Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35143 miejsce

Człowiek odchodzi... pamięć pozostaje

Jest w roku taki jeden dzień, który uczy nas szacunku do ludzkiego przemijania. Dzień ten przypomina nam o ludzkiej bezsilności i bezradności wobec majestatu śmierci - drodze ku wieczności.

Człowiek odchodzi, pamięć pozostaje




Pierwszy listopada to dzień głęboko wrośnięty w tradycje chrześcijańskie, swym rodowodem sięga początków VII wieku. Zawdzięczamy go św. Bonifacemu IV., który od 25 lipca 6o8 do 8 maja 615 roku panował na Stolicy Apostolskiej. On to na samym początku swego pontyfikatu uświęcił dla kultu chrześcijańskiego pogańską świątynię Agrypy – słynny Panteon.
Pomnik nagrobny na cmentarzu centralnym we Frankfurcie nad Menem. Fot. pryw. arch. autora / Fot.
Do Panteonu przeniesiono wówczas z rzymskich katakumb sporą ilość relikwii świętych męczenników, które pochowano w tej świątyni. Odtąd ta świątynia stała się miejscem kultu Najświętszej Marii Panny i świętych męczenników, którzy oddali swoje życie za wiarę.

Od tego pamiętnego dnia corocznie obchodzony był w tejże świątyni dzień „Wszystkich Świętych”. Ale dopiero papież Grzegorz IV ustanowił dzień 1 listopada jako obowiązujące święto w całym kościele katolickim. Odtąd w tym dniu tłumy zalegają cmentarze, ludzie gromadzą się przy grobach tych, którzy nas wyprzedzili w drodze ku wieczności. Nad ich mogiłami, chyląc czoło, rozmyślają o ludzkim przemijaniu, odmawiają modlitwę i zapalają znicz – symboliczny ogień łączności.

W następnym dniu w „Dzień Zaduszny” oddajemy hołd pamięci wszystkim tym, którzy spoczywają z dala od swych bliskich na obcej i nieznanej czasem ziemi. Niemal każde miasto, każda wieś, ma takich imiennych i bezimiennych poległych, którzy poświęcili swoje życie w dwóch ostatnich wojnach światowych. Oni również zasłużyli na symboliczny ogień łączności i pamięci.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

Sprawa świętych nie jest żadnym nachalnym wmawianiem Panu Bogu, gdyż Pan Bóg jest ponad wszystkim i wszystkich (tak twierdzi świta Biblia), również ponad ponad chciejstwem człowieka, który nie cierpi/nie umie/nie chce lub boi się korzystać z własnego mózgu. Chodzi o to, by ten człowiek szczodrze sypnął kasą (już nie brzęczącym talarem, o nie!) i uwierzył, że dzięki temu na pewno będzie bliższy Bogu/Bogowi (jak kto chce).
Natomiast tym, którzy to "gwarantują" czyli pośrednikom w czarnych sukienkach rosną brzuchy, a w ich stajniach/garażach stacjonują coraz to znakomitsze rumaki/samochody. Oni sami mieszkają już nie w jakichś tam plebaniach, tylko w okazałych dworach.
Vivat ślepa wiara!

Komentarz został ukrytyrozwiń

To tylko kwestia skali. W "mniejszej" ( komu odpuścicie...) zasadza się cała idea. Odpuścić, czy wynieść na ołtarze - podlega ocenie, która jest warunkiem koniecznym i pożądanym. Wszystko więc gra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla mnie sprawa świętych jest super dziwaczna. A to z tego powodu, że jest to nachalne wmawianie Panu Bogu, że jakiś osobnik człowieczy jest mu uroczyście przedstawiany, którego my, ludzie, uważamy za świętego i oświadczamy to ustami papieża wobec wszystkim świadków tego wydarzenia (ale Bóg przecież chyba o tym wie...).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja się dziwię, że groby nie mają jeszcze instalacji elektrycznych. W końcu jesli wziąć pod uwagę liczbę pozwoleń, to jest trochę do zarobienia ;)
A jak będzie świecić ! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że ta sama bajka. W dodatku, jak autor w tekście podkreśla, stworzona sztucznie, przez człowieka i tak naprawdę niewiele mająca wspólnego z wiarą chrześcijańską.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do samych "świętych", przyznasz chyba Marku, że trudno "czcić" tych mniej świętych. ;)
Natomiast pojęcia nie mam, dlaczego ten akurat dzień ma zdecydowaną przewagę nad następnym, czyli zaduszkami, czyli "wspominaniem zmarłych".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze, mam identyczne odczucie i całkiem podobne konkluzje.
Dzisiaj po raz pierwszy od lat udałam się na cmentarz tak późno, gdyż chciałam sprawdzić aktualne funkcjonowanie 'świeczki na baterie' pozostawionej tam 9 czerwca b.r.
Ku mojemu zdumieniu świeciła nadal, sic!

A tłumy już napierały: szybko! szybko! biegiem!
Parking udało mi się opuścić tylko dlatego, że ktoś czyhający na moje miejsce zablokował ruch kołowy.
- Istna wariacja! - pomyślałam, wciskając pedał gazu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To ta sama bajka.
Piekło potrzebne jest żywym, aby nim straszyć i być, kto lubi, straszonym. Z wszelkimi "transakcjami" z tymi związanymi.
Po śmierci wszyscy "umywają ręce" i zgadzają się, że delikwent przechodzi pod inną jurysdykcję. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak czy siak, zbyt dużo ognia w tym dniu poświęconym tylko świętym... Nikt jakoś tego piekielnego pierwiastka nie chce zobaczyć... Każdy widzi tylko to, co sam chce zobaczyć. Nawet jeśli chodzi tylko o symbole, to widzimy te słuszne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Tylko dlaczego.../

Ponieważ jak się wszyscy umówią, to można "pokazać" innym. Inaczej kto zauważy?
Nie o zmarłych chodzi, a o żywych.

Ja omijam cmentarz 1 listopada szerokim łukiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.