Facebook Google+ Twitter

"Cztery gwiazdki", czyli jak pozostać razem po świętach

Kate i Brad od trzech lat spędzają Boże Narodzenie sami, za granicą. Niestety w tym roku zmuszeni są jechać do jego ojca. I jej matki. I jego matki. I jej ojca. Co czeka ich podczas tych czterech "gwiazdek"?

Four Christmases / Fot. New Line Cinema - posterKate i Brad to „para idealna”. Mają pieniądze, piękne mieszkanie, nie mają dzieci. Z odrazy przed świąteczną gorączką w swoich domach, co roku udają się na świąteczne egzotyczne wakacje, wmawiając rodzinom, że będą szczepić dzieci w Birmie lub szyć ubranka dla chińskich maluchów. Pech chce, że na lotnisku w San Francisco odwołano wszystkie loty z powodu mgły, a relacjonująca sytuację dziennikarka telewizyjna podchodzi z kamerą właśnie do Kate (Reese Witherspoon) i Brada (Vince Vaughn). W ten oto sposób bohaterowie, przyłapani na gorącym uczynku przez swoje rodziny, muszą - chcąc, czy nie chcąc - wpaść w wir rodzinnych spotkań i obiadków. Odwiedzają po kolei cztery domy, bo rodzice obojga z nich są rozwiedzeni. Zakładają, że będą to tragiczne święta i niewiele się mylą. W końcu jest tylko trochę gorzej, niż myśleli…

Można by przypuszczać, że reżyser Seth Gordon poczęstuje nas znanym już klimatem nadpobudliwej rodzinki, której cała energia kumuluje się w święta Bożego Narodzenia. Po części rzeczywiście tak jest, ale mimo wszystko film w jakiś sposób wybija się ze schematu wszystkich słodkich, bożonarodzeniowych historyjek. Nie brakuje naprawdę dowcipnych dialogów. Z pewnością jest to zasługa nie tylko scenarzystów, ale także znakomitych aktorów starszego pokolenia, takich jak Jon Voight, Robert Duvall czy Sissy Spacek. To głównie oni, mimo tego, że grają role drugoplanowe, stanowią o wartości filmu, przebijając grą Reese Witherspoon i Vince’a Vaughna. Sceny pomiędzy wizytami w ich domach, kiedy oboje zastanawiają się nad istotą i przyszłością swojego związku, po prostu wieją nudą. A sytuacja, w której bohaterowie rozstają się z powodu innych życiowych priorytetów, a za dwie minuty są znów razem, wydaje się być ciut surrealistyczna.

Mimo wszystko „Cztery gwiazdki” nie są zwykłą, lukrową komedyjką, propagującą małżeńską wizję życia. Mają pewien satyryczny pazur i to on pozwala bez większego wysiłku przetrwać te dwie godziny w kinie. Wiadomo, że oczekiwalibyśmy wreszcie czegoś niebanalnego na święta, ale widać taki już ich urok. Warto zaznaczyć, że jeśli ktoś chciałby wybrać się na ten film z dzieckiem, musi być przygotowany na to, że gdzieś w trakcie padnie ta niezręczna kwestia… że „święty Mikołaj nie istnieje!”.

Więcej o filmie:fourchristmases.com

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Napisane z werwą, ale jak dla mnie przykrótko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ No to poszerza się świąteczna filmoteka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

recenzja ta nie zgrzyta, czyli jest w porządku

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.