Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21927 miejsce

Człowiek, który zatrzymał pancernych

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-07-14 18:02

Smoleń i Laskowik powtarzali, że gdybyśmy mieli dwa czołgi o nazwie Rudy, to byśmy sami tę wojnę wygrali. A tu Rudego, czterech pancernych i Szarika, którzy przez kilkadziesiąt lat podbijali szklane ekrany, pokonał filozof z Krakowa


Jerzy Bukowski – doktor filozofii, były komendant szczepu Żurawie, obrońca kopca Piłsudskiego, wreszcie rzecznik kombatantów nie wygląda na muskularnego herosa. Ale mięśnie wcale też nie są mu potrzebne. Jego oręż to słowa – używa ich zręcznie, z wdziękiem i, co najważniejsze, z podziwu godną regularnością. Doprowadził do opuszczenia Polski przez rosyjskiego konsula, który porównał Józefa Piłsudskiego do Stalina i Hitlera. Ze skutkiem walczył o przeniesienie grobów żołnierzy sowieckich spod Barbakanu na cmentarz Rakowicki.

Tylko z Szarikiem i czterema pancernymi przez długi czas nie udało mu się wygrać. Wytrwale jednak, z każdą zmianą prezesa telewizji publicznej, ponawiał apele o wycofanie z ekranów popularnego serialu o przygodach załogi Rudego, w którym, jak podkreślał, „lansuje się kłamliwą wersję dziejów rodem spod ogona psa Szarika”. I w końcu, po sześciu latach bojów, zwyciężył. W jesiennej ramówce TVP „Czterech pancernych i psa” oraz „Kapitana Klossa” już nie będzie – zapowiedział tydzień temu nowy prezes TVP.
Jerzy Bukowski triumfował, ale bynajmniej nie osiadł na laurach. W ciągu kilku dni od pokonania czterech pancernych zdążył już publicznie wezwać księdza Mieczysława Malińskiego, by honorowo przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Przygotował też pismo do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by pośmiertnie awansował na generała pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, który w czasach komuny przekazał Amerykanom strategiczne plany ataku Układu Warszawskiego na Zachód i wprowadzenia w Polsce stanu wojennego, za co przez wiele lat uznawany był za zdrajcę. W końcówce lat 90, gdy Kukliński przyjechał do Polski Bukowski był jego rzecznikiem. Wcześniej wiele razy, w kraju i za granicą, pisał o pułkowniku i walczył o jego rehabilitację.

Piłsudczykowski aktywizm

Dzień bez polemiki, komentarza, upublicznienia mniej lub bardziej kontrowersyjnego pomysłu to dla Bukowskiego dzień stracony. Pisze po dwa – trzy teksty dziennie i rozsyła je do gazet, a te często publikują. Czuje media, wie jak napisać informację, by była ona atrakcyjna dla czytelników, a redaktorzy nie mieli za dużo pracy przy jej umieszczaniu na łamach. Czasem nawet dostarcza gotowe artykuły, cytując w nich samego siebie. – Gdy do harcerskiej gazetki „Czuwaj” potrzebny był jakiś materiał, wszyscy wiedzieli, że Bukowski napisze szybko, na dowolny temat i w zamówionej objętości – wspomina Andrzej Wysocki, dziś radny miasta.

Znajomi opowiadają, że Bukowski potrafi najpierw wywołać skandal, potem zaprotestować przeciwko niemu głośno i publicznie, później skomentować go na łamach kilku gazet, w radiu, w telewizji. A gdy hałas wyda mu się nadal zbyt mały, to gotów jest jeszcze wejść (pod pseudonimem oczywiście) w namiętną polemikę z własnymi komentarzami.

– Cechuje go piłsudczykowski aktywizm: najpierw zadziałać, a potem pomyśleć – mówi Bogdan Gancarz, dziennikarz Gościa Niedzielnego i wieloletni przyjaciel Bukowskiego. – Ma to pozytywne strony, bo wielu ogranicza się do mówienia co zrobić, a on przekuwa to w czyn. Są jednak sytuacje, jak ostatni apel do księdza Malińskiego, które przynoszą więcej szkody, niż pożytku – dodaje Bogdan Gancarz.

