Facebook Google+ Twitter

Człowiek orkiestra. Rozmowa z Jurkiem Owsiakiem

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-01-14 09:28

Jest jednym z najbardziej zapracowanych 50-latków w Polsce i nie wyobraża sobie przejścia na emeryturę. Ale jeśli kiedyś się zdecyduje będzie grał w piłkę nożną, w golfa, chodził na baby i palił szlugi.... – A to wszystko oczyma wyobraźni siedząc przed telewizorem na wózku inwalidzkim – opowiada w rozmowie z Magdaleną Szałachowską Jurek Owsiak.

Jurek Owsiak/ Fot. PAP/Radek PietruszkaJesteś jednym z najbardziej zapracowanych 50-latków w Polsce. Przez Twoje ręce przewijają się miliony złotych, ratujesz tysiące ludzkich istnień. Nie męczy Cię ta skala?
- Odbieram to w formie zupełnej abstrakcji. Jak w banku. To tylko statystyka, pieniądze nie są istotne, a życie ludzkie jest wartością nieobliczalną, nie do przetworzenia. Kiedyś przeprowadzaliśmy w szpitalach ankiety na temat uratowanych dzieci, ale to było tak niewymierne, że sobie odpuściliśmy. Ciężko sobie poradzić z jednym życiem, a co dopiero z taką liczbą. Nie zastanawiam się nad tym, to jest problem metafizyczny, poza mną, gdzieś w tle. Fizycznie uratowałem tylko jednego człowieka. Kilka lat temu w Grecji zobaczyłem topiącą się kobietę. To była dość duża pani, więc bałem się, że mnie chwyci i pociągnie na dno, ale żeby ją uratować, musiałem pokonać strach. Ratując życie pokonujesz opory, jesteś przerażony, bo musisz gdzieś wskoczyć, kogoś wyciągnąć, zetknąć się z krwią. Lekarz kiedy wraca do domu, mówi, że był w pracy. Ja robię fundację i skaczę z radości, kiedy widzę inkubatory i cały ten sprzęt dla dzieciaków. Wtedy czuję, że to działa.

Drugi rok z rzędu zbieracie pieniądze dla dzieci poszkodowanych w wypadkach i na naukę udzielania pierwszej pomocy. Czy to faktycznie tak duży problem?
- Jak dotąd kupiliśmy sprzęt dla 36 ośrodków intensywnej terapii i chirurgii. Chcę to kontynuować i zaopatrzyć pozostałe ośrodki, wypełnić tą mapę. Najważniejsze jest udzielenie pacjentowi pierwszej pomocy, później już trafia do wypasionej sali operacyjnej. Dlatego kupujemy sprzęt i dlatego też szkolimy uczniów. Chcemy, by cztery prowadzone przez nas programy medyczne wprowadziły nas do światowej czołówki. Korzystając z faktu, że ministerstwo się nie wtrąca, przeszkoliliśmy już 250 tysięcy dzieci. Nauczyciele szturmem uczestniczą w naszym programie.

Mówiąc o ministerstwie, myślisz, że zacznie się wtrącać?
- Na przestrzeni ostatnich lat to zdecydowanie najsłabsze ministerstwo edukacji. Hasłem naszego XV Finału jest "Ale kosmos!". Kosmos, że działamy od 15 lat, kosmos, że do tej pory kupiliśmy kilkanaście tysięcy urządzeń medycznych. Mówiąc o naszym ministrze edukacji też możemy powiedzieć: ale kosmos! To bez wątpienia kosmita żyjący w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości polskiej szkoły. Wszyscy nauczyciele, z którymi się stykamy prowadząc szkolenia, mówią o jego braku kompetencji i braku jakiejkolwiek nici porozumienia z nim. Giertych to człowiek, który błądzi i niepotrzebnie się wtrąca. Latem mnie zapytał co sądzę o mundurkach. Powiedziałem, że jeżeli to będzie inicjatywa szkoły, to jak najbardziej, jeżeli jego, to będzie głupie posunięcie. Podobnie jak teraz walczy z agresją w szkołach. Boję się, że zrobi to za pomocą kamer, które odgrodzą uczniów od siebie. Walka z agresją to lata edukacji i pracy nauczycieli z uczniami. Tutaj osiągnięcie sukcesu w krótkim czasie jest niemożliwe. Śmieję się, że gdybyśmy 15 lat temu zaczęli zbierać z fundacją na autostrady, to one by były. Jeżeli coś się robi na zryw, żeby pokazać, kto tu rządzi, to nic z tego dobrego nie wyjdzie.

