Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

68770 miejsce

Człowiek nie z marmuru

Na tle nieustających awantur, toczących się w naszym politycznym grajdole, przewija się i ta, podczas której skaczą sobie do gardeł tuzy naszego świata literatury, publicystyki i Kultury przez duże K.

Rzecz dotyczy książki, która stała się głośna przede wszystkim z racji protestu, jaki założyła wdowa po jej bohaterze; w tym momencie już każdy z Państwa domyśla się, że chodzi o
"Kapuściński Non-Fiction" Domosławskiego.

Rzecz jasna, protest wdowy jestem w stanie zrozumieć - być może broni nie tyle dobrego imienia śp. męża, co jego (pielęgnowanej na użytek pomnikowy) cnoty, która z racji trybu życia słynnego pisarza/dziennikarza/podróżnika w kontekście tego protestu staje się obiektem daleko idących dywagacji.

Ostatecznie był Kapuściński normalnym facetem, który ślubów czystości nie składał; udawanie, że jest inaczej jest dość żałosne. Tym bardziej, im bardziej krytykowana jest, ukazana ponoć w książce, sfera życia prywatnego, czemu dał wyraz pan Bartoszewski
wygłaszając kuriozalne oświadczenie: "Polityk ma dylemat moralny, czy nadal współpracować z wydawnictwem... Są uprawnione wydawnictwa, które wydają przewodniki po domach publicznych, ale nie sądzę, żebym chciał wydać w takim miejscu swoją książkę historyczną".

Proste porównanie omawianej książki do przewodnika po domach publicznych, wobec faktu, że
"informacje o publikacji w "Kapuściński Non Fiction" przyjął z zażenowaniem" dają nie pierwszy raz świadectwo szybkości języka pana Bartoszewskiego, i są dowodem na to, że książki nie czytał, ale potępia ją na podstawie informacji, a więc wiedzy z drugiej ręki.

Informacje uzyskane w taki sam sposób stały się też powodem burzy z piorunami, jaka ma miejsce na łamach "Studia Opinii" za sprawą panów Bratkowskiego i Popowskiego. Obaj znakomici publicyści poddają miażdżącej krytyce autora i książkę, której nie czytali, oraz
czytać nie mają zamiaru. Oczywiście najcięższe zarzuty spotykają autora książki, Domasławskiego, o którym p. Bratkowski powiada: - Może i jest wyczynem chytrości zawodowej – zaprzyjaźnić się z kimś, by go potem "demistyfikować". Ale proszę nie oczekiwać akceptacji ze strony starego człowieka dla mitu zwycięskiej hieny.

Do opinii pana Bratkowskiego należy dołożyć w tym miejscu słowa p. Popowskiego, który uzasadnia, dlaczego książki nie przeczyta: "Znam ją tylko w co "smaczniejszych" fragmentach, ujawnianych w ramach znakomicie zorganizowanej akcji promocyjnej i marketingowej, prowadzonej wg klasycznej zasady, że nic tak dobrze się nie sprzedaje, jak skandal."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (34):

Sortuj komentarze:

Pniewaz dyskusja na temat ksiazki o Ryszardzie Kapuscińskim trwa - pozwalam sobie zachecic Państwa do przeczytania w całości wywiadu, jaki przeprowadził z Nim p. Jerzy Klechta. Wywiad miał być zamieszczony w książce pt. "Ostatnia szansa", której wydanie jednak uniemożliwił stan wojenny.
Całośc wywiadu o którym mówię znajduje się w Studiu Opinii http://alfaomega.webnode.com/products/jerzy%20klechta%3a%20tu%20mowi%20sam%20kapu%c5%9bci%c5%84ski-%20/.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Człowiekiem jestem; nic co ludzkie nie jest mi obce" - Terencjusz.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Lesławie - mam poważne wątpliwości, czy w biografiach postaci znanych chodzi o dokopanie. Rozumując w ten sposób, należałoby ich biografie sprowadzić do CV składanego w kadrach. Poza tym - przypisując takie intencje autorom ksiazek biograficznych, sprowadza sie ich pracę do poziomu plotkarsko- sensacyjnego piśmidła.
Czemuż, przy obecnych mozliwosciach, nie można by pisac biografii dokładniejszych, niż osób dawno zmarłych?

Pierwszy z brzegu przykład - życie prywatne Mickiewicza nie umniejsza jego sławy i znaczenia w panteonie narodowym, a przecież jego biografia pełna jest tajemnic, ponieważ:
http://www.wprost.pl/ar/?O=12015&C=57 miało miejsce (cyt.)

Szlifowanie ideału
Fałszowanie biografii Mickiewicza zaczęło się już w XIX wieku. Część dokumentów spalił sam poeta przed wyjazdem do Turcji, jakby przeczuwając, że już nie wróci z tej podróży. Dzieło zniszczenia kontynuował jego syn Władysław, który poświęcił wiele energii, aby odnaleźć i unicestwić listy i pamiętniki mogące rzucić cień na "duchowego przewodnika narodu".

A więc zarówno zniszczone listy, jak i pamiętniki nie należały zapewne do gatunku różowych sztambuchów ze słodkim aniołkiem na okładce.
Czy facet z krwi i kości ma być dla potomności dziewicą konsystorską z "wyszlifowanym zyciorysem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu, Ewo - również nie zauważyłem powyższego w komentarzach pod tekstem, choć z drugiej strony wypowiedż Kamila mnie nie dziwi - dawno zauważyłem, że lubi on mieć zdanie odrębne w wielu dyskusjach. Niestety nie idzie za nim, jak w powyższym przypadku, dowód na stawiane tezy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie interesuje, Kamilu, na jakiej podstawie wysnułeś wniosek, że wszystkich (lub prawie wszystkich) dyskutantów interesuje tylko. to, że R. Kapuściński miał kochankę (a może kilka kochanek). Polemizując z tokiem Twojego rozumowania (owa polska smutno-skandaliczna mentalność) - pragnę zauważyć, że nie wszystkich da się wrzucić do jednego worka, choć faktycznie wścibstwo to cecha obrzydliwa, a niektórzy ludzie nie są od niej wolni. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Życiem osobistym pasjonują się czytelnicy tabloidów,plotkarze,sensaci i temuż podobne osobowości a szczególnie ci,którzy lubią komuś dokopąć- bo sprawia im to/ dla mnie wątpliwą/przyjemność.Pozdrowienia dla wszystkich, którzy nie lubią grzebać w cudzym życiu a zajmują się swoimi życiowymi wzlotami i upadkami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwigo ! to, że mnie nie rozumiesz to żaden argument w sprawie, który by miał przechylić wskazówkę racji w Twoją stronę...pozdrowionka miłego dzionka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kamilu - nie dostrzegam we wpisach, aby ktokolwiek z dyskutujacych tutaj Państwa ślinił się szczególnie na myśl o życiu osobistym bohatera książki.
Bo ja bym na podstawie wpisów nikomu takiej intencji nie przypisywała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A was bardziej interesuje to jaką miał kochankę i gdzie i ile razy to robił czy może poznanie reportażu niejako od kuchni? Czego się chcecie dowiedzieć z tej książki? Bo po wpisach to sądzę, że raczej tego pierwszego. Co się zgadza niestety z polską smutno-skandaliczną mentalnością.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.