Człowiek renesansu

– To człowiek o wszechstronnych zainteresowaniach – mówi o Bukowskim jego wieloletni przyjaciel prof. Jacek Purchla, historyk sztuki, ekonomista.

Jako dziecko Bukowski zagrał w Starym Teatrze cztery role i rólki w sztukach reżyserowanych przez Jerzego Jarockiego i Konrada Swinarskiego. Myślał o szkole teatralnej, ale na przeszkodzie stanęły niedostaki wymowy. Przez kilka miesięcy studiował reżyserię.

– Już w szkole średniej wyróżniał się ogromną erudycją historyczną czym zabłysnął m.in. w słynnym kółku historycznym prowadzonym przez Henryka Sędziwego, legendarnego dyrektora „Nowodworka”. Jednocześnie ujawnił wówczas duży talent literacki, wygrał ogólnopolską olimpiadę polonistyczną. Jako meloman nie opuścił ani jednego koncertu w Filharmonii Krakowskiej. A potem na korytarzu liceum Nowodworskiego nucił najciekawsze fragmenty klasycznych utworów – opowiada prof. Purchla.

Poza tym w III klasie liceum miał już za sobą lekturę kanonu dzieł filozoficznych. W wieku dwudziestu paru lat zrobił doktorat z filozofii, a 10 lat później napisał „Zarys filozofii spotkania” uznanej za najlepszą filozoficzną książkę roku.

Literacki talent Jerzego Bukowskiego znalazł również ujście w sztuce teatralnej o problemie samobójstwa. W latach 70. zdobyła ona pierwsze miejsce w konkursie „Szukamy polskiego Szekspira”, a potem była wystawiana przez warszawski teatr Ochota.

Mundur z krótkimi spodniami

 

W krakowskim harcerstwie był bardzo barwną postacią. Jedni twierdzą, że wręcz legendarną.
– Organizacyjnie skuteczny, przejęty patriotycznie – ocenia Konrad Myślik, dziś działacz Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa. Według innych Bukowski raczej budował swoją legendę, niż był legendą. Niektórych denerwowało jego obnoszenie się z uwielbieniem dla tradycji piłsudczykowskiej.

– Bardziej teoretyk, niż metodyk. Lubiłem go i lubię nadal za żywy umysł i cięty język. Był kontrowersyjny. Oryginał i dziwak. Nie wszystkim to się podobało. Dlatego, gdy powstawał elitarny Krąg Instruktorów Harcerskich Adama Małkowskiego nie od razu został do niego przyjęty – dodaje Andrzej Wysocki. Prof. Purchla wspomina, jak na obozie nad jeziorem Rajgrodzkim, Bukowski przechowywał ludzi, którzy wyszli z internowania. Harcerzy uczył prawdziwej historii, zarażał pryncypialnym antykomunizmem. – Harcerstwo było kuźnią dla opozycji – podkreśla Konrad Myślik.

Nie stała za nim żadna grupa

 

