Facebook Google+ Twitter

"Człowiek, który zapomniał swego nazwiska" -przedwojenny kryminał

"Człowiek, który zapomniał swego nazwiska" Stanisława A. Wotowskiego to przedwojenna powieść sensacyjno-kryminalna, która została oparta na faktach.

okładka / Fot. wydawnictwo CMStanisław A. Wotowski przed wojną był jednym z najbardziej popularnych pisarzy. Cieszył się takim powodzeniem, że złośliwi mówili, że dla niego literatura to maszynka do zarabiania pieniędzy. Niestety po wojnie, z powodu zamiany ustroju, trafił na listę autorów zakazanych i na ponad 60 lat popadł w zapomnienie. Dziś mało kto kojarzy jego nazwisko. Sama odkryłam je całkiem niedawno, dzięki powieściom "Upiorny dom", "Sekta Diabła" i "Czarny adept". Jednak to mi nie wystarczyło i chciałam poznać ich więcej - tak trafiłam na "Człowiek, który zapomniał swego nazwiska".

Głównym bohaterem jest młody mężczyzna, który budzi się pewnego dnia w podwarszawskim szpitalu psychiatrycznym. Niestety nic nie pamięta ze swojego życia, także sposobu, w jaki znalazł się w tym miejscu. Kim byłem? Co robiłem? Skąd się tu znalazłem? Jak mam na imię i jak brzmi moje nazwisko? - zadaje sobie te pytania. Ale odpowiedzi nie przychodzą.

Jedno jest pewne, ktoś próbuje ukryć przed nim jego tożsamość. Doktor Tretter uparcie wmawia mu szaleństwo, choć bohater tak się nie czuje. Twierdzi, że nie zna danych pacjenta, ponieważ został znaleziony nieprzytomny i bez żadnych dokumentów. Wszystko świadczy przeciwko bohaterowi, który jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Całkiem nieoczekiwanie jedna z pielęgniarek pomaga mu uciec z tego więzienia, by okrył prawdę o sobie i być może ocalił życie. Czy uda mu się odzyskać swoją tożsamość?

"Człowiek, który zapomniał swego nazwiska" została wydana po raz pierwszy w 1933 roku. Akcja rozgrywa się w dwudziestoleciu międzywojennym, co widać nie tylko po opisach miejsc, lecz także po samym języku. Zdarzają się takie słowa jak: snadź czy toć. Niektórych może to razić, jednak dla mnie była to miła odmiana od współczesnych kryminałów. Dobrze, że ocalały egzemplarze, dzięki którym powstało to wydanie - pierwsze powojenne. Niech nie zwiedzie Was okładka, wydanie jest współczesne.

Według wydawcy to polska przedwojenna "Tożsamość Bourne'a", niestety nie czytałam tej powieści i nie mogę się do tego odnieść. Natomiast na okładce widnieje napis "oparta na faktach". Wszystko, co opisałem nie jest bynajmniej żadną fantazją i istotnie dramat ten miał miejsce w jednej z arystokratycznych rodzin w Warszawie. Szkoda, że nie zostało uściślone, ile jest prawdy, a ile fikcji w tej historii. Jakoś trudno mi uwierzyć, by dwoje obcych sobie ludzi tej samej płci było tak do siebie podobnych, by nie mogli rozróżnić ich najbliżsi. I to widząc ich z bliska.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.