Oprócz corocznej zbiórki na rzecz dzieci jako Fundacja reagujecie na wszelkie katastrofy.
- Tak, po raz pierwszy duży transport przygotowaliśmy w czasie exodusu ludności albańskiej z Kosowa w 1999 roku. Później było tsunami na Sri Lance w 2004 roku, kiedy jako jedyna fundacja przekazaliśmy dary o wartości miliona dolarów, a ostatnio po zawaleniu się hali w Katowicach za milion złotych kupiliśmy kamery wizyjne, podnośniki i inny sprzęt dla pięciu ekip poszukiwawczych Państwowej Straży Pożarnej, między innymi dla gdańskiej. Nigdy nie dajemy pieniędzy, dawanie sprzętu jest bezpieczniejsze.

fot. Dziennik BałtyckiCzy Jurek Owsiak ma czasem chwile zwątpienia?
- Nawet często. Szczególnie natykając się na głupotę ludzi, potrafiących zrobić człowiekowi wielką przykrość, powiedzieć, że mają cię za nic, tylko dlatego, że cię nie lubią. Za moich czasów był taki bolesny zwrot "zapluty karzeł reakcji", używany w latach powojennych na określenie żołnierzy Armii Krajowej, którzy ryzykowali życiem, by zrobić coś dla tego kraju. Czasami czuję się tak samo. Toleruję to, że ktoś mnie nie lubi, ale jeżeli próbuje mnie w obrzydliwy sposób obrazić, nazywając mnie Owsikiem, to jest to haniebne i obrzydliwe. Wtedy pojawia się zwątpienie i myślę, kurczę, po co to robić? Na szczęście trwa to ułamek sekundy, bo natychmiast dostaję dziesięć reakcji zwrotnych. Przyjaciele mówią: co ty, mistrzu, zwariowałeś? przecież jesteśmy razem i nie poddamy się! Ten kraj rozmiłował się w marnowaniu ludzkiej energii. Władze marnują coś, na co z trudem pracowaliśmy przez tyle lat, marnują ludzi, którzy wyjeżdżają za pracą, marnują pieniądze i naszą wiarę w ich obietnice, ale przede wszystkim marnują polską, pozytywną energię.

Wychowujesz sobie jakiegoś zastępcę?
- Noo, to pytanie, które się pojawia często u nas... Gdzieś w perspektywie na pewno, dlatego jak najwięcej staram się przebywać z ludźmi, z którymi pracuję. Obecnie zatrudniam 17 osób. To ludzie pełni energii, uwielbiający rocka, kochający życie. Gdybyśmy się uparli, sprowadzilibyśmy do Polski samoloty F-16. Przy nich czuję się młodo i dlatego tak łatwo się nie poddam! Mówimy, że orkiestra będzie grała do końca świata. Zwracano nam nawet uwagę, że jesteśmy niepokorni, bo to nie my będziemy kończyć świat. I faktycznie nie straszymy końcem, ale przynajmniej chcemy ten świat posprzątać, i dlatego potrzebujemy ten jeden dzień dłużej. Orkiestra to moja największa życiowa i przyjemność i olbrzymi dar od Boga.

A kiedy już przejdziesz na emeryturę?
- Będę grał w piłkę nożną, w golfa, będę chodził na baby i palił szlugi, a to wszystko oczyma wyobraźni siedząc przed telewizorem na wózku inwalidzkim (śmiech). Tak naprawdę nie wyobrażam sobie przejścia na emeryturę, dla mnie taki stan nie istnieje.

No to jeszcze złóż życzenia noworoczne mieszkańcom Pomorza.
- Życzę wam, żeby was nie zalało, ani krew, ani złość, ani morze. Wszystkim przede wszystkim zdrowia życzę, bogactwa w pracy, żeby nikt wam w niczym nie przeszkadzał. Byście mogli tworzyć swoje życie tak jak potraficie najlepiej. No i bądźcie razem z nami w czasie finału, to fantastyczna zabawa, można sobie pośpiewać, poskakać, a przy okazji pomóc dzieciakom! Sie ma!!!


Rozmawiała Magdalena Szałachowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

nie ma czego komentować Jurek to wielki człowiek, nie ma drugiego takiego na świecie, ludzie mu ufają, a zebrane przez fundację pieniążki służą nam wszystkim, i oby tak do końca świata i o jeden dzień dłużej. SIEMA !!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.