Piłsudczykiem został po dziadku - ułanie i legioniście. W 1981 roku wstąpił do Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego. Od lat jest jego przewodniczącym.
– Od zawsze związany z ruchem narodowo-patriotycznym. To on prowadził patriotyczne uroczystości w krypcie Piłsudskiego, w latach 80. odnawiał zarośnięty drzewami kopiec na Sowińcu i organizował tam uroczystości ku czci marszałka, czym narażał się bezpiece. Po przełomie w 1989 roku nie znalazł jednak swojego miejsca na scenie politycznej i skupił się na roli recenzenta i komentatora – dodaje prof. Purchla.
Pytany, dlaczego tak się stało odpowiada, że to raczej pytanie do osób, które były na tej scenie. Przyznaje jednocześnie, że kandydatura J. Bukowskiego na jednego z wiceprezydentów Krakowa brana była pod uwagę w 1991. Według Andrzeja Wysockiego, jako pretendent do fotela wiceprezydenta rozważany był także przy konstruowaniu AWS-owskiego zarządu Krakowa w 1998 r.
Bogdan Gancarz twierdzi, że kilkakrotnie był on przymierzany także do stanowisk w ministerstwie obrony. Na przymiarkach jednak się skończyło, głównie z powodu wrodzonej niechęci Bukowskiego do wszelakiego urzędniczenia.
– Należy do grupy intelektualistów o silnym instynkcie państwowym, którzy nie znaleźli jednak dla siebie miejsca w nowej rzeczywistości opartej na partyjniactwie – podkreśla prof. Purchla.
W partyjną politykę wdepnął tylko raz, kiedy w 1993 roku próbował z listy KPN dostać się do Sejmu.
– Bukowski to indywidualista. I indywidualnie osiągnął sławę. Źle znosi kompromis. Jak czuje, że ma rację, walczy wszelkimi środkami. Nigdy jednak nie był ceniony przez jakieś grupy, komitety, partie. A w karierze politycznej jest to niezbędne – dodaje Andrzej Wysocki.

Komentują

Prof. Wiesław Godzic, teoretyk filmu: - Serial „Czterej pancerni i pies” samoistnie zniknąłby z anteny, bo już jest archaiczny. Działania zmierzające do usunięcia go na siłę, paradoksalnie, spowodują wzrost zainteresowania filmem. Nie uważam, by było to dzieło, które może mieć szkodliwy wpływ na młodzież. Owszem, są tam pewne historyczne przemilczenia dotyczące stosunków polsko--rosyjskich, ale historia nie jest w tym filmie najważniejsza. Główny akcent położony jest na warstwę przygodową. Ogląda się go jak piękną bajkę o męskiej przyjaźni w trudnych czasach. Przed laty serial zdobył ogromną popularność i mimo wszystko zrobił wiele dobrego. Po jego emisji powstawały kluby pancernych, w których ludzie nawzajem sobie pomagali. Obecne działania to przykład rewanżyzmu, który w kulturze nie przyniósł niczego dobrego.

Prof. Andrzej Chwalba, historyk: - To był najważniejszy film frontu propagandowego PRL. Scenariusz pisali oficerowie propagandowi Wojska Polskiego. Bez tego reżyser nie dostałby państwowej dotacji na produkcję serialu. Roi się w nim od błędów i świadomych przeinaczeń. Obrazy sojuszu polsko-rosyjskiego i wielkiej przyjaźni między żołnierzami obu krajów u historyka budzą zrozumiały opór. Z drugiej strony u widza budują fałszywy obraz historii. Z artystycznego punktu widzenia to piękne dzieło, świetne role aktorskie. Szkody płynące z emisji tego serialu są jednak większe, niż korzyści. Bez żalu przyjmuję jego zniknięcie z anteny telewizji publicznej.

Doktor Jerzy Bukowski: - Nie domagam się cenzury

- Jako dziecko oglądał Pan „Czterech pancernych”?

– Tak, chyba nawet pierwszą emisję tego serialu w latach 60. Poznałem nawet wtedy Franciszka Pieczkę, który grał w Starym Teatrze, a ja występowałem tam w niewielkich rolach. Koledzy prosili, bym przynosił im autografy Pieczki.

- Nie chciał Pan wtedy być Jankiem?
– Pewien internauta zarzucił mi na forum Onetu, że harcmistrz Bukowski, jak bawił się z kolegami na podwórku w czterech pancernych to służył jako lufa od czołgu. Mimo, że byłem zmilitaryzowanym dzieckiem, mój dziadek był legionistą, nasłuchałem się mnóstwa wojennych opowieści, potem wciągnęło mnie harcerstwo, to przyznać muszę, że w zabawach inspirowanych przygodami czterech pancernych nie brałem udziału. Na naszym porządnym patriotycznym podwórku graliśmy z kolegami raczej w piłkę nożną.

