrześcijańskie. Mieszają sacrum z profanum.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Heh, Stefanio, wzruszyłaś słowami ks. biskupa. Ja mam trudny, podejrzliwy charakter, zupełnie jak premier Kaczyński, więc też trudno się wzruszam. Moralność w polityce ? Trudno o to, nie tylko w Polsce. No chyba, ze w polityce Kościoła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na sposób komunikowania sie rządzących z narodem a i między sobą wplynął niebagatelnie w ostatnich latach styl przemówien i połajanek wygłaszanych przez o. Rydzyka - niestety. Ani to logika, ani elegancja.
To też ma ponoć na celu "odrodzenie moralne" narodu przy pelnej akceptacji szanownych biskupów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem szczerze poruszona jakże trafnym przesłaniem, nie tylko pod adresem naszej "klasy" rządzącej, ale i zwyczajnych ludzi. Wielokroć nie zgadzałam się ze słowami wypowiadanymi przez ludzi Kościoła - trąciły obłudą i pokrętnie usprawiedliwiały niecne uczynki rządzących.
Ten wykład, powinien dotrzeć do władz wszystkich szczebli, być przekazany do wszystkich parafii, głoszony z ambon; to jest dopiero ekumenizacja!
Jednak temat obejmuje tylko wycinek sfery życia publicznego; potrzebne byłoby kontynuowanie nauk dla sanacji życia społecznego i politycznego. /+/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niezwykle interesujący tekst i jednoznaczna ocena moralna tzw.podsłuchów,napuszczania ludzi przeciwko ludziom. Dziękuje i przyznaje szczerze /+/ P.S. Przy okazji najlepsze życzenia dla ks.biskupa na ten jubileusz kapłaństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.