Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Człowiek nie z marmuru

Pozycja materiału w rankingach:

28208 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 41pkt

Oceń:

Człowiek nie z marmuru


Na tle nieustających awantur, toczących się w naszym politycznym grajdole, przewija się i ta, podczas której skaczą sobie do gardeł tuzy naszego świata literatury, publicystyki i Kultury przez duże K.

Rzecz dotyczy książki, która stała się głośna przede wszystkim z racji protestu, jaki założyła wdowa po jej bohaterze; w tym momencie już każdy z Państwa domyśla się, że chodzi o
"Kapuściński Non-Fiction" Domosławskiego.

Rzecz jasna, protest wdowy jestem w stanie zrozumieć - być może broni nie tyle dobrego imienia śp. męża, co jego (pielęgnowanej na użytek pomnikowy) cnoty, która z racji trybu życia słynnego pisarza/dziennikarza/podróżnika w kontekście tego protestu staje się obiektem daleko idących dywagacji.

Ostatecznie był Kapuściński normalnym facetem, który ślubów czystości nie składał; udawanie, że jest inaczej jest dość żałosne. Tym bardziej, im bardziej krytykowana jest, ukazana ponoć w książce, sfera życia prywatnego, czemu dał wyraz pan Bartoszewski
wygłaszając kuriozalne oświadczenie: "Polityk ma dylemat moralny, czy nadal współpracować z wydawnictwem... Są uprawnione wydawnictwa, które wydają przewodniki po domach publicznych, ale nie sądzę, żebym chciał wydać w takim miejscu swoją książkę historyczną".

Proste porównanie omawianej książki do przewodnika po domach publicznych, wobec faktu, że
"informacje o publikacji w "Kapuściński Non Fiction" przyjął z zażenowaniem" dają nie pierwszy raz świadectwo szybkości języka pana Bartoszewskiego, i są dowodem na to, że książki nie czytał, ale potępia ją na podstawie informacji, a więc wiedzy z drugiej ręki.

Informacje uzyskane w taki sam sposób stały się też powodem burzy z piorunami, jaka ma miejsce na łamach "Studia Opinii" za sprawą panów Bratkowskiego i Popowskiego. Obaj znakomici publicyści poddają miażdżącej krytyce autora i książkę, której nie czytali, oraz
czytać nie mają zamiaru. Oczywiście najcięższe zarzuty spotykają autora książki, Domasławskiego, o którym p. Bratkowski powiada: - Może i jest wyczynem chytrości zawodowej – zaprzyjaźnić się z kimś, by go potem "demistyfikować". Ale proszę nie oczekiwać akceptacji ze strony starego człowieka dla mitu zwycięskiej hieny.

Do opinii pana Bratkowskiego należy dołożyć w tym miejscu słowa p. Popowskiego, który uzasadnia, dlaczego książki nie przeczyta: "Znam ją tylko w co "smaczniejszych" fragmentach, ujawnianych w ramach znakomicie zorganizowanej akcji promocyjnej i marketingowej, prowadzonej wg klasycznej zasady, że nic tak dobrze się nie sprzedaje, jak skandal."

Zobacz także:

Jadwiga Kowalczyk OFFline profil autora

Autor: Jadwiga Kowalczyk

Napisz do autora

Artykuły (682) Galerie (88) Średnia ocen (4.20)

Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska

O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 36

Sortuj komentarze:

Jadwiga Kowalczyk 27.02.2010 15:21

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 41

Tu http://fakty.interia.pl/polska/news/kapuscinski-nadal-jest-moim-mistrzem,1445278,5 najnowsza wypowiedź autora książki, potwierdzająca to, co napisałam o "uczłowieczeniu" postaci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 27.02.2010 15:20

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 43

dobry tekst, podoba mi się naświetlenie tematu poprzez różne opinie w sprawie .

5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 27.02.2010 15:07

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 30

Panie Lesławie - ja bym nie nazwała tego odbrązawianiem - byłabym skłonna raczej mówic o uczłowieczeniu postaci, którą powlekano brązem. Ileż to postaci historycznych jest nam bliższych dlatego, że napisano o nich ksiązki przybliżające warstwę "ludzką" ich istnienia.
Co bynajmniej nie umniejsza ich osiągnięć (literackich, muzycznych, politycznych itp.)

Jacenty - dlaczego rodzina miałaby otrzymać pieniądze za książke? To nie rodzina pisała biografię. Tantiemy należą się autorowi. Jak zawsze i wszędzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartłomiej Kowalewski 27.02.2010 14:48

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 34

Kto znał Ryszarda osobiście wie jak było
Kto czytał jego książki mógł dowiedzieć się więcej
Kto nie czytał i nie znał wielkiego podróżnika niech powstrzyma się od komentarzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lesław Adamczyk 27.02.2010 14:33

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 35

Troszkę mnie drażni, że kolejnego wydawało mi się wybitnego Polaka odbrązowia się.Dla mnie to przykre i smutne,że chyba żyję w kraju,którego autorytety są obalane.Nie interesuje mnie czy ktoś miał i ile kochanek,czy był agentem czy nie.Ważne co robił, jak pisał i czy zasłużył się dla swojej Ojczyzny i czy rozsławiał jej imię .I to tyle i aż tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jacenty Płaszczyca 27.02.2010 13:35

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 38

Mam takiego kociego węcha, że pan Bartoszewski swój auturytet rozmienia na drobne euro. Było wiele szumu koło kilku wydań książek ostatnimi czasy. Czy był zakaz choć w jednym przypadku, bo to wygląda na zmowę i reklamę. A może chodzi o kasę, bo trudno doszukać się tu naprawdę merytorycznych powodów. Czy w tym przypadku, rodzina otrzyma pieniądze za wydanie ksiązki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.