- A w Marusi się Pan nie podkochiwał?
– Nie, to nie w moim stylu. Nie podkochiwałem się również w Emilii Plater. Nie pałałem uczuciami ani do bohaterek historycznych, ani znanych aktorek.

- Dlaczego Pan tak nie lubi tego serialu?
– Bo jest oparty na całkowitym fałszerstwie, pokazuje kłamliwą wersję braterstwa broni między Polakami i Sowietami. Nie ma słowa, że była wcześniej armia Andersa czy w jaki sposób główny bohater znalazł się w Rosji.

- Takich filmów powstało więcej. Będzie Pan również walczył o wycofywanie ich z emisji?
– Tak jest z moim apelem o honorowe przyznanie się księdza Malińskiego do współpracy z SB. Wielu księży było agentami, ale ksiądz Maliński jest pewnym symbolem. Serial o czterech pancernych jest symbolem propagandowego zakłamania. Nie ma powodu by w ogóle nie wyświetlać takich filmów, ale nie na okrągło i bez żadnego historycznego komentarza. Telewizja publiczna musi spełniać pewne obowiązki dotyczące kształtowania świadomości młodych Polaków. Czekam też na filmy o legionach, armii Andersa, Katyniu i pułkowniku Kuklińskim. Władze telewizji obiecały, że wyłożą pieniądze na ich produkcję. To pozytywny efekt mojej walki z Szarikiem.

- Nie obawia się Pan, że wycofanie z emisji serialu o czterech pancernych paradoksalnie spowoduje wrost popularności filmu?
– Jesli ktoś chce oglądać „Czterech pancernych i psa“, a ktoś inny – cztery gołe dziewczyny z sześcioma gołymi facetami, to niech ogląda, ale nie w publicznej telewizji. Od tego są wypożyczalnie wideo. Nie domagam się wprowadzenia całkowitej cenzury. •

Małgorzata Nitek/Gazeta Krakowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Józefa Panek
  • Józefa Panek
  • 11.01.2012 08:52

szanowny Panie Bukowski,
gdyby Pan był łaskaw napisać więcej o "Ziutku". Mój Ojciec był w AK, miał wyrok śmierci, ale nie wiem, jak go uniknął. Skonfiskowano Mu wszystko w 1953 r.Nigdy nie znalazł pracy. renty zbowidowskiej nie przyjął.
Zmarł w 1986 r. w Krakowie, pochowany został na cmentarzu w Batowicach.
Będę wdzięczna za Pana wypowiedź na ten temat. Może w tyle lat po Jego śmierci dowiem się dlaczego zawsze zwracał się do mnie per Zitek (pamiętam, że dostarczał żywność Powstańcom Warszawskim- bardzo skąpe to były jednak opowieści. Poza tym przeczytałąm w Wikipedii, że "Ziutek" przebywał też w naszych rodzinnych stronach. Urodził się w roku tym samym, w którym nasza Mama- 1922)
Z wyrazami głebokiego szacunku,
Józefa Panek MD, PhD
Kraków
797 293 947 tel. mobile

Komentarz został ukrytyrozwiń
ff
  • ff
  • 14.11.2011 12:35

Bukowski jest jednak jebnięty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marszałek też szybko zapełniał więzienia opozycją ,policja chroniła tylko zamożnych reszta zwana gminem była traktowana jak tło,kler wystawiał opinię aby ktoś mógł pracować analfabetyzm był utrzymywany na wysokim poziomie,tego nikt nie wspomni nawet.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzeba zapytać czy lata 1918-39 to złoty okres kraju czy też mają a swoje rysy teraz się je wychwala jak kiedyś lata 70te ubiegłego wieku cofajmy się dalej czar wspomnień działa znakomicie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Już niedługo nie będzie się o co kłócić, bo program TV zostanie w całości wypełniony... REKLAMAMI. Już w tej chwili w większości stacji np. jest 20 min filmu i... 15 min reklam. Za chwilę te proporcje się wydłuuuuuuuuuuuuuuużą aż do wspomniany proporcji 100% reklama 0% reszta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.